Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Brittainy C. Cherry. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Brittainy C. Cherry. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, maja 03, 2021

#197 "Eleanor & Grey" by Brittainy C. Cherry

#197 "Eleanor & Grey" by Brittainy C. Cherry


 Hej, hej! 

Ale się cieszę na dzisiejszą recenzję. Uwielbiam powieści Brittany C. Cherry i aż wstyd się przyznać od jak dawna nie czytałam żadnej jej książki. Zawsze coś innego czeka w kolejce, ale w końcu uporałam się ze wszystkimi egzemplarzami recenzenckimi i mogłam w pełni poświęcić się książkom, które od miesięcy zalegają na mojej półce. 

Wybór padł na piękną historię "Eleanor & Grey". Głowni bohaterowie znają uczucie straty kogoś bliskiego, współdzielą swój smutek i dążą do tego, aby pomimo żalu i smutków osiągnąć szczęście. Jako nastolatkowie świetnie się dogadują, lubią spędzać razem czas, śmiać się i pocieszać. Jednak nie wszystko w ich nastoletnim życiu układa się po ich myśli. Już jako młode osoby muszą się rozstać i nic nie wskazuje na to, aby mieli się jeszcze kiedykolwiek zobaczyć. Jednak życie bywa przewrotne i ich losy splatają się po kilku latach. Już nie jest tak słodko i miło. Greyson się zmienił - wydoroślał, spoważniał i pogrążony w smutku zapomniał jak czerpać radość z życia. Czy ponownie pojawienie się Ellie coś zmieni? Nie są już nastolatkami. Są dorosłymi ludźmi z poważnym bagażem doświadczeń i zdaje się, że tylko oni są w stanie pomóc sobie poukładać wszystko na nowo. 

Nie chciałabym w co drugim zdaniu zachwycać się tą książką i mówić Wam jak ona jest piękna. Ale chyba tak właśnie będzie :) Cherry wykreowała cudownych bohaterów i wspaniałą, wzruszającą historię, która na pewno porwie Wasze serca. Już od pierwszych stron, kiedy poznajemy Ellie i Greya czuje się, że to będzie wyjątkowa opowieść. Nie ma chyba dziewczyny, która nie zauroczyła się nastoletnim Greysonem. Już jako bardzo młody chłopak wykazywał się niezwykłą wrażliwością, delikatnością, był opiekuńczy i zawsze wiedział jak się zachować i co powiedzieć. Z łatwością trafił do serca zamkniętej w sobie, aspołecznej introwertyczki, którą wówczas była Eleanor. 

I choć początkowo nie rozumiałam, dlaczego niektórzy zaliczają tę książkę do najlepszych z motywem love-hate (bo pierwsza część zupełnie nie zwiastowała tego, że między bohaterami pójdzie coś nie tak), to potem już zrozumiałam o co chodzi. Spotkanie głównych bohaterów po latach nie należało do najłatwiejszych. Grey bardzo się zmienił, nie był już tym samym chłopakiem. Przez to co spotkało go w życiu, stał się gburowaty i zimny co na każdym kroku pokazywał Ellie. Nic nie wskazywało na to, że dwa dwójka znów się polubi. 

Uwielbiam takie historie. Pomimo tego, że między bohaterami bywa różnie, to ze stron tej powieści bije ciepło i po prostu czuje się to, że będzie dobrze. Znajdziecie tu pełno wzruszeń i na pewno nie raz Wam się łezka w oku zakręci. Tej książki nie da się nie lubić. To prawdziwy emocjonalny rollercoster - od miłości po nienawiść, od radości po smutek, problemy i troski dnia codziennego mieszają się z wzruszeniem i czułością. Będzie czytać nieprzerwanie i zachłannie do momentu aż przeczytacie ostatnie słowo. To jest jedna z nieodkładalnych historii i gwarantuję Wam, że na długo po lekturze będzie o niej wspominać i wracać do niej szukając pocieszenia i uśmiechu. 

Gorąco polecam! 

piątek, lipca 06, 2018

#86 "Siła, która ich przyciąga" by Brittainy C. Cherry

#86 "Siła, która ich przyciąga" by Brittainy C. Cherry

No i skończyła się... 
Mam na myśli serię "Żywioły" autorstwa Brittainy C. Cherry. "Siła, która ich przyciąga" to idealne zwieńczenie tej serii. Było wzruszająco, było romantycznie, było pięknie! 

"Powietrze nade mną, ziemna pode mną, ogień we mnie, woda wokół mnie" 

Powyższa książka to historia o dwójce ludzi. Lucy i Graham to zupełne przeciwieństwa, są jak ogień i woda. Ona to pełna życia, wiecznie uśmiechnięta optymistka, która widzi świat wyłącznie w kolorowych barwach. Nigdy się nie podaje i zawsze widzi światełko w tunelu. Chętnie pomaga ludziom, a potrzeby bliskich stawia ponad swoje. On, z kolei, jest zamknięty w sobie, egoistyczny i niedostępny. Praca jest jego całym życiem, nie szuka przyjaciół, a szczęścia daje mu pisanie książek. Ciężko mu jest zaufać i się otworzyć, w głębi serca boi się zranienia i porzucenia. 
Zastanawiacie się pewnie jak dwa tak odmienne charaktery są w stanie w ogóle się tolerować (nie wspominając o miłości). Ano mogą. Nie jest łatwo, bo po drodze mają wiele wzlotów i upadków. 
Graham ma zdecydowanie gorsze położenie. Częściowo utrudnia mu to jego charakter, ale facet znajduje się w naprawdę paskudnej sytuacji. Jednak musi stanąć na wysokości zadania, ponieważ bliscy na niego liczą. A Lucy z całych sił stara się, aby Graham nie poddał. 

"Jeśli musisz upaść, upadnij na mnie" 

Przy okazji poprzednich recenzji wspominałam już jak bardzo jestem zauroczona twórczością Brittainy C. Cherry. Pomimo tego, że jest książki nie są najwyższych lotów i z pewnością nie są arcydziełami, to czyta się je naprawdę przyjemnie. Autorka ma talent do kreowania interesujących i wzbudzających emocje bohaterów. Wielokrotnie powtarzałam, że męskie charaktery w jej wykonaniu są moim ulubionymi, ponieważ lubię takich pokrzywdzonych i cierpiących mężczyzn. Podoba mi się to, ponieważ w większości romansów to właśnie kobiety są kruche i delikatne, a tutaj jest odwrotnie. Myślę, że właśnie to czyni jej książki wyjątkowymi. 

Do każdej historii miałam jakieś "ale", głównie do dialogów, które były nierealne i przesadzone. Nie wiem, wydaje mi się, że ludzie się tak do siebie nie odzywają - nawet jeśli są bezgranicznie w sobie zakochani. Ale możemy przyjąć, że się po prostu nie znam :) W "Sile..." również mogłabym się do tego przyczepić, ale zauważyłam, że jest lepiej. Oczywiście - są romantyczne wyznania, czułe szepty itd., ale są już w moim mniemaniu bardziej realne. Także bardzo się cieszę, że Cherry poprawiła ten aspekt swoich historii. 

- Taka właśnie jestem. Jestem dziewczyną, która wszystko czuje. 
- Więc świat zrobi ci krzywdę. Im więcej z siebie dasz, tym więcej zostanie Ci odebrane. 

I aby podsumować całą serię, to powiem, że są to świetnie książki, jeśli chodzi o gatunek New Adult. Cherry porusza ciekawe tematy i interesujące wątki, jej bohaterowie łamią serca i wzbudzają sympatię od pierwszych stron. Seria "Żywioły" jest idealna dla osób, które kochają złote myśli i inspirujące sekwencje, ponieważ cytatami jej książek można zapisać kilka zeszytów. 

Ja jestem bardzo na tak! Będę polecała każdemu, kto będzie miał ochotę na niezobowiązującą i lekką lekturę. Bardzo lubię tę serię i już zacieram ręce na kolejną. Pierwszy tom serii "The music street" - "Poza rytmem" od 6. czerwca jest w sprzedaży. Niebawem się w nią zaopatrzę!


Tytuł: Siła, która ich przyciąga 
Autor: Brittainy C. Cherry 
Wydawnictwo: Filia 
Data wydania: 8 listopada 2017
Liczba stron: 380

niedziela, października 15, 2017

#65 "Woda, która niesie ciszę" by Brittainy C. Cherry

#65 "Woda, która niesie ciszę" by Brittainy C. Cherry

Tytuł: Woda, która niesie ciszę
Autor: Brittainy C. Cherry 
Wydawnictwo: Filia 
Data wydania: 21 czerwca 2017
Liczba stron: 400 

"Człowiek powinien się trzymać tych, którzy w niego wierzą. kiedy sam tego nie robi"

Kolejny tom serii "Żywioły" od Brittainy C. Cherry - "Woda, która niesie ciszę". Nowa historia, nowi bohaterowie, równie dramatyczne i wzruszające doświadczenia postaci mogą wciągnąć czytelnika do świata Cherry. A świat ten, tak jak zawsze, jest pięknie wykreowany, więc czytanie to sama przyjemność. Ja potrzebowałam takiej lektury i cieszę się, że zabrałam się za nią właśnie teraz. 

Ulotne chwile. Nasze życie jest ich sumą. Niektóre są bolesne, pełnie cierpienia. Inne piękne, pełne nadziei i obietnic. 
Przeżyłam wiele ważnych, zmieniających, stawiających przede mną wyzwania chwil. Momentów, które przerażały i pochłaniały. Jedna największe z nich - najbardziej wzruszające i chwytające za serce - dotyczyły jego. Miałam dziesięć lat, kiedy straciłam głos. Skradziono dużą część mnie, a jedyna osobą, która naprawdę mnie słyszała, był Brooks Griffin. Stanowił światło moich mrocznych dni, był obietnicą jutra, dopóki jego samego nie spotkała tragedia. Dramat, który zatopił go w morzu wspomnień. 
Oto historia chłopaka i dziewczyny, którzy kochali siebie nawzajem, ale nie kochali samych siebie. Opowieść o życiu i śmierci. O miłości i niedotrzymanych obietnicach. 
O chwilach. 

W związku z tym, że w ostatnim czasie mam gorsze dni (jesień), to nic mi się nie chce. Nawet czytanie idzie mi mozolnie i żadna lektura nie wciąga mnie na tyle, bym przeczytała ją z zapartym tchem. Postanowiłam więc sięgnąć po Brittainy C. Cherry, która kojarzy mi się ze wzruszającymi historiami, które dają nadzieję na lepsze jutro. I kolejna część serii "Żywioły" nie zawiodła mnie, bo była naprawdę wciągająca. 

Mała Maggie, w wyniku tragicznych okoliczności, traci głos. Ze światem komunikuje się dzięki kartkom. Jednak jest jedna osoba, która rozumie ją bez słów i jest to jej najlepszy przyjaciel Brooks, lider zespołu muzycznego. Jak to zawsze w takich historiach się dzieje, para z czasem zakochuje się w sobie, jednak na drodze ich miłości staje wiele przeciwności. Młodzi muszą sobie z nimi poradzić, aby walczyć o swoje uczucie. 

Bardzo podobała mi się ta historia, mimo iż momentami irytowała mnie główna bohaterka. Rozumiem jej dramat, bo zapewne wiele osób w jej sytuacji miałoby traumę do końca życia, ale jej milczenie momentami mnie męczyło. Radziła sobie ze swoimi lękami, tak jak potrafiła, aczkolwiek dla mnie trwało to za długo. Jednak jest to tylko jeden minus, który znalazłam w tej historii. Całość była bardzo spójna, akcja toczyła się szybko i nie było nudy. Relacje między głównymi bohaterami były budowane stopniowo, małymi kroczkami, los rzucał im kłody pod nogi, a oni nie poddawali się i do końca o siebie walczyli. To było bardzo budujące. 
Przekonana jestem, że wiele czytelniczek od razu pokochało Brooksa. Cherry ma tendencję do kreowania mężczyzn silnych i z trudnym charakterem, ale zarazem wrażliwych i ciepłych. Każdy jej bohater taki był, także Brooks. Lubię jej kreacje, ale zdaję sobie sprawę z tego, że nie ma takich facetów. Nie ma opcji, by na świecie chodził sobie taki Brooks - przystojny, lubiany, twardy facet, który nie daje sobie w kasze dmuchać, a jednocześnie wrażliwy, dobroduszny, skory do poświęceń. To niemalże ideał, a w te ja nie wierzę, dlatego jest to trochę nierealne. Jednak rozumiem, że romanse kierują się swoimi prawami i tacy bohaterowie po prostu muszą być, aby rozkochać w sobie czytelnika. Taki był Edward ze "Zmierzchu", taki był Christian z "Pięćdziesięciu twarzy Greya" i taki jest Brooks. 

Na koniec po raz kolejny muszę pochwalić autorkę za styl pisania. Nie wiem jak ona to robi, ale jest to tak przyjemne, że mogłabym czytać wyłącznie jej książki. Też tak macie? Taż lubicie czytać jej powieści? Ja już się nie mogę doczekać kolejnego, ostatniego tomu serii "Żywioły", i z tego co się orientuję ma wyjść  ona w listopadzie. "Siła, która ich przyciąga" zamknie serię, ale mam nadzieję, że nie będzie to ostatnia książka Brittainy C, Cherry. 

czwartek, czerwca 01, 2017

#52 "Ogień, który ich spala" by Brittainy C. Cherry

#52 "Ogień, który ich spala" by Brittainy C. Cherry

Tytuł: Ogień, który ich spala
Autor: Brittainy C. Cherry 
Wydawnictwo: Filia 
Data wydania: 25 stycznia 2017
Liczba stron: 450

"Kiedy znajdziesz kogoś, kto rozśmieszy Cię w chwili, w której Twoje serce chce płakać - trzymaj się go. Będzie tym, który zmieni Twoje życie na lepsze" 

"Ogień, który ich spala" to drugi tom z serii "Żywioły". Książka utrzymana jest w podobnej stylistyce, co pierwszy tom "Powietrze, którym oddycha". Opowiada o miłości, relacjach międzyludzkich i trudnych wyborach. Moim zdaniem jest gorsza od poprzedniczki, ale o tym za chwilę. 

Logan Francis Silverstone był moim zupełnym przeciwieństwem. Kiedy tańczyłam jak urzeczona, on podpierał ścianę. Przeważnie milczał, podczas gdy mnie trudno było uciszyć. Uśmiech przychodził mu z wysiłkiem, natomiast ja unikałam smutku. 
Pewnej nocy dostrzegłam ciemność, która czaiła się głęboko w nim. Każdemu z nas czegoś brakowało, jednak razem mieliśmy wszystko. Z obojgiem było coś nie tak, ale obok siebie zawsze czuliśmy, że wszystko jest jak należy. Byliśmy jak spadające gwiazdy przecinające nocne niebo w poszukiwaniu życzenia, modlące się o lepsze jutro. 
Aż do dnia, w którym go straciłam. Jedną pochopną decyzją zaprzepaścił nasz związek. 

Był sobie chłopiec, którego pokochałam. I przez kilka krótkich chwil - trwających tyle co oddech, co szept - pomyślałam, że może i on mnie kocha. 

Powyższy opis zapowiada fantastyczną lekturę, jednak ja się trochę zawiodłam na tej książce. 

Historia jest o Loganie i Alyssie, dwójce młodych ludzi, którzy jak to zwykle w takich historiach bywa, poznają się przypadkowo i z czasem zaczyna łączyć ich przyjaźń. Po kilku latach i kilku nieudanych związkach, w końcu decydują się na to, aby wyznać sobie uczucia i stać kochającą się parą. Żadne z nich nie ma łatwego życia. Logan jest synem narkomanki i faceta, który znęca się nad rodziną, Alyssa ma bardzo wymagającą matkę, która praktycznie nie zauważa swojej córki. Wspólne doświadczenia napędzają ich, dają im siłę i wolę walki o lepsze jutro. Jednak Logan ciągnie za sobą ogromny bagaż doświadczeń, które czasami go przytłaczają i wpływają na obecne uczucia. Popełnia błąd, który przekreśla całe jego dotychczasowe życie i po walce z samym sobą i o samego siebie wraca, aby naprawić wszystkie dwoje błędy i na nowo stać się chłopakiem, którym zawsze pragnął być. 

Jak dla mnie to taka lekka historia dla młodzieży. Fajne jest to, co autorka próbowała przekazać - walkę o siebie, dążenie do celu, to że po każdej burzy wychodzi słońce i to że każdemu należy się druga szansa, ale nie znalazłam w tej powieści nic odkrywczego. Nic mnie nie zaskoczyło, nic mnie nie wzruszyło do tego stopnia, abym miała łzy w oczach. Według mnie to taka pospolita historia jakich wiele.

Po przeczytaniu tego drugiego tomu, wiem już jaki charakter będzie miała cała seria "Żywioły". Będą to historie o miłości, z bohaterami "po przejściach", wzbudzające w czytelnikach - większe lub mniejsze wzruszenie. Mimo iż "Ogień, który ich spala" nie przypadł mi do gustu, to najprawdopodobniej przeczytam wszystkie tomy, bo to co muszę powiedzieć, to że styl pisania i kreowania świata, bohaterów, a przede wszystkim uczuć i emocji przez Brittainy C. Cherry bardzo mi się podoba! Co prawda nie przebije uwielbianej przeze mnie Kim Holden, ale jej książki mają coś w sobie. 

Podsumowując - lektura lekka i przyjemna, nie dla wymagających czytelników, bo ci moim zdaniem się zawiodą. Ja nie jestem wymagającą osobą i po książkach oczekuje przede wszystkim dobrej zabawy. "Ogień, który ich spala" dostarczył mi kilku przyjemnych chwil, ale zawsze może być lepiej. Mam nadzieję, że kolejne tomy nie będą powielały tego samego schematu i autorka zaskoczy nas czymś utrzymanym w tym klimacie, ale zupełnie nowym. Czekam na książkę, która złamie mi serce tak jak np. "Zanim się pojawiłeś" Jojo Moyes. 

niedziela, maja 28, 2017

#51 "Powietrze, którym oddycha" by Brittainy C. Cherry

#51 "Powietrze, którym oddycha" by Brittainy C. Cherry

Tytuł: Powietrze, którym oddycha 
Autor: Brittainy C. Cherry 
Wydawnictwo: Filia 
Data wydania: 20 lipca 2016
Liczba stron: 400

"Warto mieć złamane serce, bo oznacza to, że doświadczyło się miłości"


"Powietrze, którym oddycha" to moje drugie spotkanie z twórczością Brittainy C. Cherry. Po przeczytaniu "Kochając pana Danielsa", który nie porwał, ale podobał mi się, chciałam sprawdzić, czy w tej autorce jest "coś więcej". 


Ostrzegano mnie przed Tristanem Colem. 
"Trzymaj się od niego z daleka", mówili. 
"Jak okrutny".
"Jest zimny".
"Życie go nie oszczędzało". 
Łatwo skreślić człowieka na podstawie jego przeszłości. Właśnie dlatego łatwo dostrzec w Tristanie potwora. Ale ja nie potrafiłam tego zrobić. Zaakceptowałam spustoszenie, które w nim panowało. Sama czułam się bardzo podobnie. 

Oboje wypełnieni pustką. Oboje szukający czegoś innego. Czegoś więcej. Oboje pragnęliśmy poskładać roztrzaskane fragmenty naszej przeszłości. 
Może wtedy moglibyśmy nareszcie przypomnieć sobie, jak się oddycha. 

Powyższa książka to historia dwojga ludzi z bolesną przeszłością. Każde z nich prowadzi teraz życie dalekie od idealnego, dalekie od ich wszelkich wyobrażeń. Poznają się w momencie, kiedy Elizabeth postanawia stanąć na nogi i zmierzyć się z demonami i bólem. Po śmieci męża musi wrócić do ich wspólnego domu i na nowo zacząć budować życie sobie i swojej córce. Z Tristanem łączy ją podobna przeszłość i podobne problemy. Obydwoje muszą sobie poradzić ze stratą bliskich i kochanych osób. Wzajemnie pomagają sobie zapomnieć i ruszyć dalej. Identyczne przeżycia zbliżają ich do siebie i z czasem para zakochuje się w sobie. 

"Powietrze, którym oddycha" to przede wszystkim książka o miłości. I nie jest to łatwa miłość, bowiem zarówno Elizabeth, jak i Tristan, muszą pogodzić z odejściem ukochanych osób. I radzili sobie z tym na różny sposób, jednak wzajemnie wspierali się w swoich próbach. 

Muszę przyznać, że trochę mnie zaskoczyła ta książka. Podejrzewałam, że będzie to opowieść o nastolatkach - nie wiem dlaczego, ale Brittainy C. Cherry kojarzy mi się z literaturą młodzieżową. Fakt, że historia ta nie jest zbyt "wymagająca" i ambitna, jednak na odmóżdżenie jak najbardziej się nadaje. I podobnie jak w "Kochając pana Danielsa" minusem są niektóre dialogi i to jak bohaterowie się do siebie zwracają i wyznają sobie uczucia. Jak dla mnie jest to bardzo nienaturalne i nierealne. 

Sama historia bardzo mi się podobała. Również do bohaterów zapałałam sympatią - zwłaszcza do Tristana. Przy okazji innych recenzji wspominałam już, że bardzo lubię takie charaktery - osoby złamane przez życie, zagubione i takie, które się poddały, ale walczą. Nie wiem dlaczego, ale bardzo mnie rozczulają tacy bohaterowie. Mam ochotę wtedy z nimi być, pocieszać, pomagać. 

"Powietrze, którym oddycha" to przede wszystkim historia o uczuciach i emocjach. Bardzo mi się podoba jak autorka nimi manewruje, wprowadzając czytelnika do świata, który stworzyła. Dodam również, że nie jest to łatwa historia, bowiem bohaterowie stają przed naprawdę trudnymi wyborami i C. Cherry nie oszczędzała im problemów. Czytając niejednokrotnie miałam w sobie takie odczucie, że "to się nie może udać", "to za wiele". Koniec końców muszę przyznać, że książka wyszła nieźle. 

Polecam! 

sobota, kwietnia 08, 2017

#40 "Kochając pana Danielsa" by Brittainy C. Cherry

#40 "Kochając pana Danielsa" by Brittainy C. Cherry

"Zostaw za sobą przeszłość, by przyszłość mogła nadejść"

Tytuł: Kochając pana Danielsa
Autor: Brittainy C. Cherry 
Wydawnictwo: Filia 
Data wydania: 17 czerwca 2015 
Liczba stron: 432

Zanim sięgnęłam po "Kochając pana Danielsa" nie miałam pojęcia o czym jest ta książka, jednak po recenzjach i dobrych opiniach domyśliłam się, że to książka romantyczna z bardzo płaczliwą historią. Po tytułowym panu Danielsie spodziewałam się pięćdziesięciolatka, który rozkochał w sobie młodą dziewczynę, tylko po to, aby na końcu zostawić ją dla "jej dobra". Jednak nic z tych rzeczy! Nie ma tu starych ludzi, ale historia jest równie dramatyczna. 

Rzeczony pan Daniel Daniels (jak można nazwać tak dziecko?) to dwudziestodwuletni młodzieniec, który zapoznaje dziewiętnastoletnią Ashlyn. Jak łatwo się domyślić tą dwójkę zaczyna łączyć wielkie uczucie, które niestety nie ma łatwo, bo na swojej drodze spotyka wiele przeciwności. Nie zdradzam jakich, bo nie będzie frajdy z czytania, ale jak mam być obiektywna, to jak dla mnie autorka poleciała schematami, które możemy napotkać w niejednej książce. Także nie ma tutaj nic odkrywczego, aczkolwiek spodobał mi się sposób pisania i przedstawienia emocji, dlatego też ta powtarzalność wątków nie przeszkadzała mi aż tak bardzo. Było to moje pierwsze spotkanie z panią Brittainy C. Cherry i chyba nie ostatnie, bo chciałabym przeczytać inne jej książki, aby utwierdzić się w przekonaniu, czy "Kochając pana Danielsa" to jednorazowy "strzał", który porywa za serce, czy też autorka ma coś w zanadrzu i rzeczywiście potrafi pięknie operować emocjami i uczuciami czytelnika. 

Jedyną rzeczą, która naprawdę mnie irytowała w powyższej książce to niektóre dialogi. Litości! Ludzie się do siebie tak nie odzywają! Ja wiem, że to powieść głównie dla młodzieży, która być można ma inne wyobrażenie o miłości i być może naprawdę wierzy w motyle w brzuchu, ale kurczę! Strasznie mnie to irytuje, jak w książkach są opisy "ona jest taka wspaniała i piękna, że swoją urodą przebija wszystko, co kiedykolwiek widziałem w życiu" - widocznie za mało widziałeś, chłopie :) 
Uważam siebie za osobę bardzo romantyczną, ale po niektórych tekstach naprawdę myślałam, że wyląduje w toalecie. Za słodko, pani Brittainy, stanowczo za słodko! 

Ale z racji tego, że dawno nie czytałam niczego aż tak romantycznego, to pochwalę tę lekturę, bo czyta się lekko i przyjemnie. Poza drobnymi minusikami nie znalazłam niczego do czego można by było się przyczepić i naprawdę polecam tę książkę. 

Czytaliście? 
Copyright © 2016 NA REGALE , Blogger