Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Colleen Hoover. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Colleen Hoover. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, lutego 22, 2021

#185 "Layla" by Colleen Hoover

#185 "Layla" by Colleen Hoover


Hej, hej!

Każdy kto obserwuje mój profil na Instagramie wie, bo głoszę to wszem i wobec, że moja relacja z Colleen Hoover jest na zasadzie love-hate. Są książki, które kocham np. "Wszystkie nasze obietnice" i są takie, których nie znoszę jak "Ugly love". Dlatego z pewną dozą nieśmiałości, ale również wielkimi pokładamy ciekawości sięgnęłam po nową powieść tej autorki. Liczyłam na coś zupełnie innego i to właśnie dostałam. 

Tytułowa Layla to młoda, pełna życia dziewczyna, która na weselu swojej siostry poznaje chłopaka z zespołu Leedsa. Młodych ciągnie do siebie od pierwszego wejrzenia, więc nikogo nie dziwi, że w bardzo krótkim czasie para zakochuje się w sobie i zamieszkuje razem w mieszkaniu Leedsa. Jednak sielanka nie trwała długo, ponieważ któregoś razu Layla zostaje zaatakowana. W wyniku tego ataku musi przejść bardzo skomplikowaną operację oraz rehabilitację. Jednak starania lekarzy nie wystarczyły, bowiem po wypadku Layla ma zaniki pamięci, jest rozkojarzona i ma trudności z przypomnieniem sobie wydarzeń z przeszłości. Aby pomóc ukochanej Leeds zabiera dziewczynę do pensjonatu w którym się poznali. Jednak dziwne zachowanie Layli tylko się nasila i nie to jest głównym powodem do zmartwień. 

Kompletnie nie spodziewałam się tego, co zafundowała nam Hoover. I szczerze powiem, że ciężko mi jest napisać cokolwiek o tej książce, aby Wam nie zaspoilerować, bo wystarczy, że powiem jedno słowo, a już będziecie mogli się domyślić o co w tym wszystkim chodzi. Odniosę się zatem do odczuć, które towarzyszyły mi podczas czytania. "Laylę" czyta się bardzo szybko. Akcja pędzi! I jest tak wciągająca, że przeczytałam tę książkę w dwa dni, bo nie byłam w stanie się od niej oderwać. Końcówka daje czytelnikowi takie emocje, wręcz podekscytowanie, że na bank zarwiecie noc, aby tylko doczytać do końca i sprawdzić jak to wszystko skończy się dla bohaterów. Ja jestem pod ogromnym wrażeniem, choć przyznaję, że byłam sceptycznie nastawiona. Być może fani "starej" Hoover nie będą do końca zadowoleni, jednak uważam, że warto jest sięgnąć po tę książkę. Styl pisania autorki jest tak przystępny i przyjemny w odbiorze, że czytanie to frajda, a spędzone nad książką godziny dostarczą Wam długiej rozrywki.

Dla mnie ta książka jest nowością i czuję, że na nowo odrywam autorkę. Nie czytałam jej wcześniejszych mroczniejszych powieści i szczerze przyznam, że nie byłam zachwycona taką zmianą frontu, bo doświadczyłam już kilku sytuacji, kiedy autor książek obyczajowych i romantycznych mierzy się w kryminałem. Fajnie, że próbuje, ale to jednak nie to. Dlatego miałam wątpliwości co do Hoover. Ale przyznaję, że taki gatunek a'la romans paranormalny przemówił do mnie. Ja nie czytam książek fantasy, ani nic o postaciach nadprzyrodzonych, więc pewnie dlatego ta książka zrobiła na mnie tak wielkie wrażenie i tak bardzo mi się spodobała, bo była dla mnie po prostu czymś nowym, odkrywczym, świeżym. Życzyłabym sobie więcej takich zaskoczeń.

środa, grudnia 05, 2018

#101 "Wszystkie nasze obietnice" by Colleen Hoover

#101 "Wszystkie nasze obietnice" by Colleen Hoover

Cześć Moliki! 
Przyszłam dzisiaj do Was z najnowszą książką Colleen Hoover "Wszystkie nasze obietnice". Powiem Wam szczerze, że nie jestem wielką fanką tej autorki, bo zraziła mnie do siebie książką "Ugly love". Wówczas było to moje pierwsze spotkanie z Hoover, no i zawiodła mnie. 
Jakimś cudem złapałam w ręce inną książkę tej pisarki - "It ends with us" i przepadłam, bo ta historia była fantastyczna! Urzekła mnie i wzbudziła we mnie emocje, które pamiętam do dzisiaj. 
Coś mnie podkusiło (a raczej zrobiły to Wasze pozytywne recenzje) i kupiłam najnowszą książkę. 

"Wszystkie nasze obietnice" to historia o dwójce ludzi, którzy poznają się w dość bolesnych i niesprzyjających romansom okolicznościach. Quinn i Graham właśnie rozstają się ze swoimi partnerami i jakimś sposobem pomagają sobie przejść przez ten najtrudniejszy okres. Ponownie spotykają się po kilku miesiącach i wówczas są już przekonani, że są sobie pisani. 
Jednak życie nigdy nie jest proste i nie układa się tak jakbyśmy tego chcieli. Marzenia o idealnym życiu i powiększonej rodzinie są trudne do zrealizowania, a rutyna, która wkrada się w życie małżonków w niczym nie pomaga. 
I kiedy zdaje się, że nie ma już ratunku, do akcji wkracza drewniana szkatułka, którą Graham podarował Quinn w dniu ślubu. Szkatułka skrywa w sobie tajemnicę, która jest ostatnią deską ratunku dla młodego małżeństwa. 

Nie wiem, czy mogę to powiedzieć oficjalnie, ale kocham Hoover za takie historie! Nie za szaleńczo zakochanych nastolatków, którzy gonią za idealnymi partnerami, tylko za historie o prawdziwych ludziach dla prawdziwych ludzi. Kocham ją za emocje, które we mnie wzbudza, za łzy, które wywołuje, za ból, który odczuwam razem z bohaterami. Kocham ją za to jak piękne tworzy historie, za to w jak trudnych sytuacjach stawia swoich bohaterów i za to jak pięknie ich z nich ratuje. "Wszystkie nasze obietnice" to cudowna historia! Jest pełna emocji, zarówno dobrych, jak i gorzkich, pokazuje siłę miłości, pokazuje walkę o siebie i z samym sobą, pokazuje, że każde zło da się przezwyciężyć, jeśli tylko odpowiednio podejdziemy do sytuacji i zrozumiemy co tak naprawdę jest w życiu najważniejsze. Jestem zauroczona tą historią! I będę ją polecała równie często co "It ends with us". 

Muszę dodać coś na temat głównych bohaterów. Po pierwsze - kocham Grahama! Po drugie - kocham Grahama. Po trzecie - kocham Grahama. Już nie raz Wam wspominałam, że bohaterowie, mężczyźni, złamani przez życie to mój ulubiony typ bohatera. Dziwnie to zabrzmi, ale uwielbiam czytać o tym jak cierpią, bo pokazuje to tylko i wyłącznie ich niesamowitą wrażliwość. A ja bardzo sobie cenię tę cechę u płci przeciwnej. Uwielbiam patrzeć jak taki bohater się podnosi, jak walczy, jak odnajduje w sobie wewnętrzną siłę, aby walczyć o siebie lub swoich bliskich. Lubię czytać jak postępuje wbrew sobie, jak przełamuje swoje słabości, swoje zasady, tylko po to, aby osiągnąć pełnię szczęścia. To jest takie cudowne! I to właśnie obrazuje w książce Graham. 
Jeśli zaś chodzi o Quinn, to muszę przyznać, że bardzo jej współczuję. Znalazła się w strasznym położeniu i ciężko mi jest wyobrazić sobie, co czuła i przez co przechodziła nie mogąc spełnić swojego największego pragnienia. Jestem w stanie zrozumieć jej uczucia do męża w tym najtrudniejszym dla niej czasie, jednak nie mogę oprzeć się wrażeniu, że ta dwója popełniła jeden z największych błędów - a mianowicie przestała ze sobą rozmawiać. Myślę, że szczera rozmowa oszczędziłaby im wielu cierpień i happy end nastąpiłby znacznie szybciej. 

Trochę się rozpisałam, ale myślę, że mnie zrozumiecie. Na koniec muszę jeszcze dodać, że pomysł ze szkatułką był bezbłędny! To co znajdowało się w środku powaliło mnie na łopatki, wzruszyło do łez i tylko potwierdziło moją tezę, że Graham to wyjątkowy facet, którego pewnie każda z nas chciałaby mieć. 

Jeśli jeszcze nie czytaliście "Wszystkich naszych obietnic", to koniecznie musicie to nadrobić. Historia jest rewelacyjna i jeśli kolejna książka Hoover będzie na takim samym poziomie, to chyba jednak zostanę jej fanką :) 


Autor: Colleen Hoover 
Tytuł: Wszystkie nasze obietnice 
Wydawnictwo: Otwarte 
Data wydania: 14 listopada 2018
Liczba stron: 320

sobota, listopada 24, 2018

Nowe na półce - listopad 2018

Nowe na półce - listopad 2018

Dzień dobry, cześć i czołem!
Przychodzę dzisiaj do Was z nieco innym postem niż zazwyczaj. Okazja jest zacna, bowiem w zeszłym tygodniu dotarła do mnie paczka z książkami, które sobie zamówiłam. Przesyłka miała wyboistą drogę (dzięki kurierowi), ale się udało i w końcu te skarby mogą zadomowić się na moich półkach.
Pokrótce opowiem Wam na co się zdecydowałam. Większość z Was pewnie zna te pozycje, bo to głównie same nowości, które cieszą się dość sporą popularnością, ale może jednak ktoś z Was nie słyszał o jakieś książce i ten post go zachęci do zakupu.

Także zaczynamy!

1. Gabriel Tallent - "Moja najdroższa"
Książka już nie najnowsza, bo z kwietnia tego roku, ale czaiłam się na nią od początku. Ostatnio coraz bardziej nachodzą mnie myśli, aby zacząć czytać nieco poważniejszą literaturę, coś ambitniejszego i wydaje mi się, że ta powieść może być strzałem w dziesiątkę. Opis bardzo zachęca do czytania i może to być mocna lektura dla osób o mocnych nerwach.

Turtle Alveston ma czterdzieści lat i problemy z czytaniem. Potrafi za to świetnie strzelać, posługiwać się nożem i przez wiele dni wędrować po lesie, żywiąc się tym, co upoluje. W zapuszczonym domu w środku lasu wychowuje ja apodyktyczny ojciec, który wierzy, że ludzkość jest na krawędzi katastrofy. Chory z miłości izoluje córkę od otoczenia, całkowicie kontroluje jej życie, znęca się nad nią psychicznie i fizycznie. Ale Turtle wciąż jest jego ukochaną córeczką. Jego najdroższą własnością. Dziewczyna nie jest jednak bezbronną ofiarą. Żeby wyzwolić się spod władzy ojca potwora, wykorzysta przeciwko niemu wszystko, czego właśnie on ją nauczył. 
2. JP Delaney - "W żywe oczy"
Kolejna powieść brytyjskiego pisarza. Po sukcesie "Lokatorki", którą przeczytałam w dwa dni, nie mogłam sobie odmówić przyjemności sprawdzenia, czy Delaney to świetny autor czy pierwsza książka była tylko "wypadkiem przy pracy". Niebawem to weryfikuję!

Claire kłamie zawodowo. Wydaje się, że jest stworzona do roli, w którą się wcieli. Na zlecenie firmy prawniczej specjalizującej się w sprawach rozwodowych ma demaskować niewiernych mężów i dostarczyć niezbitych dowodów ich zdrady. To ona ma dyktować reguły gry. Gdy "klientem" Claire zostaje interesujący profesor Patrick Fogler, stawka gwałtownie rośnie. W grze gęstej od mrocznego uwodzenia, manipulacji i niedopowiedzeń role zaczynają się niebezpiecznie zacierać...
3. Robert Bryndza - "Ostatni oddech" 
Bardzo lubię twórczość tego autora! Jego książki czyta się z wielką łatwością. Jestem fanką głównej bohaterki detektyw Eriki Foster, jest to prawdziwa baba z jajami! Jeśli ktoś z Was nie czytał żadnej książki Bryndzy, to koniecznie sięgnijcie. Gwarantuję, że wciągniecie się bezpowrotnie!

Na śmietniku zostaje znalezione ciało dziewczyny. Choć detektyw Erika Foster zjawia się na miejscu jako jedna z pierwszych, to nie jej zostaje przydzielona sprawa morderstwa. Wciąż walcząc o miejsce w zespole śledczym, Foster i tak angażuje się w dochodzenie. Szybko odkrywa powiązania ze sprawą zabójstwa sprzed czterech miesięcy. Wtedy również ktoś porzucił zwłoki kobiety w podobnym miejscu. Dodatkowo obie ofiary miału identyczne rany. Wszystko wskazuje na to, że chowający się z fałszywymi tożsamościami morderca śledzi i wabi swoje ofiary, korzystając z internetu. Erika musi wciąż znaleźć człowieka, który zdaje się mieć tysiące twarzy, a żadna z nich nie jest prawdziwa. Tymczasem zostaje porwana kolejna dziewczyna. Foster i jej zespół muszą ją znaleźć, zanim zabójca zrealizuje swój upiorny, sadystyczny plan.
4. Colleen Hoover - "Wszystkie nasze obietnice" 
Do Hoover mam ambiwalentne podejście. Co prawda nie jestem wielką znawczynią jej twórczości, bo do tej pory przeczytałam tylko dwie książki, to mimo wszystko zdecydowałam się za zakup trzeciej. Dlaczego? Bo coś mi mówi, że nie będzie to pusta historia miłosna w stylu "Ugly love", tylko piękna powieść jak "It ends with us". Przekonam się już niedługo.

Quinn i Graham przysięgli sobie miłość, wierząc, że wspólnie poradzą sobie ze wszelkimi przeciwnościami losu. Ma to upamiętniać szkatułka, którą Graham podarował ukochanej w dniu ślubu. Przez kilka następnych lat wzajemne przyrzeczenia stają się źródłem rozczarowań. W życiu małżonków zaczyna królować rutyna, a marzenia o założeniu rodzin wydają się nieosiągalne. Oddalający się od siebie Quinn i Graham zaczynają wątpić w sens swojego związku. Przyszłość ich małżeństwa kryje się jednak w śladach z przeszłości zamkniętych w szkatułce - pod sekretami, błędami i niedopowiedzeniami... Historia Quinn i Grahama rozpoczyna się w momencie, gdy oboje rozstają się ze swoimi partnerami. Czy taki los spotka również ich związek? 
5. Laila Shukri - "Jestem żoną terrorysty" 
Jestem miłośniczką książek o Bliskim Wschodzie. Interesują mnie głównie te fabularne, ale z nich również można się wiele dowiedzieć na temat kultury i zwyczajów tamtejszych ludzi. Laila Shukri jest mieszkanką Zjednoczonych Emiratów Arabskich i zdradza sekrety tamtego świata. W swoich powieściach pokazuje tę najbardziej przerażającą i bulwersującą stronę arabskich państw.

Opowieść o kobiecie, która została rozkochana i uwiedziona, aby urodzić terrorystę samobójcę. Przemilczana prawda o rodzinach zaangażowanych w terroryzm. Po rozstaniu z partnerem Klaudia zostaje niespodziewanie wyrzucona z pracy. Podróż do Maroka ma jej pomóc odzyskać utraconą równowagę duchową. Poznany w egzotycznym kraju Raszid szybko zdobywa jej serce Kiedy mężczyzna proponuje jej przyjazd do niego do Londynu, Klaudia ma nadzieję na znalezienie u jego boku szczęścia. Nie zdaje sobie sprawy, że znajdzie się w mackach niebezpiecznej siatki terrorystycznej, której głównym celem jest szkolenie dzieci a terrorystów samobójców. 
6. Tillie Cole - "Nasze życzenie" 
Do zakupu zachęciła mnie opinia Miłki z @maw_reads , która bardzo pozytywnie wypowiadała się na temat tej książki. Jest wiele porównań tej historii do "Promyczka" Kim Holden - to już samo w sobie przekonało mnie do zakupienia "Naszego życznia", bo seria o Promyczku jest cudowna i bardzo mi się podobała. Także niebawem zapowiada się bardzo wzruszająca lektura.

Dziewiętnastoletni Cromwell Dean jest wchodzącą gwiazdą muzyki. Uwielbiają go tysiące, choć tak naprawdę nikt go nie zna. W końcu pojawia się dziewczyna w fioletowej sukience, która potrafi przebić się przez nieprzenikniony mur. Kiedy Cromwell porzuca Anglię, by studiować muzykę w upalnej Karolinie Południowej, nie liczy na możliwość ponownego spotkania z dziewczyną. I z pewnością nie spodziewa się, że myśl o niej utkwi w jego głowie, niczym nieustannie powtarzająca się piosenka. Dla Bonnie Farraday muzyka jest całym życiem. Dziewczyna zapisuje każdą nutę w sercu. Dostrzega, że Cromwell ucieka przed swoją przeszłością. Próbuje trzymać się od niego z daleka, ale coś sprawia, że ciągle do niego wraca. 
7. Heather Morris - "Tatuażysta z Auschwitz" 
O tej książce jest ostatnio bardzo głośno.  Mam wrażenie, że wszyscy ją czytają, jednak po przeczytaniu opisu wcale mnie to nie dziwi. Historia ta wydaje się być naprawdę niesamowita i chwytająca za serce. Więcej dowiem się po lekturze, ale już teraz nie mogę się jej doczekać.

Lale Sokołow trafił do Auschwitz w 1942 roku jako dwudziestosześciolatek. Jego zadaniem było tatuowanie numerów na przedramionach przybywających do obozu więźniów. Naznaczanie ich. Pewnego dnia w kolejce stanęła młoda przerażona dziewczyna - Gita. Lale zakochał się od pierwszego wejrzenia. I obiecał sobie, że bez względu na wszystko uratuje ją. Wykorzystał swoją pozyję nie tylko, by jej pomóc. W obozie po raz pierwszy rozmawiali, flirtowali, wymieniali pocałunki. Ich uczucie przetrwało nazistowskie piekło: po wyzwoleniu odnaleźli się, pobrali i spędzili razem resztę życia. Lale Sokołow zdecydował się opowiedzieć swoją historię dopiero po śmierci Gity. To łamiąca serce, a jednocześnie pełna otuchy opowieść. Opowieść, która daje siłę nawet w najmroczniejszych czasach. 
I to by było na tyle. Jak Wam się podoba zawartość mojego zamówienia? Znacie te pozycje? Sięgnięcie po któreś? Koniecznie dajcie znać, czy któryś opis zachęcił Was do zakupów.
Święta tuż tuż, więc może wśród tych książek znajdziecie pomysł na prezent. 

czwartek, listopada 09, 2017

#69 "It ends with us" by Colleen Hoover

#69 "It ends with us" by Colleen Hoover

Tytuł: It ends with us 
Autor: Colleen Hoover 
Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: 2 października 2017
Liczba stron: 352 

"Nie ma czegoś takiego jak źli ludzie. Wszyscy jesteśmy tylko ludźmi, którzy czasami robią złe rzeczy"

"It ends with us" to moje drugie spotkanie z Colleen Hoover. Pierwsze nie było zbyt udane. "Ugly Love" nie powaliło mnie na kolana, sama historia była dość banalna, aczkolwiek ze względu na styl pisania Hoover, całkiem przyjemnie się ją czytało. Dlatego też sceptycznie podchodziłam do pozycji, z którą dzisiaj do Was przychodzę. Jak się okazało - niepotrzebnie, bo "It ends with us" to bardzo fajna książka. 

Lily Bloom zawsze płynie pod prąd. Nic dziwnego, że otworzyła kwiaciarnię dla osób, które... nie lubią kwiatów, i prowadzi ją z pasją i sukcesami. Gdy poznaje przystojnego lekarza Ryle'a Kincaida i rodzi się między nimi fascynacja, Lily jest przekonana, że jej życie nie może być już lepsze. 
Tak mogłaby skończyć się ta historia. Jednak niektóre rzeczy są zbyt piękne, by mogły trwać wiecznie. 
To, co kryje się za idealnym związkiem Lily i Ryle'a, jest w stanie dostrzec jedynie Atlas Corrigan, dawny przyjaciel Lily. Kiedyś ona była dla niego bezpieczną przystanią, teraz sama potrzebuje pomocy. Nie zawsze jesteśmy bowiem dość odważni, by stanąć twarzą w twarz z prawdą... Szczególnie gdy przynosi ona tylko cierpienie. 

Lily wychowywała się w domu, w którym była przemoc domowa. Ojciec nie potrafił panować nad swoimi emocjami i wyżywał się na bezbronnej żonie. Traumatyczne przeżycia z dzieciństwa ukształtowały Lily na silną kobietę, która w dorosłym życiu całkiem nieźle radziła sobie z przeciwnościami losu. Nie mniejszą zasługę miał w tym jej przyjaciel - Atlas. Nauczył ją pewności siebie i pokazał wszystkie wartości, które sobą reprezentuje. 
Kilka lat później Lily przenosi się do Bostonu, poznaje przystojnego lekarza Ryle'a i rozkręca swój pierwszy biznes. Otwiera się nowy rozdział jej życia, dziewczyna jest szczęśliwa, bo wszystko układa się po jej myśli. Do czasu. W szczęśliwym związku pojawia się rysa, która jest nie do przeskoczenia. Lily musi podjąć decyzję o swojej przyszłości, która będzie rzutowała nie tylko na jej życie, ale także na wszystkich jej bliskich. 

Czy związek Lily i Ryle'a przetrwa tę próbę? Czy dziewczyna zdoła zapomnieć o bólu i strachu, którego doświadczyła jako dziecko? I co z tym wszystkim wspólnego będzie miał Atlas, najbliższy przyjaciel Lily? Pozostawiam te pytania bez odpowiedzi, bo te znajdziecie w książce (o ile po nią sięgnięcie). 

Chciałabym się skupić na ogólnym przekazie tej książki. Nie jest lekko i kolorowo - zwłaszcza we fragmentach, gdzie Lily opisuje swoje dzieciństwo. Dziewczyna była świadkiem potwornych rzeczy, których dopuszczał się jej własny ojciec. Ja jestem pełna podziwu, że zdołała się podnieść po tych traumatycznych przeżyciach. Dzieci nie powinny widzieć takich rzeczy i wielka szkoda, że rodzice o tym nie myślą. Nie zdają sobie wówczas sprawy jak bardzo niszczą dzieciństwo własnego potomka, ani jak bardzo ich zachowanie wpływa na psychikę małego dziecka. To naprawdę straszne!
Czytając tę książkę czułam ból. Prawdziwy ból, który odczuwała Lily. Ból nie fizyczny, ale emocjonalny - a ten boli równie mocno. Byłam tak bardzo skupiona i zaangażowana w tę historię, że momentami musiałam odłożyć książkę, bo byłam naprawdę zmęczona. Zmęczona psychicznie. Cierpiałam razem z Lily i przyznam, że jej historia wywarła na mnie wielki wpływ. Byłam smutna, zła i wzruszona jednocześnie. Nadmiar emocji i wrażeń sprawiał, że bolała mnie głowa i serce. Z jednej strony chciałam, aby wszystko skończyło się dobrze i aby Lily przebaczyła swoim bliskim, z drugiej nie marzyłam o niczym innym, jak o przeczytaniu, że Lily daje im wielkiego kopa w tyłek!
Myślę, że właśnie na takich reakcjach zależało autorce.

Finał historii jest słodko-gorzki. I dobrze! Takie zakończenie odpowiada mi znacznie bardziej niż wielki happy end. Dzięki temu wszystko nabiera wiarygodności, bo tak naprawdę historia przedstawiona w "It ends with us" może zdarzyć się każdej z nas. Myślę, że w postaci Lily możemy szukać siły, mądrości i inteligencji życiowej. Nie poddała się. Do końca walczyła o siebie i swoją rodzinę.

Warto było sięgnąć po tę książkę. Colleen Hoover nieco mnie do siebie przekonała i myślę, że sięgnę po jeszcze jakąś jej książkę - tak aby potwierdzić swoje zdanie. Chcę sprawdzić, czy "It ends with us" to tylko "wypadek przy pracy", czy raczej to "Ugly Love" było średniakiem jej twórczości.
Polecacie coś szczególnego Hoover? Po co sięgnąć, aby się zachwycić twórczością tej autorki? Czy jakaś inna powieść jest lepsza niż powyższa? Dajcie koniecznie znać! 

środa, października 18, 2017

Nowe na półce - wrzesień 2017

Nowe na półce - wrzesień 2017

Lubię takie poniedziałki! :)
W zeszły poniedziałek dotarła do mnie paczka, na którą czekałam ponad tydzień. Już nie mogłam się jej doczekać, a teraz kiedy jest, to nie mogę się zdecydować na kolejność czytania.

Tak trudne jest życie książkoholika... Też tak macie? :)

Co, jak i dlaczego? No to może po kolei.

1. Remigiusz Mróz - "Czarna Madonna"
Jestem fanką pana Mroza i czytam niemalże wszystko co wychodzi spod jego pióra, dlatego zdecydowałam się na zakup tej książki. Z Waszych opinii wynika, że jest to powieść inna niż poprzednie, dlatego coraz bardziej jestem jej ciekawa i już nie mogę się doczekać, kiedy zacznę czytać. Będzie mi bardzo miło zobaczyć pana Mroza w innym wydaniu - nieco bardziej strasznym i trzymającym w napięciu. Mam nadzieję, że się nie mylę, i że ta historia spełni moje oczekiwania.
Boeing 747 irlandzkich linii lotniczych miał wylądować w Tel Awiwie o trzeciej w nocy. Nigdy nie dotarł na miejsce, a kontakt z maszyną utracono gdzieś nad Morzem Śródziemnym. Na pokładzie znajdowało się 520 osób, w tym narzeczona Filipa, która miała odbyć pielgrzymkę do Bazyliki Grobu Świętego.Przez pierwsze godziny Filip wierzy, że samolot się odnajdzie. Nic nie wskazuje na zamach, straż przybrzeżna nie odnajduje wraku, a co jakiś czas do kontroli lotów dociera sygnał z transpondera.Co stało się z boeingiem? Jaki związek ma jego zniknięcie z podobnymi zdarzeniami?I jakie znaczenie ma obraz Matki Bożej, nazywany Czarną Madonną?Pierwsze odpowiedzi każą Filipowi sądzić, że niewiedza naprawdę jest błogosławieństwem.

2. Meghan Quinn - "Drogie życie" 
Na ten zakup zdecydowałam się dzięki Waszym recenzjom. Także póki co książka spokojnie czeka na półce na swoją kolej, aczkolwiek wydaje mi się, że nie będę kazała jej długo czekać na swoją kolej.
Cztery odważne dusze, które potrzebują wsparcia, stając w obliczu wielkich wyzwań. Program Drogie Życie został stworzony, aby pomóc ludziom takim jak oni wyjść ze strefy komfortu, stawić czoła największym przeszkodom, pokonać demony i... dowieść samym sobie, że są czegoś warci.Stojąc na rozdrożu pomiędzy ciągłym pragnieniem zdobycia czegoś więcej, a całkowitym zagubieniem, zdecydowali się wziąć udział w tym projekcie. Uczestnictwo w nim zamierzają potraktować jak kolejne postanowienie noworoczne, tym większe jest ich zdziwienie, kiedy dają się porwać szalonej przygodzie, która już na zawsze zmieni ich życie.Drogie Życie,prosimy, bądź dla nas dobre.Z poważaniem,Hollyn, Jace, Daisy i Carter

3. Collen Hoover - "It ends with us" 
Przyznam się, że do tej pory przeczytałam tylko jedną książkę tej autorki i szczerze powiem, że nie byłam zachwycona. "Ugly love" bardzo mnie zawiodło. Dlaczego więc zdecydowałam się na kupno kolejnej książki Hoover? Mam nadzieję, że zatrze złe pierwsze wrażenie. A poza tym mam ochotę poczytać coś, co złamie mi serce i czuję, że tak może być z tą książką.
Czy to nie masochistyczne prosić się o złamane serce? Co z nami, książkoholikami, jest nie tak? :)
Czasem te osoby, które najmocniej nas kochają, potrafią też najmocniej ranić.Lily Bloom zawsze płynie pod prąd. Nic dziwnego, że otworzyła kwiaciarnię dla osób, które… nie lubią kwiatów, i prowadzi ją z pasją i sukcesami. Gdy poznaje przystojnego lekarza Ryle’a Kincaida i rodzi się między nimi wzajemna fascynacja, Lily jest przekonana, że jej życie nie może być już lepsze.Tak mogłaby skończyć się ta historia. Jednak niektóre rzeczy są zbyt piękne, by mogły trwać wiecznie. To, co się kryje za idealnym związkiem Lily i Ryle’a, jest w stanie dostrzec jedynie Atlas Corrigan, dawny przyjaciel Lily. Kiedyś ona była dla niego bezpieczną przystanią, teraz sama potrzebuje takiej pomocy. Nie zawsze jesteśmy bowiem dość odważni, by stanąć twarzą w twarz z prawdą… Szczególnie gdy przynosi ona tylko cierpienie.

4. Jo Nesbo - "Pierwszy śnieg" 
Kolejne wyznanie - nigdy nie czytałam Jo Nesbo! Książkę zamówiłam w zasadzie dla mamy. Zobaczyła zwiastun filmu, który powstał na podstawie tego kryminału i zapragnęła zapoznać się z lekturą. Oczywiście nie odmówię sobie przyjemności zapoznania się z Jo Nesbo.

Jest listopad, w Oslo właśnie spadł pierwszy śnieg. Birte Becker po powrocie z pracy do domu chwali syna i męża za ulepienie bałwana w ogrodzie. Nie jest on jednak ich dziełem. Stają przy oknie - i widzą, że bałwan jest skierowany twarzą w stronę domu. Patrzy wprost na nich.W tym samym czasie komisarz Harry Hole otrzymuje anonimowy list podpisany "Bałwan". Zaczyna dostrzegać wspólne cechy dawnych, niewyjaśnionych spraw. Okazuje się, że wraz z pierwszymi oznakami zimy do gazet trafia informacja o nowym morderstwie. Ofiara jest zawsze zamężną kobietą, a jednocześnie w pobliżu miejsca zbrodni pojawia się bałwan. Wszystko wskazuje na to, że po Oslo i okolicach znów krąży seryjny zabójca.


5. Laila Shukri - "Byłam kochanką arabskich szejków" 
Jestem fanką książek z Bliskim Wschodem w tle, więc nic dziwnego, że ta książka pojawiła się na mojej półce. Poza tym czytałam już inne książki tej autorki z tej serii i byłam nimi zachwycona, więc podejrzewam, że tym razem będzie podobnie. Te historie zawsze wzbudzają we mnie wielkie emocje, są bulwersujące i momentami przerażające. Nie można przejść obok nich obojętnie.
Wstrząsająca historia Polki, którą rozkochano, aby sprzedać…Opowieść jednej z tysiąca kobiet, która stała się żywym towarem. Laila Shukri dotarła do niej i wysłuchała jej historii, aby móc opowiedzieć ją światu.W jednym z klubów Julia poznaje Tarka, przystojnego Syryjczyka, który ją oczarował, a następnie zaprosił na egzotyczną wycieczkę do Dubaju. Na miejscu okazuje się, że kobieta znalazła się w rękach jednego z największych gangów handlujących ludźmi. Rozpoczyna się koszmar seksualnego zniewolenia, brutalnej fizycznej i psychicznej przemocy…Jak w XXI wieku wygląda handel ludźmi? Czy tylko śmierć jest wybawieniem z niewoli? Brutalna rzeczywistość tysięcy kobiet wykorzystywanych przez najbogatszych szejków, o której świat woli nie mówić głośno.

6. Jojo Moyes - "We wspólnym rytmie" 
Kocham "Zanim się pojawiłeś"! Późniejsze powieści Moyes nie złapały mnie tak za serce jak ta którą wspomniałam, ale nie zmienia to faktu, że zawsze z przyjemnością czytam książki tej autorki. Moim zdaniem są to lekkie historie, romantyczne i w każdej można znaleźć coś pozytywnego - w sam raz na coraz dłuższe jesienne wieczory.
Dobry jeździec wie, że ma tylko jedną szansę, aby zaskarbić sobie szacunek konia. Wie też, że przez jeden wybuch gniewu może na zawsze stracić jego zaufanie. Konia można bowiem skrzywdzić tylko raz. Potem latami odbudowuje się zerwaną relację. Z ludźmi bywa podobnie… Świat Natashy rozsypał się wraz z odejściem męża. Gniew i zraniona duma popchnęły ją do zrobienia rzeczy, których potem żałowała. Gdy człowiek traci kogoś bliskiego, nie zawsze zachowuje się rozsądnie. Natasha zamknęła się w swojej samotności, postawiła na niezależność i karierę. Kiedy decyduje się pomóc spotkanej w podejrzanych okolicznościach Sarze, nie przypuszcza, że ta „dziewczynka znikąd” odkryje przed nią życie na nowo.Co się stanie, gdy Natasha zaryzykuje wszystko dla dziewczynki, której nawet nie zna i nie rozumie? Czego można się nauczyć od osoby, która kocha bardziej konie niż ludzi? We wspólnym rytmie to opowieść o kobiecie, która nie dopuszcza do siebie myśli, że mogłaby znów być kochana, i o dziewczynie, która jest gotowa kłamać i kraść dla kogoś, kogo kocha.Miłość istnieje w tym, co się robi, w małych i dużych gestach. To, że się o niej nie mówi, nie oznacza, że jej nie ma. 

7. Remigiusz Mróz - "Oskarżenie" 
Patrz punkt 1. :) Kocham pana Mroza i całą serię o Chyłce i Zordonie. Kto zna i lubi, ten wie. To trzeba mieć!
Od serii brutalnych morderstw pod Warszawą minęły cztery lata. Sprawcę ujęto, skazano, a potem osadzono w więzieniu. Dowody wskazujące na dawną legendę „Solidarności” były nie do podważenia.Mimo to pewnego dnia mecenas Joanna Chyłka otrzymuje list od żony skazańca, w którym kobieta twierdzi, że odkryła nowe dowody na niewinność męża. Prawniczka przypuszcza, że to jedna z wielu spraw, którym nie warto poświęcać uwagi…Przynajmniej do czasu, aż kobieta ginie, a materiał DNA jednej z ofiar zabójcy zostaje odnaleziony w innym miejscu przestępstwa. W dodatku wszystko wydaje się w jakiś sposób związane z Kordianem Oryńskim...

8. Agnieszka Bruska - Wojtkuńska - "Suma drobnych radości" 
Lubię takie klimaty. Bardzo chciałabym wieść takie spokojne i poukładane życie, kierować się przz cały czas tą duńską ideologią, jaką jest hygge, jednak w moim przypadku niestety się tak nie da. Aczkolwiek bardzo chętnie oglądam te wszystkie piękne zdjęcia, które codziennie pojawiają się na instagramie, czytam o tym, podziwiam... Może znajdę w tej pozycji coś dla siebie i choć małą rzecz zmienię w swoim otoczeniu.
Jak wieść zwyczajne życie i odnaleźć w nim szczęście? Jak wykorzystywać to, co najlepsze w idei hygge, dzień po dniu? Wciąż chcemy więcej mieć, wygodniej i ładniej żyć, cały czas próbujemy zostać lepszymi wersjami siebie, poprawiając wszystko – od odcienia własnych zębów po ergonomię szafy. Szukamy mocnych doznań, nie zauważając urody małych rzeczy wokół. Ten klimat sprawia, że wielu z nas jest dziś wręcz sparaliżowanych lękiem przed byciem zwyczajnym człowiekiem. Agnieszka Burska-Wojtkuńska – blogerka (Mrs. Polka Dot), socjolog i mama, przekonuje, że skandynawskie zjawiska hygge i lagom to więcej niż sezonowe mody, więcej niż świeczki i puchate koce. To idee, które pozwalają zwolnić, zadbać o relacje i dostrzec szczęście w codzienności. W tej książce znajdziesz zachętę do tego, by zacząć doceniać zwyczajność, być mamą bez kompleksów oraz cieszyć się każdą chwilą. Stworzysz nastrojowe dekoracje i wykorzystasz przepisy na jedzenie dające poczucie błogości. Bo życie to suma drobnych radości.
9. Hanya Yanagihara - "Ludzie na drzewach" 
Kocham "Małe życie"! Była to jedna z najpiękniejszych książek, które czytałam i strasznie jestem ciekawa nowej historii autorki tego majstersztyku. Mam nadzieję, że się nie zawiodę i "Ludzie na drzewach" wzbudzą we mnie wielkie emocje. Nie mogę się tego doczekać, aczkolwiek pozycję tę zostawię sobie na zimę, na długie wieczory :)

Amerykański lekarz na wyprawie w niezbadane rejony Pacyfiku dokonuje odkrycia, które odmieni jego życie i cały świat nauki. Niepokojąca, trzymająca w napięciu i tragiczna w wymowie opowieść o zderzeniu odmiennych kultur, stawiająca pytania o granicę między dobrem i złem, altruizmem i egoizmem.Przejmujący debiut Yanagihary jest też próbą rozstrzygnięcia odwiecznego dylematu: czy wielkie umysły mają prawo do życia poza moralnymi normami?
A co Wy ostatnio ciekawego zakupiliście?


wtorek, lutego 14, 2017

Zaczytanych walentynek!

Zaczytanych walentynek!

No cóż... Dzisiaj święto zakochanych. Osobiście nie obchodzę tego święta, ale dla niektórych ludzi to ważny dzień, więc postanowiłam się trochę nim zainteresować i przygotowałam coś od siebie - oczywiście w książkowym klimacie. A mianowicie, chciałabym przedstawić pięć książek, które moim zdaniem idealnie wpasowują się w klimat tego dnia i byłyby idealnym prezentem dla dziewcząt. Więc jeśli jacyś panowie tutaj zaglądają i szukają inspiracji i podarków dla swoich drugich połówek, to może zamiast kwiatków, czekoladek i innych bibelotów w kształcie serca, kupicie swoim ukochanym książkę o miłości? My, książkoholicy, zdecydowanie wolelibyśmy taki prezent niż karton czekolady, który pójdzie w biodra :)

1. "Jeden dzień" - David Nicholls 
Historia Emmy i Dexa, którzy w dniu rozdania dyplomów spędzają ze sobą noc, po czym każde rusza w swoją stronę. Zastanawiacie się co każde z nich robiło dokładnie rok, dwa lata, pięć lat później? Czy jeszcze się spotkali? Czy ich drogi się zeszły? Czy zakochali się w sobie i czy historia ta skończyła się happy endem? Oczywiście nie zdradzę żadnych szczegółów, ale książka jest świetna i podejrzewam, że spodoba się większości dziewcząt. Emocji i wzruszeń na pewno nie zabraknie, książka wciąga i jest dobrze napisana. A jeśli Wasza druga połówka nie lubi książek, to z pewnością spodoba się jej film na podstawie tej powieści.

2. "Pięćdziesiąt twarzy Greya" - E.L. James 
Kto nie zna tej książki... Opinie się różne, zdania podzielone. Jedni kochają, drudzy nienawidzą. O czym? To też chyba wszyscy wiedzą, ale jakby się znalazł ktoś taki, kto nie ma pojęcia o czym mówię, to krótki opis właśnie dla Was. Historia Any, młodej dziewczyny, która spotyka na swojej drodze bogatego i przystojnego przedsiębiorcę z dość nietuzinkowymi upodobaniami seksualnymi. Czy Ana dała się wciągnąć w jego grę? Dowiecie się czytając. Książka nie jest majstersztykiem, autorka nie jest mistrzynią w tej dziedzinie. Sama historia przypomina trochę bajkę o biednej wieśniaczce i księciu na białym koniu, ale wciąga, więc podejrzewam, że niektórzy będą zadowoleni z lektury. I podobnie jak poprzednia książka, tutaj też powstał film, a nawet dwa! Druga część właśnie wchodzi do kin, więc zapraszam przed ekrany.

3. "Pamiętnik" - Nicholas Sparks 
Przyznam się - książki nie czytałam, mimo iż leży na mojej półce, ale oglądałam film i był to jeden z najbardziej pięknych i wzruszających filmów jaki miałam przyjemność widzieć. Niesamowita historia dwojga młodych ludzi. Tym razem role są odwrócone - ona to bogata dziewczyna z dobrego domu, on ubogi chłopak z miasta. Zakochują się w sobie i ich miłość zostaje wystawiona na próbę. Czy zwyciężą? Kto wie. Tym razem książki Wam nie polecę, ale zdecydowanie powinniście obejrzeć ten film (ze świetną obsadą). A poza tym, muszę dodać, że większość książek Sparksa nadaje się na prezenty walentynkowe, więc jakby co, to macie w czym wybierać.

4. "Ugly love" - Colleen Hoover 
Mnie ta książka nie urzekła, ale jest o trudnej miłości, więc jak najbardziej nadaje się na prezent. Powieść ta ma wiele pozytywnych recenzji, więc najprawdopodobniej to ze mną jest coś nie tak. "Ugly love" to historia Tate i Milesa. Są młodzi i piękni i pakują się w bardzo dziwną relację opierającą się głównie na fizyczności. Z czasem pojawiają się emocje, które przytłaczają chłopaka, bo ma on za sobą trudną przeszłość o której nie może zapomnieć. O dziwo, film jeszcze nie powstał, więc pozostaje Wam tylko książka. Ale jakby było Wam mało, to Hoover napisała kilka książek (niektóre ponoć świetne, ale nie wiem, bo nie czytałam), więc na pewno możecie skompletować całą kolekcję książek.

5. "Zanim się pojawiłeś" - Jojo Moyes 
Zdecydowanie mój faworyt! Piękna, wzruszająca, poruszająca książka o przyjaźni i miłości. Lou zostaje zatrudniona jako opiekunka sparaliżowanego Willa. Mężczyzna nie jest łatwym pacjentem, robi wszystko, aby zniechęcić do siebie dziewczynę, ale ta jest zdesperowana, potrzebuje pieniędzy, więc chcąc nie chcąc zostaje na stanowisku i próbuje swoich sił w "okiełznaniu" niesfornego pacjenta. Za punkt honoru stawia sobie, że przywróci Willowi chęć do życia. I tutaj wszystko się zaczyna! Jeśli jeszcze nie czytaliście - to czytajcie koniecznie. Ta książka to must have! Oczywiście jest film - równie fantastyczny - ale mimo wszystko powieść ta musi stanąć na Waszych półkach. Polecam gorąco!

środa, lipca 06, 2016

#17 "Ugly love" by Colleen Hoover

#17 "Ugly love" by Colleen Hoover

Autor: Collen Hoover 
Tytuł: Ugly love
Wydawnictwo: Otwarte 
Data wydania: 13 kwietnia 2016 
Liczba stron: 344

Wiele dobrego słyszałam o tej książce, zanim się za nią zabrałam. Ogólnie spotkałam się z ogólnym uwielbieniem do samej Colleen Hoover, więc na pewno jest coś wyjątkowego w twórczości tej pani.

Na razie przeczytałam tylko powyższą książkę. Muszę przyznać, że styl pisania autorki jest bardzo fajny. Czyta się szybko i przyjemnie, Hoover umie wykreować ciekawe postaci i zainteresować czytelnika. Dla mnie cała historia przedstawiona w "Ugly love" to trochę lekka historia miłosna o zabawieniu erotycznym, coś co fajnie jest przeczytać na odmóżdżenie, ale osobiście nie sądzę, aby książka na dłużej zapadła mi w pamięć. Podejrzewam, że nie sięgnę po kolejną powieść tejże pani, pomimo tego, że styl jej pisania naprawdę przypadł mi go gustu. Po prostu chyba jestem już za stara i czytanie o nastolatkach bądź bardzo młodych osobach, które szaleńczo się w sobie zakochują już do mnie nie przemawia.

A o czym to właściwie jest?
"Ugly love" to opowieść o dziewczynie, która przeprowadza się do brata. Poznaje Milesa - młodego, przystojnego sąsiada, kumpla swojego brata, który jest pilotem. Jak oczywiście łatwo jest się domyśleć dziewczyna, Tate, jest zauroczona i zafascynowana nowym znajomym. Para postanawia zawrzeć bardzo dziwny układ. Początkowo wszystko idzie gładko, ale sprawy szybko zaczynają się komplikować, bo chłopak skrywa tajemnicę z przeszłości, o której ciężko mu jest zapomnieć.

Czy Tate udało się złamać serce Milesa? Czy Miles pokonał demony przeszłości i zaangażował się w nowy związek? Czy żyli długo i szczęśliwie? Nic nie zdradzę, musicie przeczytać. Niektórych książka ta poruszyła do łez, mnie nie, ale mimo wszystko miło mi się czytało tę historię. Przydała mi się taka lekka i przyjemna lekturka na długie, letnie wieczory.

poniedziałek, czerwca 06, 2016

Nowe na półce - czerwiec 2016

Nowe na półce - czerwiec 2016

Dzisiejszy post poświęcam książkom, które właśnie do mnie dotarły. Czekałam na możliwość złożenia zamówienia przez półtorej miesiąca, bo 1) obiecałam sobie, że przystopuję 2) miałam kilka zaległych pozycji na półce 3) rozłożyły mnie na łopatki wydatki związane z weselem kuzynki. Ale wreszcie nadszedł ten długo wyczekiwany dzień. Kasa zdążyła się uzbierać, zaległości przeczytane, obietnica dotrzymana. Oto jestem z moimi nowościami :)

1. "Jak przestać się martwić i zacząć żyć" - Dale Carnegie
Jako osoba, która przejmuje się wieloma rzeczami, która bardzo łatwo wpada w stany depresyjne i ma problemy egzystencjalne, od czasu do czasu szukam pomocy w literaturze. Daleko mi do głębokiej depresji, jednak zdarza mi się mieć kiepski dzień, a nawet bardzo kiepski, a wówczas zaczynam wątpić w samą siebie i moje życie, które na dziś dzień średnio mnie zadowala. Martwię się i przejmuję wieloma rzeczami, dlatego zdaje się, że ta książka jest dla mnie stworzona. Być może odnajdę w niej jakieś nowe sposoby na to, aby po prostu brać to co daje los i nie przejmować się niepowodzeniami. Nie oczekuję cudów, bo ciężko zmienić jest ludzką mentalność, jednakże strasznie jestem ciekawa co ma do zaproponowania autor książki.

2. "Arabska krucjata" - Tanya Valko
Oj, wybór był prosty! Czekałam na tę książkę przez długie miesiące, więc od razu wiedziałam, że będzie pierwszą, którą wrzucę do koszyka. Dość dobrze znam twórczość pani Valko i wiem, że na pewno nie zawiodę się piątą już częścią Arabskiej Sagi. Po prostu chcę już czytać!

3. "Tylko Cross" - Sylvia Day
Powiem szczerze, że już przeszła mi faza na tego typu literaturę. Po przeczytaniu Greya oraz serii The Dark Duet postanowiłam dać sobie spokój z książkami erotycznymi. Jedak gdzieś tam między władczym milionerem, a treserem seksualnych niewolnic, w moje ręce wpadł Cross. I gdyby nie to, że mam całą serię, a zdaje się, że powyższa książka jest zakończeniem sagi, to nie zdecydowałabym się na zakup. Należę jednak do osób, które jak już coś zbierają to do końca. Dlatego też zostawię sobie Crossa na czarną godzinę, kiedy już naprawdę nie będę miała co czytać.

4. "Ugly love" - Colleen Hoover 
Ten zakup to spontaniczna decyzja. Dużo naczytałam się na portalach i kontach na instagramach o tej książce, jak i o całej twórczości Colleen Hoover, więc postanowiłam spróbować i przekonać się na własnej skórze o co chodzi. Mam nadzieję, że się nie zawiodę. A jak mi się spodoba to może w przyszłości sięgnę po inne książki tej autorki.

5. "Trawers" - Remigiusz Mróz 
Muszę coś dodawać? Uwielbiam pierwsze dwie części tej trylogii i już nie mogę doczekać się zakończenia całej historii. Gdzieś już rzuciło mi się w oczy, że ponoć jest nieźle. Postaram się nie popełnić grzechu, którego dopuściłam się czytając pierwszą część, a mianowicie przeczytanie ostatniego zdania. Choć może być ciężko czyż nie?

6. "Zanim się pojawiłeś" - Jojo Moyes 
Książkę tę widziałam na niemalże wszystkich kontach instagramowych i blogach poświęconych książkom. I niemalże dziewięćdziesiąt procent opinii było pozytywnych. Ja uwielbiam takie romantyczne historie z przesłaniem, książki, które wzruszają i zapadają w pamięć. Od bardzo dawna nie czytałam typowej książki o miłości, dlatego powiem szczerze, że mam na nią wielką ochotę. W końcu jak na niepoprawną romantyczkę przystało wypada raz na jakiś czas sięgnąć po piękną, uczuciową i emocjonalną historię.

7. "Człowiek o 24 twarzach" - Daniel Keyes 
Jakiś czas temu czytałam notkę o tej książce w typowym kobiecym magazynie. Zaintrygowała mnie, więc poszperałam trochę w necie, aby sprawdzić kim był ten Bylly Milligan. Potem padła informacja o ekranizacji i głównym bohaterze, którym ma zostać Leonardo DiCaprio. Już dawno miałam się wyposażyć w tę książkę, jednak nigdy nie było okazji do zakupu, zawsze znajdowało się coś lepszego. Wreszcie nadszedł ten czas, że książka wylądowała na mojej półce i mam na nią wielką chrapkę.

Macie któreś z powyższych książek? Czytaliście? Jakie są Wasze opinie? No i najważniejsze pytanie: od której powinnam zacząć? 
Copyright © 2016 NA REGALE , Blogger