Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kryminał. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kryminał. Pokaż wszystkie posty

wtorek, listopada 09, 2021

#231 "Odejdziesz ze mną" by Diana Brzezińska

#231 "Odejdziesz ze mną" by Diana Brzezińska


Hej, hej!

Dzięki wydawnictwu Otwartemu miałam okazję przeczytać czwarty tom serii o komisarzu Krystianie Wilku i psycholożce Adzie Czarneckiej. Jest to ostatnia część tej serii, na którą bardzo długo czekałam. Na szczęście czekanie się opłaciło, ponieważ ta książka to świetnie napisany kryminał.

Krystian jeszcze na dobre nie poradził sobie z kłopotami, w które wpadł w poprzednich tomach, a już na jego barki spada kolejny problem. W Szczecinie dochodzi do brutalnego zabójstwa, a ofiara ma na ciele charakterystyczny znak, który na swoich ofiarach zostawiał seryjny morderca grasujący siedem lat temu. Problem polegał na tym, że mężczyzna, który przyznał się do popełnionych przestępstw siedział w więzieniu. Czy policja ma do czynienia z naśladowcą czy komisarz Wilk i jego brat przed laty skazali niewinnego człowieka?

Od pierwszego tomu bardzo lubię tę serię Diany Brzezińkiej. Moim zdaniem najmocniejszym punktem tych książek są bohaterowie. Od samego początku bardzo polubiłam Krystiana Wilka. Mimo iż początkowo był on kobieciarzem i przemądrzałym gliną, tak pod wpływem Ady bardzo się zmienił i dojrzał. Jest on najbarwniejszą postacią tej serii i najbardziej charakterystyczną, jego przemiana sprawia, że lubi się go coraz bardziej. Także Ada nie miała łatwego życia. To co ją spotkało w pierwszym tomie nie uczyniło z niej słabej i zagubionej dziewczyny. Trudne przeżycia ją wzmocniły i sprawiły, że stała się nieustraszoną i waleczną kobietą, która potrafi walczyć o swoje i o ludzi, których kocha. Moim zdaniem tego duetu nie da się nie lubić.

„Odejdziesz ze mną?” to tak jak w przypadku poprzednich tomów kryminał z dobrą dawką romansu. Wątek miłosny nie przyćmiewa całej fabuły, jest raczej słodkim dodatkiem do dość trudnych i makabrycznych spraw, z którymi musi zmierzyć się szczecińska policja. W tej książce Krystian i jego koledzy po fachu muszą naprawić błędny przeszłości i stanąć twarzą w twarz w brutalnym mordercą, którego motywów i sposobu polowania na ofiary nie zna nikt. Zbrodniach nie zostawia po sobie odcisków palców ani żadnych innych śladów, które mogłoby pomóc w jego identyfikacji. Jedynym znakiem, którzy sprawca zostawia, to jego swoisty podpis, czyli tajemnicze pióro wycinane na skórze ofiar.

Myślę, że mogłabym zaryzykować stwierdzeniem, że ta część jest moją ulubioną. Przeczytałam ją w ekspresowym tempie, bo akcja ani na moment nie zwalniała tempa. Cała fabuła została perfekcyjnie przemyślana i przedstawiona przez autorkę, dzięki czemu „Odejdziesz ze mną?” jest książką kompletną. Jeśli jeszcze nie znacie tej serii to gorącą Wam ją polecam i zalecam czytanie od pierwszego tomu, bo w przeciwnym razie będziecie mieli problem ze zrozumieniem spraw z życia prywatnego bohaterów.

Jak dla mnie książka na wielki plus. Jestem zachwycona lekturą i naprawdę żałuję, że to już koniec przygód Krystiana i Ady. Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, bo autorka w posłowiu zapowiedziała już, że powróci do nas z nową książką, w której spotkamy się z dobrze nam już znanymi bohaterami powyższej serii. Trzymam kciuki, aby wydarzyło się to jak najszybciej, bo nie mogę się doczekać!

Dajcie znać, czy znacie i lubicie tę serię. Jestem bardzo ciekawa Waszych opinii.

środa, maja 20, 2020

#153 "Obiecasz mi" by Diana Brzezińska

#153 "Obiecasz mi" by Diana Brzezińska

Cześć Moliki!
Przybywam z recenzją trzeciego domu jednej z mojej ulubionej polskiej serii kryminalnej. Seria kryminalna nie jest typowym przedstawicielem gatunku, bo mamy tutaj do czynienia z dozą romansu, jednak jak dla mnie jest to połączenie przyjemnego z pożytecznym i z przyjemnością zawsze wracam do losów psycholożki Ady Czarneckiej i policjanta Krystiana Wilka.

Drugi tom zakończył się w momencie, kiedy Krystian zadzwonił do Ady i oznajmił jej, że zabił swoją kochankę. Mężczyzna był bardzo roztrzęsiony, dlatego rudowłosa pani psycholog od razu ruszyła mu na pomoc. Pomogła mu w ucieczce, bo uważała, że Krystian nie byłby zdolny do tak masakrycznej zbrodni, a zaistniała sytuacja jest wynikiem jakiegoś spisku.
Para współpracowników od razu bierze się do pracy, aby wyjaśnić co tak naprawdę wydarzyło się na miejscu zbrodni i stara się podważyć wszystkie dowody tam znalezione. Z czasem ich relacja zacieśnia się coraz bardziej i wspólna praca sprawia, że Adrianna i Krystian zakochują się w sobie i postanawiają prowadzić wspólnie, nie tylko prawy policyjne, ale także życie.

Trzeci tom mocno mnie zaskoczył. Mimo iż od początku nie wierzyłam w winę Krystiana, to to czego dowiedziałam się w trakcie książki, a zwłaszcza na jej końcu, mocno zachwiało moją wiarę w jego postać. Jednak mam przecie, że czwarty tom to naprawi, bo autorka już zasygnalizowała, że Krystian pójdzie w dobrą stronę i przejdzie na jasną stronę mocy.
Cała intryga przedstawiona w "Obiecasz mi" moim zdaniem była nieźle skonstruowana. Bardzo dużo się dzieło, akcja była bardzo dynamiczna, czytelnik nie ma możliwości znudzić się podczas lektury.
Pojawili się także nowi bohaterowie. Moją uwagę przykuła przede wszystkim pani prokurator Gabriela Sawicka. Moim zdaniem jest to bardzo charakterystyczna postać i z przyjemnością zobaczyłabym ją w kolejnych częściach. Przypominała mi trochę policjantkę z trzeciego i czwartego sezonu "Domu z papieru". Była nieco łagodniejsza, ale nie wiedzieć czemu kiedy się tylko pojawiła to przed oczami miałam właśnie tę postać z serialu.

Nie jestem najlepsza w opisywaniu kryminałów i thrillerów, bo boję się, że Wam coś zaspoileruję. A tego nie chcę, bo nie będziecie mieć żadnej frajdy z czytania. Powiem Wam tak na zakończenie, że te książki mają w sobie coś ciekawego, coś co sprawia, że czyta się je z przyjemnością. Wątek miłosny nie jest dominujący, jest poboczny, serwowany czytelnikowi po trochu. I to jest fajne, bo mimo wszystko jest to książka kryminalna.
Ja od pierwszego tomu polecam Wam tę autorkę i tę serię. Uważam, że jest naprawdę dobra, dlatego i tym razem gorąco Wam polecam.

poniedziałek, grudnia 30, 2019

#140 "Zaufasz mi" by Diana Brzezińska

#140 "Zaufasz mi" by Diana Brzezińska

Cześć Moliki!
Pamiętacie jak całkiem niedawno pisałam Wam o książce Diany Brzezińskiej "Będziesz moja"? Jeśli nie wiecie o czym mówię koniecznie to nadróbcie, a najlepiej zapoznajcie się z tą książką, bo jest świetna. I dzisiaj mam zamiar kontynuować swoje ochy i achy, bo właśnie jestem po lekturze drugiego tomu serii kryminalnej.

"Zaufasz mi" to kontynuacja losów policyjnej pani psycholog Ady Czarneckiej oraz podkomisarza Krystiana Wilka. Po trudnej i dramatycznej w skutkach sprawie z pierwszego tomu Ada ucieka do rodzinnego domu, aby trochę odpocząć od pracy i zapomnieć o tym co się wydarzyło. Kobieta nawet po długiej, kilkumiesięcznej przerwie dalej ma koszmary i napady lękowe, które nie pozwalają jej normalnie funkcjonować. Nie wyobraża sobie powrotu na komendę i pracy.
Bodźcem, który zmobilizował ją do powrotu była informacja o zatrudnieniu na zastępstwo innego psychologa, który swoim doświadczeniem i sposobem pracy znacznie przewyższał Adriannę. Zarówno ona, jak i Krystian Wilk, nie mogli pozwolić na to, aby ostatecznie Ada została zwolniona, dlatego podkomisarz ściąga ją do pracy.
Ada od razu została przydzielona do toczącej się sprawy. W Szczecinie odnotowano znaczny wzrost samobójstw. Krystian i Ada od razu zaczęli przypuszczać, że nie jest to przypadek i próbują znaleźć coś co łączy wszystkie ofiary.

Po raz kolejny autorka zafundowała nam bardzo ciekawą sprawę, która nie jest taka oczywista jakby mogło się wydawać. Za samobójstwami stoi skomplikowana historia, bardzo trudna do rozszyfrowania. Adrianna za punkt honoru stawia sobie rozwiązanie tej zagadki, pomimo tego, że sama boryka się z wahaniami emocjonalnymi spowodowanymi zbliżającym się rozwodem oraz rozprawą, która ma zakończyć sprawę z pierwszego tomu.
We wszystkim stara się pomóc jej Krystian. Podkomisarz pomimo uczuć, które żywi do Adrianny pozostaje jej przyjacielem. Stara się ją uspokajać w trudnych napadach lękowych. Ich relacja się zacieśnia i naprawdę nie mogę się już doczekać, kiedy zostaną pełnoprawną parą. Ale na to muszę poczekać (mam nadzieję) do kolejnego tomu.

Książkę czyta się szybko i przyjemnie, jest naprawdę wciągająca, bo akcja toczy się naprawdę dynamicznie. Porównując dwa tomy przyznam, że pierwszy podobał m się odrobinę bardziej, ale nie zmienia to faktu, że jestem fanką tej serii Polubiłam bohaterów - zwłaszcza Krystiana Wilka, który już w pierwszej części skradł moje serce (pomimo tego, że jego zachowanie i sposób bycia woła o pomstę do nieba).

"Zaufasz mi" to taki romantyczny kryminał - bardzo fajna pozycja na zimowe wieczory. Dostarczy Wam wielu wrażeń, interesującą intrygę, romantyczne uniesienia i zakończenie, które wyprowadzi Was z równowagi. Ja już zacieram ręce na kolejny tom. Mam ogromną nadzieję, że ukarze się szybko, bo życie w takiej niewiedzy i nieświadomości aż boli! :)
Gorąco Wam polecam tę serię. Są to jedne z fajniejszych książek polskiego pochodzenia, które czytałam w ostatnim czasie.

sobota, września 21, 2019

#134 "Będziesz moja" by Diana Brzezińska

#134 "Będziesz moja" by Diana Brzezińska

Cześć i czołem!
Ostatnio w moje ręce trafia coraz więcej książek polskich autorów i tym razem także trafiłam na całkiem przyjemną pozycję. Na myśli mam książkę "Będziesz moja" Diany Brzezińskiej.
Na wstępie chciałam podziękować wydawnictwu Otwartemu za możliwość przeczytania tego kryminału. Naprawdę dobrze się przy nim bawiłam.

"Będziesz moja" to tak jak wspomniałam powyżej kryminał z małą dozą romansu. Jest to pierwsza część serii kryminalnej, więc domyślam się, że w kolejnych tomach wątek miłosny będzie się rozwijał, jednak miała nadzieję, że już teraz autorka dostarczy nam wielu romantycznych uniesień. Jako nieuleczalna romantyczka bardzo na to liczyłam, ale pani Diana stopniowo buduje uczucie między głównymi bohaterami.
A są nimi rudowłosa pani psycholog Adrianna Czarnecka oraz podkomisarz Krystian Wilk. Obydwoje pracują w szczecińskiej komendzie i wspólnie zostają przydzieleni do pracy przy sprawie sprzed dziesięciu lat. Jednak po kilku tygodniach ich wszystkie myśli i siły skierowane zostają na bieżącą, bardzo pilną i trudną sprawę. W Szczecina zaczyna grasować seryjny morderca, który na swoje ofiary wybiera młode, rudowłose dziewczyny. Cały zespół policyjny, w którego skład wchodzą Adrianna oraz Krystian, musi jak najszybciej znaleźć mordercę, aby ocalić życie rudowłosych kobiet, do których zalicza się także policyjna pani psycholog.

To co bardzo podobało mi się w tej książce to dynamiczna akcja toczących się śledztw. Były prowadzone dwa niemalże w tym samym czasie, więc czytelnik na bieżąco otrzymywał informacje o postępach w akcji. Obydwie sprawy były bardzo fajnie wymyślone, zaskakiwały i naprawdę trzymały w napięciu. Dla mnie zakończenie było totalnym zaskoczeniem i w ogóle nie spodziewałam się, że tak to właśnie może się skończyć.
Na wielki plus zaliczam także głównych bohaterów. Krystian Wilk od początku wzbudził moją sympatię, mimo iż jest bezczelnym kobieciarzem i bardzo pewnym siebie, nie znoszącym sprzeciwu facetem. Na ogól takie typy nie wzbudzają mojego zaufania, jednak coś kazało mi myśleć, że podkomisarz Wilk to w głębi duszy dobry człowiek, mężczyzna, przy którym kobieta czuje się bezpiecznie. Pomimo tego, że na wiele wad, to da się go lubić.
Podobała mi się także Adrianna. Jej postać jest bardzo realistyczna. To twarda babka, która nie daje sobie w kaszę dmuchać, potrafi postawić na swoim, mimo iż często wątpi w siebie i swoje możliwości. Trzeba ją zachęcać do działania, podbudowywać jej morale. Trudno jest jej podejmować ważne życiowe decyzje, ma dużo wątpliwości i za wszelką cenę stara się sprostać wymaganiom społeczeństwa. Jednak kiedy już coś postanowi - realizuje swoje założenia i na ogół dobrze na tym wychodzi.

"Będziesz moja" to, jak to nazywam, romantyczny kryminał. Takie połączenie zadowoli fanów obydwóch gatunków literackich, choć tak jak wspomniałam na początku, romansu póki co było niewiele. Jednak główni bohaterowie mają się ku sobie i jestem pewna, że w kolejnych częściach ich relacja ewoluuje.
Książkę czyta się szybo, jest napisana bardzo fajnym i prostym językiem, wiec każdemu powinna przypaść do gustu. Sprawy prowadzone w tej książce są kompletnie różne, zaskakujące i wzbudzają w czytelniku niemałą ciekawość.
Ja jestem bardzo zadowolona z tej lektury i z przyjemnością sięgnę po część drugą.
I jak na debiutantkę, to pani Diana wykonała super robotę! Oby więcej takich debiutów!

piątek, czerwca 07, 2019

#123 "Nagranie" by Małgorzata Falkowska

#123 "Nagranie" by Małgorzata Falkowska

Cześć Moliki!
Zastanawia Was czasami, jak to jest kiedy autor znany np. z powieści obyczajowych i romantycznych, postanawia nagle napisać kryminał? Zastanawiacie się nad skutkami takiego zabiegu? Czy może z tego wyjść coś dobrego?

Ja się czasami nad tym zastanawiam, ale kompletnie nie mam porównania, bo nie zdarzyło mi się czytać książek jednego autora, które pochodziłyby z różnych gatunków.
Nie przytaczam tej sytuacji tak bezpodstawnie, bo na zdjęciu widzicie książkę Małgorzaty Falkowskiej, która w głównej mierze znana jest właśnie z literatury obyczajowej, a tymczasem napisała kryminał. Jak jej to wyszło?

"Nagranie" to śledztwo prowadzone przez komisarza Macieja Gorczyńskiego. W Toruniu dochodzi do serii zaginięć. Na znanym bulwarze giną młodzi chłopacy, głównie studenci. Nikt nie wie gdzie są i gdzie ich szukać. Policja utknęła w martwym punkcie śledztwa. Komisarz potrzebuje konkretnego dowodu, punktu zaczepienia, aby sprawa nabrała tempa, bo media i miejscowa społeczność zaczyna wątpić w umiejętności toruńskiej policji.
Z pomocą Gorczyńskiemu przychodzi zaprzyjaźniona jasnowidzka Sylwia Trojanowska.
Punktem zwrotnym w sprawie stają się nagrania, z których wynika, że zaginieni nie żyją. Komisarz musi szybko rozwiązać tę zagadkę, bo kolejne dni nie przynoszą żadnych odpowiedzi, a zaginionych przybywa.

Sam pomysł na fabułę jest całkiem niezły. Nagrania zbudzają grozę, czytelnik może czuć się zaintrygowany i z niecierpliwością czekać na to, co ma się wydarzyć. Uważam jednak, że autorka nie zbudziła wystarczających emocji (przynajmniej u mnie). Nagrania są niezłe, ale schemat się powtarza przy każdym kolejnym zaginionym, nie wnosząc nic nowego do całego śledztwa. Policjanci błądzą, małymi krokami dążą do celu, który przez całą książkę wydaje się być bardzo odległy.
Niby to dobrze, bo czytelnik nie domyśla się wszystkiego już na samym początku, ale brakuje tutaj dynamicznej akcji. Brakuje nagłych zwrotów akcji, przewrotów, potencjalnych podejrzanych. Czytając nie miałam ani jednego odczucia w stylu: o wow, to niemożliwe, tego się nie spodziewałam. Odnoszę wrażenie, że policjanci tylko chodzą i rozmawiają, chodzą i rozmawiają, a momenty śledztwa przeplatane są nieciekawymi scenami z życia głównych bohaterów i ich romansem.

Nie wiem, co dobrego mogłabym powiedzieć. Niby książka nie jest tak zła, żeby ją spalić w piecu, ale brakuje w niej iskry, brakuje nagłego zrywu, a i rozwiązanie całej zagadki jest takie bez wyrazu.
Wydaje mi się, że chęć napisania kryminału było dla autorki pewnego rodzaju odskocznią od tych obyczajowych historii, które w pewnym momencie mogą znudzić lub zbrzydnąć. Doskonale to rozumiem i jak najbardziej popieram takie kroki. Warto podejmować ryzyko, stawiać czoła nowym wyzwaniom. I jak to się mówi - pierwsze koty za płoty. Mam nadzieję, że inne książki pani Falkowskiej są dużo lepsze, a każdy kolejny kryminał będzie wzbudzał więcej emocji niż "Nagranie".

piątek, maja 31, 2019

#122 "Umorzenie" by Remigiusz Mróz

#122 "Umorzenie" by Remigiusz Mróz

Dzień dobry, cześć i czołem!
Ale się cieszę, że pan Mróz tak nas rozpieszcza serią o Chyłce i Zordonie. Chyba żaden fan nie może narzekać na częstotliwość wydawanych tomów. Jak sobie pomyślę, że napisał 9 tomów w cztery lata, to aż dziw bierze! I nie zapominajmy, że w międzyczasie powstało mnóstwo innych książek tego autora. Chciałoby się mieć taką wenę do czytania, jaką ma pan Mróz do pisania :)

W "Umorzeniu" para prawników po raz kolejny musi zmierzyć się z bardzo trudną sprawą. W idealnej rodzinie Skalskich dochodzi do makabrycznego morderstwa. Przykładny mąż i idealny ojciec zostaje oskarżony o brutalne zabójstwo żony i dwójki swoich dzieci. Sprawa wydaje się być banalna do rozwiązania, bowiem wszystkie dowody wskazują na winę Skalskiego, jednak nic nie jest takie proste, bowiem oskarżony ma alibi. Ale jak sam stwierdził, jest ono sfabrykowane.

W dziewiątym tomie mamy do czynienia z kolejną sprawą, która jest bardzo trudna w swojej prostocie. Jednak całe dochodzenie i proces, dążenie do prawdy i uniewinnienia oskarżonego, przyćmione jest przez osobiste problemy zdrowotne i zawodowe Chyłki oraz związek głównej bohaterki i Zordona.
Nie ukrywam, że bardzo lubię ich wspólne momenty, bo bardzo długo czekałam aż w końcu ta dwójka się do siebie zbliży. Myślałam, że przez wzgląd na chorobę Joanny ich relacja stanie się jeszcze bardziej zażyła, a tymczasem autor postanowił nas zaskoczyć - nie pierwszy raz zresztą. Zachowanie Chyłki trochę mnie irytowało i byłam na nią zła. Z jednej strony ją rozumiałam, i to zachowanie było do niej bardzo podobne, ale z drugiej myślałam, że nabrała już przekonania co do tego, że Kordian nie jest taki głupi i tak łatwo jej nie odpuści, niezależnie od tego jak irracjonalnie by się zachowywała.
I z przykrością muszę stwierdzić, że nie będzie to mój ulubiony tom. Jednak trochę zabrakło mi, aby prowadzona sprawa była na pierwszym planie. Przyzwyczaiłam się już do tego i właśnie te trudne procesy najbardziej mnie do siebie przekonywały. Chciałam Chyłki i Zordona razem, za każdym razem chciałam ich więcej i więcej, jednak teraz już wiem, że ich relacje trzeba sobie dozować. I życzyłabym sobie, żeby w kolejnych częściach ich związek grał drugoplanową rolę.

Zdaje sobie sprawę, że jestem stronnicza przy ocenianiu tej serii, bo ja ją po prostu kocham. Mimo iż ten tom nie jest szczytem szczytów, to i tak mi się podobał, bo w końcu to Chyłka. Uwielbiam tę kobietę! :)

I jak już rozmawiamy o tych bohaterach i Remigiuszu Mrozie, to nie mogę sobie odmówić komentarza odnośnie serialu, który powstał i który niedawno się zakończył.
Nie przekonałam się i na pewno nie przekonam do Magdaleny Cieleckiej. Nie pasuje mi ona do roli Chyłki, ale jest to moje osobiste odczucie i zaakceptowałam fakt, że scenarzyści właśnie tę aktorkę obsadzili w głównej roli.
Jeśli zaś chodzi o całokształt ekranizacji to nie była zła, serial mi się podobał i wciągnął mnie na tyle, że pomimo tego, że znałam fabułę, to z zapartym tchem śledziłam kolejne odcinki. Na pewno widziałam lepsze polskie seriale m.in. "Pułapkę", która moim zdaniem była genialna, ale "Chyłka" też dawała radę. Teraz czekam na drugi sezon. Twórcy serialu bardzo mnie zaciekawili i zaintrygowali, kiedy zobaczyłam w zajawce kolejnego sezonu Jakuba Gierszała, którego bardzo lubię.
Już nie mogę się doczekać!

Fanów tej serii nie muszę zachęcać ani do czytania, ani do oglądania. Jednak jeśli jeszcze się wahacie, to zacznijcie czytać tę serię, bo moim zdaniem może ona stać się kultową!

czwartek, maja 02, 2019

#118 "Niebezpieczna gra" by Emilia Wituszyńska

#118 "Niebezpieczna gra" by Emilia Wituszyńska

Cześć Mole!
Dzisiejszy post bardzo mnie ekscytuje, bowiem mam do zaprezentowania książkę, która bardzo mnie zaskoczyła. Jak zapewne wiecie (albo i nie) ostatnimi czasy nie trafiałam na zbyt dobre książki polskich autorów. Ba! Zaryzykuję stwierdzeniem, że trafiałam na same gnioty! Dlatego też sceptycznie podchodzę do nowych twórców, których nie znam i którzy nie maja imponującego dorobku. Jednak rozumiem, że każdy musi jakoś zacząć, żałuje, że większość debiutów do mnie nie przemawia, ale wiedziałam, że kiedyś nadejdzie dzień, kiedy ta zła passa zostanie przerwana.

I to własnie teraz!

"Niebezpieczna gra" Emilii Wituszyńskiej to kryminał w wątkiem romantycznym lub romans z wątkiem kryminalnym (jak kto woli). Przyznaję - tytuł dość średni i powtarzalny, okładka beznadziejna, opis zachęca, a sama książka jest naprawdę fajna.
Powyższy kryminał to historia sławnego polskiego aktora, który znajduje się w nieodpowiednim miejscu o nieodpowiedniej porze, bowiem zostaje znaleziony totalnie pijany na miejscu zbrodni. Policja podejrzewa, że był on świadkiem egzekucji na kandydacie na premiera i może wiedzieć, kto stoi za morderstwem. Aby się tego dowiedzieć i jednocześnie nie narażać sławnego Przemysława Reja na zemstę ze strony mordercy, do ochrony zostaje mu przydzielona policjantka Weronika Kardasz. Kobieta i mężczyzna dla dobra sprawy muszą udawać parę, jednak szybko okazuje się, że aktor skrywa tajemnice, które mogą zagrać życiu obojga. Zaczyna się ucieczka, która ma uchronić ich przed śmiercią i doprowadzić do prawdy.

Szczerze przyznam, że nie czytałam nigdy czegoś podobnego, więc nie mam nawet porównania. Fabuła tej książki jest bardzo ciekawa, połączenie historii twardej policjantki i aktora jest dość rzadko spotykane, ale tutaj zdało egzamin. Ta para pasuje do siebie idealnie - obydwoje są odważni i zabawi. Niektóre dialogi wywoływały śmiech, inne zaś wzruszały. W tej książce można znaleźć prawdziwy kalejdoskop emocji.
Bardzo polubiłam główną bohaterkę. Weronika to prawdziwa baba z jajami, jednak pod tą grubą warstwą hardej policjantki, skrywała wrażliwą kobietę, która dość często dochodziła do głosu, kiedy w pobliżu znajdował się przystojny Przemek. Ten również zdejmował przy niej swoja maskę lansera i kobieciarza. Ich wspólne sceny, kiedy za wszelką cenę próbowali stworzyć pozory jakoby nie byli sobą zainteresowani, są moimi ulubionymi.

Akcja tej książki jest szybka i dynamiczna. W każdej scenie coś się dzieje, mamy tutaj bardzo dużo zwrotów akcji i niespodziewanych sytuacji. To co mi się najbardziej podoba, to że autorka zachowała balans między kryminałem i romansem. Wszystko wyważone jest w punkt, żaden wątek nie jest zapomniany ani za mało rozwinięty. Cała intryga przedstawiona w tej książce jest przemyślana i bardzo dobrze zaprezentowana. Czytelnik nie domyśli się już na początku, o co w tym wszystkim chodzi - i to jest bardzo duży plus. Mogłabym się przyczepić jedynie do kocówki, która była zbyt szybka. Uważam, że końcowe sceny można by było bardziej rozbudować, ale nie wpływa to znacząco na moja ocenę, bo po prostu całość bardzo mi się podobała.

Jak na debiut "Niebezpieczna gra" jest super. W końcu przerwana została moja zła passa i mam nadzieję, że teraz będzie tylko lepiej. Po cichu liczę na kolejną książkę Emilii Witusiewicz, bo jestem ciekawa co jeszcze autorka ma co zaoferowania. Nie miałabym nic przeciwko podobnej tematyce, bo takie połączenie dwóch różnych światów bardzo mi się podoba. Jestem zdecydowanie na tak i polecam Wam zainteresować się tą pozycją.

Premiera: 15 maja

piątek, listopada 02, 2018

#98 "Kontratyp" by Remigiusz Mróz

#98 "Kontratyp" by Remigiusz Mróz

Cześć Moliki! 
Przychodzę do Was dzisiaj z kolejną częścią serii o Chyłce i Zordonie. Poprzednia (o której możecie przeczytać TUTAJ) podobała mi się tak bardzo, że od razu zamówiłam tę najnowszą i zabrałam się za lekturę. 

Tym razem przed Joanną i Kordianem jest naprawdę trudne zadanie. Podczas wspinaczki alpinistycznej giną trzy osoby, nikt nie znalazł po nich żadnych śladów, nawet ciał. Kilka tygodni później na granicy nepalsko - tybetańskiej pojawia się kobieta, która była członkinią tejże grupy. Kobieta jest podejrzana o zabójstwo swoich towarzyszy, a para prawników musi dowieść jej niewinności. Dodatkową motywacją dla Chyłki ma być groźba zabójstwa jej siostrzenicy, która zostaje porwana. 

W tej części jest naprawdę wiele zwrotów akcji! Nie ma ani chwili nudy, bo ciągle się coś dzieje. Jednak tutaj pojawia się pewien wątek, który do mnie zupełnie nie przemówił. Jeśli ktoś czytał chociaż jedną część tej serii to wie, że Chyłka to twarda babka, która zrobi wszystko, aby wybronić swojego klienta. I tym razem się tak stało. Joanna postanawia wyjechać do Nepalu, aby wspiąć się na śmiertelnie niebezpieczną górę i odnaleźć nieżyjących alpinistów tylko po to, aby sekcja zwłok wykazała, że nie było to morderstwo, a wspinacze zmarli na wskutek złego przygotowania do wyprawy i trudnych warunków atmosferycznych. 
Jak dla mnie wątek ten był przesadą, wydaje mi się, że zwykły szary człowieczek nie może ot tak po prostu wyjechać w Himalaje i zorganizować sobie wyprawy w góry - bez żadnego przygotowania, bez aklimatyzacji, bez znajomości gór i zasad panujących w takim miejscu. Chyłka oczywiście to zrobiła i nie powiem Wam jak to się skończyło, ale było dramatycznie. 

Ta część nie będzie moją ulubioną, jednak wiem, że była potrzebna. To co chyba najbardziej interesowało, to nie przebieg śledztwa i sama rozprawa, a wątek miłosny głównych bohaterów. Tak! Oni w końcu są razem! Po ośmiu tomach wreszcie się tego doczekaliśmy! Czekałam na momenty, kiedy ta dwójka będzie razie, czekałam na to jak będą się do siebie odnosić, jak będą ze sobą rozmawiać. I nie zawiodłam się! To wszystko jest takie "chyłkowe" :) Nie w tej relacji słodzenia, nie ma ukradkowych spojrzeń i skradzionych buziaków, daleko im do romantycznej pary, ale mimo wszystko ich relacja jest taka super! 

Z niecierpliwością czekam na kolejny tom, bo oczywiście Pan Remigiusz zaskoczył wszystkich i zakończył ten tom w okropny sposób! Kiedy już myślałam, że wszystko będzie dobrze, a ostatnie strony czytałam z uśmiechem na ustach i spodziewałam się happy endu, to wtedy... bum! Przez chwilę mnie poniosło i zapomniałam, że to przecież Mróz. Głupia ja! Tutaj należy spodziewać się najgorszego nawet w ostatnim zdaniu. 

A jakie są Wasze wrażenia po "Kontratypie"? Coś Was zaskoczyło, zachwyciło? Dajcie znać! 


Autor: Remigiusz Mróz 
Tytuł: Kontratyp 
Wydawnictwo: Czwarta strona 
Data wydania: 19 września 2018 
Liczba stron: 532

sobota, października 27, 2018

#97 "Testament" by Remigiusz Mróz

#97 "Testament" by Remigiusz Mróz

Cześć Moliki!
Po kilku miesiącach przerwy, z przyjemnością wróciłam do serii o Chyłce i Zordonie. Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam tę parę i chyba z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że jest to jedna z moich ulubionych par ever! Jak miałabym ich opisać, to stwierdziłabym, że to jest komedia i dramat w jednym! :)

W "Testamencie" para prawników musi zmierzyć się z kolejną bardzo trudną sprawą. Warszawski lekarz zostaje oskarżony o morderstwo swojej młodej pacjentki, która zapisała mu w spadku cały swój majątek. Wszystkie znaki wskazują na to, że lekarz jest winny, ale im głębiej Chyłka grzebie w tej sprawie, tym więcej pojawia się niewiadomych i znaków zapytania. Joanna i Zordon podejmują się obrony lekarza, a przy okazji doszukują się kilku informacji, które skutecznie utrudnią im spokojne życie w stolicy. Znajdują się na celowniku osób powiązanych z tajemniczą śmiercią i spadkiem młodej dziewczyny.
Czy lekarz rzeczywiście jest niewinny? Czy Kordianowi i Joannie grozi śmiertelne niebezpieczeństwo?

Moje odczucia względem tej pary są dość specyficzne, bo pewnie tak jak Wy, czekam na to, aż Joanna i Kordian się zejdą. Strasznie jestem ciekawa jak będzie wyglądał ich związek i czy ich relacja w jakikolwiek sposób się zmieni - umocni się ich przyjaźń czy wręcz przeciwnie? 
Ich "związek" budował się i rozwijał bardzo powoli, myślę, że wszyscy czytelnicy są już nieco zmęczeni tą grą w kotka i myszkę i czekają na wielki finał! (Obyśmy tylko tego nie żałowali). 
Czytając tę serię mam wrażenie, że para prawników jest podobna do pary agentów z "Archiwum X". Widzowie czekali kilka sezonów aż Mulder i Scully się połączą. W końcu się udało i mam nadzieję, że Pan Mróz przygotował dla nas podobny scenariusz. 

Końcówka "Testamentu" wprawiła mnie w osłupienie. Czasami zastanawiam się dlaczego tak się dzieje, bo przecież autor przyzwyczaił nas już do tego, że w tych książkach nic nie jest takie jak się wydaje. A ja naiwna wciąż łykam wszystko jak pelikan :) Przed czytaniem kolejnej części muszę sobie przysiąść, aby brać na wszystko poprawkę - może wtedy nie będę się czuła jak nabita w butelkę. 

Podsumowując, ta część serii jest dla mnie jedną z ciekawszych. Bardzo trudna i tajemnicza sprawa, do tego rozwijający się wątek miłosny głównych bohaterów, no i oczywiście zakończenie, które powoduje, że nie mogę się doczekać "Kontratypu". Na szczęście zamówiłam go już w trakcie czytania "Testamentu" i zaraz zabieram się za czytanie. 

A jakie są Wasze odczucia względem tej serii? Która część jest Waszą ulubioną? 


Autor: Remigiusz Mróz 
Tytuł: Testament 
Wydawnictwo: Czwarta Strona 
Data wydania: 14 marca 2018
Liczba stron: 536

poniedziałek, lipca 02, 2018

#85 "Gdy morze cichnie" by Jorn Lier Horst

#85 "Gdy morze cichnie" by Jorn Lier Horst

"Gdy morze cichnie" jest moją trzecią książką autorstwa Horsta, którą przeczytałam. I wiecie co? Po raz trzeci się nie zawiodłam! Rzadko czytam kryminały, zdecydowanie bardziej wolę thrillery, ale ta seria ma coś w sobie. Bardzo lubię głównego bohatera - komisarza Wistinga, mimo iż w tej części bardzo mi podpadł. 

Powyższa książka to kolejne śledztwo Williama Wistinga. Jest równie zagmatwane jak poprzednie i nie mniej skomplikowane. Tutaj nieco się zaskoczyłam, ponieważ nie spodziewałam się tego, że sytuacja przedstawiona w tej historii jest tak skrzętnie przemyślana przez jej bohaterów. Ale po kolei... 
Śledztwo zaczyna w momencie, kiedy policja udaje się na miejsce wypadku, pod aptekę, przy której zostaje znaleziony postrzelony mężczyzna. Nikt nic nie widział, nikt nic nie słyszał i nikt nie zna jego tożsamości. I wszyscy doskonale zdają sobie sprawę z tego, że ten stan się utrzyma dopóki ofiara nie odzyska przytomności. 
Mniej więcej w tym samym czasie policja dostaje zgłoszenie o pożarze w domu letniskowym. Po oględzinach miejsca wypadku policja znajduje ludzkie, zwęglone ciało. I tutaj sytuacja ma się podobnie - nikt nic nie wie, nikt nic nie widział, a ofiara pozostaje anonimowa. 
Śledztwo jest bardzo skomplikowane, ponieważ brakuje świadków, a jedyna osoba, która może coś wiedzieć pozostaje w śpiączce farmakologicznej. Komisarz Wisting musi stanąć na głowie, aby rozwiązać tę zagadkę i potwierdzić swoje przypuszczenia jakoby oba wypadki miały ze sobą jakieś powiązanie. 

W śledztwie było wiele niewiadomych. Nie jestem policjantem, ale nawet ja zauważyłam, że nie będzie łatwo. Kompletnie nie spodziewałam się tego, co się wydarzy i to chyba najlepiej świadczy o książce. Zakończenie było dla mnie mocno zaskakujące. 
Pomimo tego, że samo śledztwo toczy się dość wolno, bo naprawdę nic nie wiadomo na temat ofiar, przyczyn i napastników, to Horst nie pozwala swoim czytelnikom na nudę. W książce pojawia się wiele bohaterów, którzy są potencjalnymi podejrzanymi, ale zapewniam, że nikt z Was nie wpadnie na to jaka jest prawda. 

Naprawdę bardzo lubię książki tego autora, pomimo iż kryminał to nie jest mój ulubiony gatunek literacki. Jednak czasami warto się oderwać i sięgnąć po coś innego. Ja się bardzo cieszę, ponieważ mam jeszcze jedną nieprzeczytaną książkę Horsta, także zapewne niebawem po nią sięgnę. Już parokrotnie wypowiadałam się na temat kunsztu tego norweskiego pisarza, więc nie będę się powtarzała i zaproszę Was na poprzednie recenzje (kliknij TUTAJ). 

A Wy znacie Jorna Lier Horsta i jego kryminały? 


Tytuł: Gdy morze cichnie 
Autor: Jorn Lier Horst
Wydawnictwo: Smak Słowa
Data wydania: 22 listopada 2017 
Liczba stron: 348

sobota, listopada 18, 2017

#70 "Nocny stalker" by Robert Bryndza

#70 "Nocny stalker" by Robert Bryndza

Tytuł: Nocny stalker 
Autor: Robert Bryndza
Wydawnictwo: Filia Czwarta Strona
Data wydania: 11 kwietnia 2017
Liczba stron: 400

"Czekającemu czas zawsze się dłuży"

"Nocy stalker" to moje drugie spotkanie z Robertem Bryndzą. Czytałam już pierwszy tom o Erice Foster "Dziewczynę w lodzie" (KLIK) i byłam zadowolona z lektury. Tutaj było podobnie, choć początkowo nie mogłam się wkręcić. 

Pod koniec parnego lata Erika Foster zostaje wezwana na miejsce zbrodni. Mężczyznę znaleziono zamordowanego w jego mieszkaniu. Został związany i uduszony plastikową torbą. Kilka dni później policja znajduje kolejne zwłoki. Okoliczności są dokładnie takie same. Erika i jej zespół próbują dotrzeć do prawdy i trafiają na trop doskonale przemyślanych działań seryjnego mordercy, który cierpliwie śledzi swoje ofiary i wybiera idealny moment, by uderzyć. 
Wszystkie ofiary to samotni mężczyźni, którzy bardzo cienią sobie prywatność. Dlaczego przeszłość tych wszystkich osób jest owiana tajemnicą? I co ich łączy z mordercą? 

Fale gorąca atakują Londyn, a Erika Foster zrobi wszystko, co w jej mocy, by powstrzymać zabójcę, zanim zginie kolejny człowiek. Nawet jeśli będzie musiała zaryzykować własną pracą. Erika nawet nie podejrzewa, że jej życie również może być zagrożone. 

Akcja w książce kręci się powoli. Zwłaszcza jej pierwsza część. Czasami lubię jak w książce nic nie jest podane na tacy, bo czytelnik z napięciem oczekuje dalszych losów. Tutaj jednak było inaczej. Przy pierwszym morderstwie zabójca nie zostawia żadnych śladów, żadnych poszlak, przez co policjanci stoją w miejscu. Bardzo długo krążą po omacku i właśnie dlatego akcja nieco się przeciąga. W związku z tym ciężko mi było wczuć się w tę historię. Męczyłam się przez kilka pierwszych rozdziałów (może pół książki ;) ). Ale w końcu zaskoczyło i potem poszło już jak z płatka. Każde kolejne zabójstwo dostarczało nowych wiadomości o mordercy, co w rezultacie naprowadziło Foster na właściwie tory.

 Kryminały Bryndzy mają coś w sobie, bo ten autor nie jest "jednym z wielu", którzy wymarzyli sobie napisanie książki. Odnoszę wrażenie, że tutaj wszystko jest zaplanowane, każdy szczegół zamknięty jest na ostatni guzik, a autor ma jasno określony plan na całą historię. Nawet bohaterowie - z którymi często mam problem - w jego książkach są wyjątkowi i każdy z nich zupełnie inny. To powoduje, że historia jest ciekawsza i bardziej zachęca do czytania.
Po raz kolejny muszę podkreślić, że jestem fanką Eriki Foster. Ta kobieta ma coś w sobie, jest silna i niezależna, doskonale wie czego chce i dąży do celu własną ścieżką, a nie tą wydeptaną przez innych. Wierzy w swoją intuicję i policyjny instynkt, dzięki czemu jest tak skuteczna i odnosi sukcesy w pracy. Nie zawsze wszystko idzie po jej myśli i nie każdy docenia jej umiejętności, ale nie poddaje się i wierzę, że w kolejnych częściach zobaczymy jeszcze lepszą Foster.

Jest jeszcze jedna fajna rzecz, którą polubiłam w tym kryminale. Zabójca! Nie wiem czemu, ale intrygują mnie schorzenia psychiczne u ludzi. Tutaj mamy do czynienia z takim człowiekiem i rewelacją jest, że autor zadbał o to, aby nieco przybliżyć nam tę postać. W książce jest kilka rozdziałów pisanych z perspektywy mordercy, dzięki czemu możemy poznać jego życie, plany i przeszłość, która niewątpliwie miała wpływ na przestępstwa przez niego popełniane. Wielki plus dla Bryndzy właśnie za to! Często w tego rodzaju książkach jest tak, że potencjalny zabójca ukrywa się gdzieś wśród światków czy rodziny ofiary. Tutaj jest nieco inaczej, co nie oznacza, że morderca nie miał styczności ze swoimi ofiarami.

Podsumowując, "Nocny stalker" to dobry kryminał, który można polubić, ale mógłby mieć nieco większą dynamikę (zwłaszcza na początku). Ogólnie jestem zadowolona z lektury i z pewnością sięgnę po kolejne części tej serii - zwłaszcza przez wzgląd na główną bohaterkę, która mnie fascynuje, bo lubię takie kobiety. Jestem ciekawa co następnym razem "zaserwuje" nam Robert Bryndza. Mam nadzieję, że coś dobrego, bo czekam na kryminał, który przeczytam z zapartym tchem. 

sobota, października 21, 2017

#66 "Felicia zaginęła" by Jorn Lier Horst

#66 "Felicia zaginęła" by Jorn Lier Horst

Tytuł: Felicia zaginęła
Autor: Jorn Lier Horst 
Wydawnictwo: Smak Słowa
Data wydania: 16 sierpnia 2017
Liczba stron: 354

"Na dnie wszystko wygląda inaczej niż na powierzchni" 

"Kluczowy świadek" wprowadził mnie w świat kryminalnej literatury skandynawskiej. Idąc za ciosem kontynuuję tę przygodę wraz z komisarzem Williamem Westingiem. "Felicia zaginęła" to druga część całej serii i już czuję, że będzie ona bardzo dobra, bo po raz kolejny jestem zadowolona z lektury. 

Obecnie w Norwegii jest ponad 1000 zaginionych osób. Za każdym zniknięciem kryje się swoiste misterium, zagadka. Książka "Felicia zaginęła" opowiada jedną z takich historii. 

Gdy komisarz William Wisting otwiera starą sprawę zaginięcia, w tym samym czasie podczas prac budowlanych zostaje znalezione ciało kobiety. Dochodzenie odkrywa sieć kłamstw i brzemiennych w skutkach wydarzeń, i pomimo że sprawa jest stara, jest dramatyczne następstwa wciąż są odczuwalne. Wisting walczy z czasiem i przedawnieniem sprawy, ale przede wszystkim z mordercą, który myślał, że udało mu się uniknąć kary... 

Początkowo było mi ciężko się wkręcić w fabułę, ponieważ pojawiają się dwa główne wątki. Pierwszy to znalezione ciało kobiety na budowie, drugie to zaginięcie młodej dziewczyny. Dodatkowo do tego wszystkiego pojawia się wątek poboczny - tajemniczych kręgów w trawie na polu golfowym. Wszystko to sprawiło, że nadmiar bohaterów i wydarzeń po prostu mi się plątał. Jednak Horst tak pokierował śledztwem, że bardzo szybko wszystko mi się wyklarowało i bez problemów mogłam się cieszyć z lektury. 

Sprawa jest bardzo skomplikowana, ponieważ przy znalezionym ciele Felicii nie ma żadnych śladów ani tropów. Morderca nie pozostawił po sobie żadnych znaków, a dodatkowo sprawa za kilka dni ma ulec przedawnieniu, więc odnalezienie osoby, która dokonała tego makabrycznego czynu staje się priorytetem dla norweskich śledczych. Druga sprawa również nie jest prosta, gdyż nikt nie widział młodej Amelie. Dziewczyna wyszła z domu po kłótni z narzeczonym i nikt jej później nie widział. Wisting podejrzewa najgorsze, ponieważ z doświadczenia wie, jak kończą się tego rodzaju sprawy, jednak do końca ma nadzieję, że dziewczyna żyje. Za wszelką cenę stara się ją odnaleźć. Komisarz po zbadaniu pierwszych poszlak i przepytaniu świadków szybko dochodzi do wniosku, że te dwie sprawy coś łączy, więc rozpoczyna się pościg za mordercą, aby uratować życie Amalie. 

Akcja, podobnie jak w poprzednim tomie, toczy się stosunkowo powoli. Autor nie podaje wszystkiego na tacy i nie od razu wiadomo o co w tym wszystkich chodzi. Motywy są nieznane, udział świadków również. Także pierwsi podejrzani pojawiają się późno. Osobiście przyznam, że bardzo odpowiada mi taki styl. Lubię książki dynamiczne, kryminały z wartką akcją, gdzie dużo się dzieje, jednak przy takich zazwyczaj wszystko jest takie oczywiste i czytelnik szybko potrafi się domyślić kto jest domniemanym sprawcą. Tutaj jest inaczej. Tak jak wspomniałam powolna akcja sprawia, że czytelnik "pochłania" rozdział za rozdziałem, bo każdy wnosi jakieś nowe wątki do śledztwa. Ja do samego końca nie wiedziałam kto jest mordercą, mimo iż miałam swoje typy, to okazały się one nietrafione. 

Pomimo tego, że śledztwo jest prowadzone stopniowo, to sama akcja książki nie zwalnia ani na trochę. W każdym rozdziale dzieje się coś nieoczekiwanego. Autor zaskakuje czytelników, wprowadzających nowych bohaterów i nowe wydarzenia, które mają wpływ na prowadzoną sprawę. Czasami wydawać by się mogło, że to już wszystko, że tutaj już nie może się wydarzyć, a tymczasem Horst zrzuca prawdziwą bombę, która całkowicie zmienia obraz książki. 

Wydaje mi się, że mogę szczerze powiedzieć, że jestem fanką tego skandynawskiego pisarza i mam wielką nadzieję i ochotę na przeczytanie kolejnych tomów z tej serii. Ani przez moment nie nudziłam się podczas czytania "Felicia zaginęła", a dodatkowo zakończenie dostarczyło mi mocnych wrażeń i oczywiście sam sprawca mnie zaskoczył, bo go o to nie podejrzewałam. Także moje spotkania z norweskim kryminałem jak do tej pory są bardzo udane. Niedawno zakupiłam książkę Jo Nesbo i będzie to moja pierwsza przygoda z tym pisarzem. Mam nadzieję, że będzie ona równie udana i nie zawiodę się, bo te skandynawskie kryminały jednak mają coś w sobie. 

Na koniec dodam, że za możliwość przeczytania książki bardzo gorąco dziękuję wydawnictwu Smak Słowa, od którego otrzymałam powyższy egzemplarz. 

poniedziałek, października 09, 2017

#64 "Deniwelacja" by Remigiusz Mróz

#64 "Deniwelacja" by Remigiusz Mróz

Tytuł: Deniwelacja 
Autor: Remigiusz Mróz 
Wydawnictwo: Filia Czarna Strona 
Data wydania: 10 maja 2017 
Liczba stron: 496 

"Człowiek trudzi się, żeby dobrze przeżyć cały czas, jaki dostaje na tym świecie, po czym jeden lekki ruch palca sprawia, że to wszystko traci sens" 

Forst wrócił! 

Jak ja tęskniłam za tym charyzmatycznym i wyjątkowym komisarzem. Myślałam, że jego historia zamknie się w trylogii, a tutaj taka niespodzianka! Pan Remigiusz Mróz nie przestaje zadziwiać swoich czytelników i zdaje się, że wciąż to będzie robił, bo piąty tom serii o Froście z pewnością pojawi się w przyszłym roku. Już nie mogę się doczekać! 

Gdzie jest Wiktor Forst? 
To pytanie zadają sobie zakopiańscy śledczy, gdy topniejący w Tatrach śnieg odsłania makabryczny widok na zboczach Giewontu. Odnalezione zostają zwłoki grupy kobiet, których za życia nic ze sobą nie łączyło. Żadna wycieczka nie zaginęła zimą na szlakach, a wszystkie ofiary wypadków w górach zostały odnalezione. W dodatku na ciałach nie ma żadnych śladów świadczących o tym, by doszło do zabójstw.
Kiedy w Zakopanem znikają jednak kolejne kobiety, nie ma wątpliwości, że na Podhalu pojawił się seryjny zabójca. 
Policja odkrywa ślad prowadzący do Wiktora Forsta. 
Problem polega na tym, że nikt nie wie, gdzie od roku przebywa były komisarz... 

Ci, którzy czytali poprzednie tomy z pewnością wiedzą, że Forst nie miał łatwego życia. Doświadczył w nim wiele zła, bólu i niesprawiedliwości, stracił to, co się dla niego liczyło i obwiniał się o śmierć niewinnych ludzi, w tym kobiety, na której mu zależało. Wszystkie te czynniki spowodowały, że Wiktor zdecydował się na ucieczkę. Wyjechał na Pomorze, aby rozpocząć nowy rozdział swojego życia, z dala od Zakopanego i Bestii z Giewontu, która przyczyniła się do jego wszystkich niepowodzeń. 
Jednak Remigiusz Mróz stworzył bohatera, który nie potrafi siedzieć na tyłku, więc po raz kolejny Forst pakuje się w kłopoty - oczywiście na własne życzenie. Chcąc pomóc pakuje się w kolejne bagno i ściąga na siebie gniew wpływowych i złych ludzi, którzy skutecznie potrafią zniszczyć życie. 
Czy tym razem uda mu się osiągnąć zamierzony cel, tak aby niewinne ofiary uszły z życiem? Tego przekonacie się czytając, ale już teraz mogę Wam powiedzieć, że nie będzie łatwo, a lektura z pewnością Was wciągnie. Więc jeśli nie chcecie zarywać nocy, to lepiej nie bierzcie się za tę lekturę. 

"Deniwelacja" pisana jest z trzech perspektyw - wyżej wspomnianego Forsta, którego czytelnik odnajduje w dalekiej Hiszpanii, ze strony prokurator Wadryś - Hansen, która prowadzi śledztwo w sprawie zabitych w Tatrach kobiet oraz samego mordercy, który do ostatnich stron pozostaje czytelnikowi nieznany. 
Ja osobiście nie domyśliłam się kto stoi za tajemniczymi morderstwami, ale rozdziały pisane z jego perspektywy są bardzo mylące. I sami się o tym przekonacie, kiedy już skończycie czytać książkę. 

Szczerze powiem, że początkowo było mi ciężko przebrnąć przez pierwsze rozdziały. Wciąż trzyma mnie czytelnicza niemoc, chociaż nie jest ona już tak silna jak jeszcze kilka tygodni temu. Jednak wciąż nie natrafiłam na książkę, która skutecznie, raz na zawsze, wyciągnęłaby mnie z tego czytelniczego marazmu. Forstowi udało się to połowicznie, bo po pierwszych trudnościach, w końcu nadszedł moment, kiedy fabuła przyśpieszyła, a ja poświęciłam dwa wieczory na to, aby w końcu dowiedzieć się, kto jest mordercą i co Wiktor ma z nim wspólnego. Opłaciło się! 

Kto czytał kiedykolwiek jakąkolwiek książkę Mroza wie, jak ten autor pisze, jak kreuje swoich bohaterów, ich świat i poszczególne wątki. Akcja rozkręca się z rozdziału na rozdział, a kiedy osiągnie już wystarczająco wysokie napięcie, to trzyma do końca i nie odpuszcza ani na moment. Kulminacja oczywiście przypada na ostatnie zdania książki, bo przecież pan Mróz nie byłby sobą, gdyby na koniec nie zapodał swoim fanom prawdziwej bomby! Tym razem było podobnie, a ja już zacieram ręce na kolejny tom, bo zapowiada się niezła akcja. Czuję, że Forst tym razem nie odpuści i dalej będzie ryzykował swoim życiem, aby tylko móc odzyskać to, co utracił. 

Osoby, które przeczytały wcześniejsze tomy tej serii będą zachwycone czwartą częścią (patrz ja), natomiast ci, którzy nie znają Wiktora Forsta powinni to natychmiast zmienić, bo ten komisarz to postać naprawdę nietuzinkowa i wyjątkowa i pomimo wielu wad i trudnego charakteru, to nie można go nie lubić. A jego "związek" z Osicą to istny majstersztyk! Także gorąco Wam polecam! 

Koniecznie dajcie znać, co sądzicie o tej książce. Czy Wy również jesteście fanami Forsta? 

sobota, sierpnia 12, 2017

#58 "Skaza" by Zbigniew Zborowski

#58 "Skaza" by Zbigniew Zborowski

Tytuł: Skaza
Autor: Zbigniew Zborowski
Wydawnictwo: Znak 
Data wydania: 31 lipca 2017
Liczba stron: 396

Osoby, które śledzą mojego bloga pewnie już nie raz słyszały, że rzadko sięgam po polskich autorów. I coraz bardziej przekonuję samą siebie, że to błąd, bo "cudze chwalimy, a swego nie znamy". To powiedzenie idealnie do mnie pasuje. Dzięki wydawnictwu Znak miałam okazję przeczytać kolejną książkę polskiego autora. I mimo iż początkowo nie mogłam się wkręcić w tę historię (nie chodziło o fabułę, ale raczej brak czasu i ruch w domu jak na Marszałkowskiej), po prostu nie miałam warunków, aby spokojnie przysiąść i skupić się na treści. Ale dzięki burzom i chorobie wreszcie przeczytałam i w sumie jestem nawet zadowolona z lektury. 

Zagłębienie tuż pod potylicą. Najsłabiej osłonięty punkt kręgosłupa szyjnego. Nawet lekkie uderzenie ostrym przedmiotem w to miejsce przerywa rdzeń kręgowy i powoduje śmierć. 
Tak zginęła młoda kobieta... 
Tak zabić mógł tylko fachowiec.
Śledztwo przejmuje Bartosz Kanecki. Gliniarz, który przeżył załamanie, prawie wyleciał z policji i nie kontroluje agresji. 
Nie wszyscy mu ufają. A właściwie nikt. Ale tylko on widzi więcej niż inni. 
Komu zależało na śmierci doktorantki Zakładu Fizyki Jądrowej? I czy to możliwe, że to morderstwo ma coś wspólnego z tajemniczym odkryciem przedwojennego polskiego naukowca? 

Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością Zbigniewa Zborowskiego. "Skaza" to pierwsza część całej serii z podkomisarzem Koneckim w roli głównej. 
Jeśli chodzi o samą książkę, to mamy w niej trzy wątki. Pierwszy to teraźniejszość i prowadzone śledztwo w sprawie młodej kobiety. Do akcji wkracza stołeczna policja, która próbuje rozwiązać zagadkę tajemniczej śmierci. Jest to trudne, bo morderca nie zostawia za sobą żadnych śladów. Drugi wątek to przeszłość, historia Hanny Kochańskiej, jej rodziny i dzieci. Akcja toczy się w krajach Bliskiego Wschodu. W posiadaniu muzułmańskiej rodziny z polskimi korzeniami jest pewien notes, który przechodzi z pokolenia na pokolenie. Jest to bardzo ważna i cenna rzecz, ponieważ w jego posiadanie chce wejść wiele wpływowych osób, które chcą zawładnąć światem. Trzeci wątek jest najkrótszy, ale spaja całą historię w całość. Są to fragmenty opowiedziane z punku widzenia dzieci i wnuków Hanny Kochańskiej. 
Wydawać by się mogło, że nieco to skomplikowane, ale wcale nie. Mnie najbardziej ciekawiły momenty z Bliskiego Wschodu, ponieważ od bardzo dawna książki z tym motywem są moimi ulubionymi. 

Sama książka jest świetna. Autor nie zasypuje nas zbędnymi opisami, wszystko jest spójne i jasno wytłumaczone. Bohaterowie również są ciekawie wykreowani, postać Koneckiego jest interesująca i mogłaby stanowić ciekawostkę dla psychologów.  Momentami jest zagadkowy i tajemniczy, jednak po przeżyciach z przeszłości nikogo nie powinno dziwić jego wycofanie. 

Książka do samego końca trzyma w napięciu. Nie wiadomo kto stoi za serią tajemniczych zabójstw i jaki ma motyw. Dopiero na ostatnich stronach dowiadujemy się tego wszystkiego i muszę przyznać, że ani przez moment nie wpadłabym na takie zakończenie. Wczorajszego wieczora przeczytałam niemalże pół książki, dzięki czemu ją skończyłam, bo nie byłam w stanie odłożyć jej i pójść spać, bo ciekawość nie pozwoliłaby mi zasnąć. 

Oczywiście polecam! 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Znak :) 

niedziela, czerwca 04, 2017

#53 "Inwigilacja" by Remigiusz Mróz

#53 "Inwigilacja" by Remigiusz Mróz

Tytuł: Inwigilacja 
Autor: Remigiusz Mróz 
Wydawnictwo: Filia 
Data wydania: 15 marca 2017 
Liczba stron: 592 

"Kiedy życie rzuca ci kłody pod nogi, zacznij budować z nich schody. Wysoko zajdziesz"

Oh, jak ja tęskniłam za Chyłką i Zordonem! Jestem niezwykle zadowolona z faktu, że pan Remigiusz Mróz ma taką wenę twórczą i co rusz raczy nas kolejnymi tomami tej fantastycznej serii. Piąta (!) część jest równie interesująca i wciągająca co poprzednie, a wszystko wskazuje na to, że kolejna będzie jeszcze lepsza, bo jak zwykle pan Mróz kończy swoją książkę w taki sposób, że czytelnik ma ochotę złapać autora w swoje ręce poprzez monitor komputera! 

Chłopak, który zginął kilkanaście lat temu na wakacjach w Egipcie, odnajduje się na jednym z warszawskich osiedli. Posługuje się innym imieniem i nazwiskiem, i mimo że rodzice rozpoznają w nim syna, on sam utrzymuje, że nie ma z zaginionym nic wspólnego. 
Sytuację komplikuje fakt, że po przejściu na islam i powrocie do Polski mężczyzna znalazł się na celowniku służb. Gdy pojawiają się zarzuty, że przygotowuje zamach terrorystyczny, zwraca się o pomoc do prawniczki, która niegdyś zasłynęła obroną pewnego Roma. 
Joanna Chyłka niechętnie podejmuje się sprawy. Słynie bowiem nie tylko z ciętego języka, ale także z niechęci do obcych. W dodatku nie jest przekonana, czy jej nowy klient w istocie nie planuje zamachu. 

Sam opis zapowiada niezłą jazdę. Temat jest teraz bardzo na "topie", bo co rusz w mediach słyszy się o kolejnych zamachach terrorystycznych. Super, że Mróz zdecydował się poruszyć ten temat. Myślę, że dzięki temu książka znajdzie szerokie grono odbiorców, bo wiele osób interesuje się tym zagadnieniem. 

Jeśli chodzi o samą sprawą przedstawioną w książce, to toczy się ona swoim rytmem. Chyłka podejmuje się obrony człowieka podejrzanego o chęć zaplanowania ataku terrorystycznego w Polsce. Oczywiście pomaga jej w tym niezawodny Kordian. Para zbiera dowody, stara się wykazać niewinność klienta, jednak wszystko to jest o wiele bardziej zawiłe i skomplikowane niż można sobie wyobrazić. Nie będę opisywała dokładnej fabuły, bo być może ktoś ma tę lekturę jeszcze przed sobą, ale zapewniam, że nikt nie będzie się nudził czytając "Inwigilację" - tytuł jest bardzo adekwatny do treści książki. 

To, co najbardziej interesujące to oczywiście relacje między dwojgiem głównych bohaterów. Joanna Chyłka musi zmierzyć się z nowym życiowym wyzwaniem, ale nie zwalnia swojego tempa i pracuje na pełnych obrotach, co nie do końca podoba się Zordonowi. Od dawna wiadomo, że ci dwoje mają się ku sobie, a w tej części ich relacje jeszcze bardziej się komplikują i nawet padają jawne deklaracje, choć po przeczytaniu ostatniego rozdziału mam wielkie wątpliwości co do tego, czy aby na pewno wszystko pójdzie zgodnie z planem. Mróz jak zwykle zaskoczył zakończeniem! Czułam, że to się skończy w dziwaczny i szalony sposób, ale kompletnie nie spodziewałam się czegoś takiego! Mam nadzieję, że kolejny tom pojawi się szybko, bo trzymanie czytelników tak długo w niepewności powinno być karalne! 

Jeśli ktoś z Was nie czytał żadnej książki z tej serii, to natychmiast powinien to zmienić, bowiem książki te są fenomenalne. Za swój sukces uważam przekonanie mamy do rozpoczęcia swojej przygody z Chyłką i Zordonem, bo po przeczytaniu połowy tomu "Ekspozycji" Mroza zupełnie zraziła się do tego autora. Seria ta spodobała się jej tak bardzo, że szybko "łykała" kolejne tomy i obecnie pozostały jej do nadrobienia tylko dwa. 
Także nie zastanawiajcie się długo, bo jeśli szukacie czegoś, co zapewni Wam w rewelacyjny sposób letnie wieczory albo nudną drogę do pracy, to z pewnością jest to ta seria! Ani na moment nie wieje nudą, a każdy kolejny tom jest coraz lepszy. Gorąco Was zachęcam do czytania! 

środa, maja 03, 2017

#47 "Kluczowy świadek" by Jorn Lier Horst

#47 "Kluczowy świadek" by Jorn Lier Horst

Tytuł: Kluczowy świadek
Autor: Jorn Lier Horst 
Wydawnictwo: Smak Słowa
Data wydania: 26 kwietnia 2017
Liczba stron: 348

"Oparta na faktach historia jednego z najbardziej brutalnych morderstw Norwegii"

W ostatnich latach kryminały i thrillery skandynawskie zyskały w naszym kraju bardzo dużą popularność i aż wstyd się przyznać, ale "Kluczowy świadek" był moim pierwszym spotkaniem z literaturą norweską. Skandynawia jakoś nigdy mnie nie pociągała. Skojarzenia z zimnym klimatem, szarym krajobrazem i niedostępnymi ludźmi skutecznie zniechęciły mnie do sięgania po tego typu książki. Co się więc stało, że zdecydowałam się sięgnąć po powyższą lekturę? Zawdzięczam to wydawnictwu Smak Słowa, od którego dostałam ten egzemplarz. 

Preben Pramm leży martwy od tygodnia. Jest nagi, związany, a na jego ciele widać ślady wyszukanych tortur. Dom się wywrócony do góry nogami, ale nie wygląda na to, żeby zabójcy znaleźli to, czego szukali. 
Pramm nie miał krewnych, przyjaciół i najwidoczniej żadnego kontaktu z ludźmi z zewnątrz. Jaka była tajemnica Pramma? Czemu musiał umrzeć w tak brutalny sposób? 

To, co jest najlepsze w tej historii to to, że została oparta na autentycznych wydarzeniach z kryminalnego świata Norwegii. Oczywiście na potrzeby tej książki autor pozmieniał niektóre rzeczy - w tym najważniejszą, bowiem w rzeczywistości sprawca nie został jeszcze odnaleziony. Tutaj mamy możliwość dowiedzieć się, kto zabił i dlaczego. Moim zdaniem ten kryminał jest jednym z najbardziej realistycznych, które czytałam. Sprawa prowadzona jest stosunkowo wolno, krok po kroku pojawiają się nowi świadkowie, nowi podejrzani i nowe motywy tejże zbrodni. Uważam, że jest to największy plus tej książki, bo czytelnik nie otrzymuje wszystkiego na tacy. Dzięki temu sam może snuć domysły i z niecierpliwością oczekiwać finału sprawy. Z każdym kolejnym rozdziałem dowiadywaliśmy się nowych rzeczy, a zakończenie może zaskoczyć. 

"Kluczowy świadek" to pierwszy tom serii o komisarzu Williamie Westingu. W Polsce ukazały się już kolejne części, więc jeśli ktoś jest zainteresowany taką tematyką, to polecam! Zwłaszcza, że nie będzie musiał czekać długich miesięcy na następne tomy. Ja się jeszcze zastanawiam nad tym, czy je zakupię, bo moja lista serii, które bardzo chciałabym mieć z miesiąca na miesiąc się wydłuża, a pieniędzy w portfelu nie przybywa. Ale jeśli kiedyś natrafię na jakąś promocję, to poważnie zastanowię się nad zakupem. 


Copyright © 2016 NA REGALE , Blogger