Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Czwarta Strona. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Czwarta Strona. Pokaż wszystkie posty

piątek, marca 04, 2022

#240 "Papierowy pałac" by Miranda Cowley Heller

#240 "Papierowy pałac" by Miranda Cowley Heller



Hej, hej! 

Zanim przejdę do recenzji, chciałabym podziękować Wydawnictwu Czwarta Strona za możliwość przeczytania tej książki w ramach współpracy. 

"Papierowy pałac" to opowieść o Ellie, która pewnego dnia budzi się w Papierowym Pałacu, rodzinnej posiadłości, jako szczęśliwa mężatka i matka trójki dzieci. Jednak ten dzień jest inny, ponieważ poprzedniego dnia pierwszy raz uprawiała seks ze swoim najlepszym przyjacielem. Ellie staje na rozdrożu, bo musi zdecydować o tym jak ma wyglądać teraz jej życie. Czy ma zostać w stabilnym związku, z kochanym mężem, czy porzucić dobro rodzinne i wdać się w romans z mężczyzną, który nigdy nie był jej obojętny. 

Ta książka jest bardzo specyficzna, więc domyślam się, że nie każdemu się spodoba. Ja uważam, że ta historia ma coś w sobie. Życie Ellie nigdy nie było łatwe. Autorka przeplata teraźniejszość z przeszłością, oprowadza nas po trudnym dzieciństwie kobiety. Opisuje patologię, destrukcję, wykorzystywanie, którego doświadczyła Ellie, dzięki czemu czytelnik ma szerszy obraz jej osobowości i zaczyna rozumieć, że to jak funkcjonowała ona przez lata, w jakim otoczeniu się wychowywała ma realny wpływ na jej teraźniejsze życie, na jej wybory i postrzeganie świata. 

Nie jest to według mnie łatwa książka. Na stronicach tego tomu mamy do czynienia z przerażającym okrucieństwem, z niesprawiedliwością, ze śmiercią i brutalnością. Wszystko co złe znajduje się właśnie w tej książce. Przedstawione są tutaj wszystkie najgorsze cechy człowieka, wszystkie złe rzeczy, których jest w stanie się dopuścić. Czytając tę książkę wielokrotnie sama zadawałam sobie pytanie: "co się tutaj właśnie wydarzyło?". 

Tak jak wspomniałam wyżej, wiem, że nie każdemu ta książka przypadnie do gustu. Jest to ten typ książki, w której chodzi głównie o emocje, o przeżycia, nie ma szybkiej akcji. Fabuła pomału posuwa się do przodu, wydarzenia z teraźniejszości dzieją się w czasie jednego dnia. Uważam, że autorka stworzyła piękną historię kobiety, która targana jest emocjami, która musi podjąć decyzję mającą wpływ na całe jej przyszłe życie, która rozlicza się z traumatyczną przeszłością, aby osiągnąć pełny spokój i szczęście. 

Jest to typowo kobieca pozycja, więc fanki książek obyczajowych i literatury pięknej powinny być zadowolone z lektury. Mnie porwała i polecam! 

poniedziałek, listopada 02, 2020

#173 "Bez Ciebie" i "Jeszcze raz" by Agata Przybyłek

#173 "Bez Ciebie" i "Jeszcze raz" by Agata Przybyłek



Hej, hej! 

Dawno nie czytałam żadnej obyczajówki z prawdziwego zdarzenia, ale zdecydowałam się sięgnąć po powyższe książki z dwóch powodów. Po pierwsze nigdy nie czytałam żadne książki Agaty Przybyłek, a wiem, że jest bardzo cenioną autorką wśród przedstawicieli tego gatunku. A po drugie okładki tych książek są takie piękne i jesienne (specjalnie okładałam tę lekturę za jesienny czas), że musiałam. Po prostu musiałam. I przeczytałam. Zdecydowałam się na recenzję 2 w 1, bo to seria, a że przeczytałam jedną po drugiej, to nie ma sensu rozkładać tego na części. Postaram się nie sprzedawać Wam tu żadnych spoilerów :) 

"Bez Ciebie" to historia Katarzyny, która doświadczała ogromnej krzywdy wyrządzanej przez ukochanego męża Collina. Pomimo tego, że kobieta zdawała sobie sprawę, że tak nie powinno być, że Collin jest tyranem, to nie potrafiła od niego odejść, a co gorsza ciągle znajdowała potwierdzenia słów swojego męża jakoby była niezbyt bystra, za mało samodzielna. Po prostu niewystarczająca. Pewnego razu rękoczyny zaszły za daleko i mężczyzna skatował Katarzynę zostawiając ją na pewną śmierć. W tym stanie Katarzynę znajduje teściowa Lucy. Starsza kobieta na szybko organizuje ratunek i z pomocą swojego siostrzeńca Alana, lekarza z Toronto, wywożą ledwo żywą Kasię do Kanady, gdzie przechodzi liczne operacje i rekonwalescencje. Dziewczyna próbuje na nowo ułożyć sobie życie, a pomiędzy nią i Alanem rodzi się nić porozumienia pomagająca jej stanąć na nogach po traumatycznych przeżyciach. 

To skrót pierwszej części. W drugiej części mamy możliwość bliższego poznania Agaty, dziewczyny bystrej i dynamicznej, pewnej siebie, byłej partnerki Alana. Agata przeżyła w dzieciństwie dramatyczną historię i aż krew się we mnie gotowała, kiedy to czytałam. Przeszłość są ukształtowała, przez co popełniła w swoim związku kilka błędów, które doprowadziły do rozstania z przystojnym lekarzem. W "Jeszcze raz" autorka skupiła się na odbudowaniu relacji tej dwójki, choć nie było to łatwe, bowiem Alan w sercu nosił już inną kobietę. Drugi tom jest mniej poruszający mimo iż autorka przedstawiła w nim dzieciństwo i nastoletnie lata Agaty. Nie podobał mi się on tak jak poprzednik, ale jest to świetne dopełnienie całej historii. 

Rzadko kiedy polskie obyczajówki robią na mnie dobre wrażenie. Mam swoich faworytów, którym w moim odczuciu ciężko dorównać, bo nie o lubię mdłych i ckliwych historyjek o niczym. Tutaj zdecydowanie mamy bardzo ciekawą fabułę, tematy kontrowersyjne, ale jakże prawdzie, bo przecież przemoc w rodzinie to nie wyjątek, tylko sytuacja, która spotyka miliony ludzi na świecie. Niektórzy czytelnicy będą mogli niestety utożsamić się z bohaterami. Mamy tutaj prawdziwe historie, prawdziwe emocje, ból, strach, ale także miłość, która pomimo wszelkich przeciwności rodzi się na naszych oczach. 

Cieszę się, że zdecydowałam się sięgnąć po te książki i że poznałam tych bohaterów. Od początku zapałałam sympatią do Katarzyny, Agaty i Alana, a przede wszystkim do Lucy i bardzo żałuję, że tej ostatniej tak mało było w tych książkach. Mimo wszystko bardzo mi się podobało i cieszę się, że trafiłam na kolejną obyczajówkę, którą będę mogła z czystym sumieniem Wam polecić. 

środa, października 07, 2020

#168 "Poza ringiem. Amelia i ja" by Anna Kasiuk

#168 "Poza ringiem. Amelia i ja" by Anna Kasiuk

Hej, hej! 

Mam dla Was dzisiaj "męską" książkę. Ostatnimi czasy czytałam serię Bezlitosna Siła Agnieszki Lingas-Łoniewskiej o silnych facetach uczestniczących w nielegalnych walkach w klatkach. I przyznam szczerze, że pomimo tego, że nie jest to literatura wielkich lotów, to całkiem ją lubię, bo jest świetną odskocznią od kryminałów i bardziej poważnej tematyki. Dlatego, kiedy wydawnictwo Czwarta Strona zaproponowało mi egzemplarz recenzencki "Poza ringiem. Amelia i ja" zgodziłam się bez wahania, bo jest to historia bardzo zbliżona do tematyki książek Łoniewskiej. 

Ivan Papillon jest zawodowym bokserem zdyskwalifikowanym za używki. Od czasu wyrzucenia z ringu chłopak nie potrafi znaleźć sobie miejsca i krąży po mieście bez celu szukając zaczepki. Pewnego razu dostaję propozycję pracy w podziemnym klubie prowadzonym przez wpływowego typa spod ciemnej gwiazdy. Ivan przystaje na propozycje i zostaje zawodnikiem walczącym w nielegalnych walkach w klatce. Podczas jeden z wizyt w podziemnych katakumbach zauważa drobną dziewczynę o imieniu Amelia. Od razu traci dla niej głowę i za wszelką cenę postanawia poznać ją bliżej. Podjęte decyzje całkowicie zmieniają życie boksera i od teraz Ivan martwi się nie tylko swoją zrujnowaną karierą, ale także Amelią, która staje się jego największą słabością. I na nieszczęście dla nich obojga, dowiadują się o tym ludzie, którzy mają niecne plany względem Ivana. 

Podoba mi się sam zamysł na książkę. Tak jak wspominałam wyżej ostatnio polubiłam się z książkami o takiej tematyce i dlatego przeczytanie tej historii było dla mnie przyjemnością. Lubię czytać o świecie, który jest tak bardzo daleki od mojego. Autorka ukazała jak wygląda życie pięściarzy i zawodników MMA, z czym wiąże się uprawianie sportów siłowych, jak trudne i wyczerpujące są treningi i walki. I przede wszystkim czytelnik ma możliwość wejścia do głowy takiego zawodnika, aby dowiedzieć się co dla niego oznacza zwycięstwo i porażka, jak silny charakter muszą posiadać, aby znieść tak ciężki wysiłek fizyczny i psychiczny nacisk na zwycięstwo. Przyznaję, że jeśli o to chodzi o autorka wykonała kawał dobrej roboty. 

Mam jednak mieszane uczucia względem tej książki. Przede wszystkim ze względu na bohaterów. Od początku nie polubiłam Amelii. I z każdym kolejnym rozdziałem nie lubiłam jej jeszcze bardziej. Jest bardzo irytującą postacią. Amelia doskonale wiedziała z kim się wiąże, znała profesję Ivana, nie akceptowała jej i mimo wszystko nie miała przeszkód, aby wskoczyć mu do łóżka, a potem robić wyrzuty i zmuszać do zmiany pracy. Rozumiem powody, które nią kierowały, jednak uważam, że w udanych związkach nie powinno dochodzić do takich sytuacji, kiedy jedna strona zmusza drugą do porzucenia pasji. Jak łatwo się domyślić niechęć Amelii poskutkowała tym, że Ivan nie opowiadał jej o tym, co dzieje się w klubie sportowym i w jakie kłopoty się wpakował. Doprowadziło to do tragicznej sytuacji w której ktoś mógł stracić życie. Co prawda, Ivan wcale nie był lepszy, bo pracę stawiał na pierwszym miejscu, niekiedy całkowicie ignorując potrzeby swojej ukochanej. Myślę, że każda dziewczyna nie byłaby zadowolona będąc na miejscu głównej bohaterki. 

Między Amelią i Ivanem zabrakło przede wszystkim komunikacji i szczerej rozmowy. Problemy często rozwiązywali poprzez łóżko, całkowicie ignorując konsekwencję swoich poczynań. Moim zdaniem od początku nie byli dobraną parą, liczyłam jednak, że z czasem uda im się znaleźć wspólną drogę. Droga ta była bardzo kręta, ale czy w rezultacie się udało? Nie zdradzę. Jednak powiem Wam, że bardzo spodobało mi się zakończenie. I nie mam tutaj na myśli wydarzeń z ostatnich rozdziałów, bo moim zdaniem napisane to zostało "po łebkach" i zabrakło dramaturgii i emocji. Mówiąc o ciekawym zakończeniu miałam na myśli to, że czytelnik sam może sobie dopowiedzieć finał tej historii. Autorka zostawia nam pole do popisu, a może jest to furtka dla niej samej na napisanie kontynuacji historii Ivana i Amelii? 

I teraz jak piszę ten tekst, to przypomniał mi się jeszcze jeden minus o którym chciałam wspomnieć w recenzji. Akcja tej książki rozgrywa się w Paryżu - stolica Francji, miasto miłości, romantyczny język, piękne kamienice, bagietki itd. A czytając tę książką kompletnie nie czuć francuskiego klimatu. I jestem tym bardzo zawiedziona. Przyznam się nawet, że kiedy czytałam to cały czas miałam w głowie to, że akcja dzieje się w Polsce. Bo to wszystko takie polskie było... Wielka szkoda. 

Sami widzicie, że książka ma dobre i złe strony. Żałuję, że moim głównym minusem są bohaterowie, którzy są przecież jedną z ważniejszych rzeczy w książce. Ale pomimo ich irytującego zachowania, czyta się to szybko i przyjemnie. Tematyka jest interesująca, bo nie każdy z nas ma styczność z boksem, więc jest to ciekawa odskocznia od książek, które czytamy na co dzień. Jest tutaj trochę romantyzmu, trochę erotyki, całkiem sporo woli walki, agresji i odwagi. Każdy znajdzie coś dla siebie, więc jeśli lubicie książki o podobnej tematyce, to myślę, że ta książka może się Wam spodobać.

sobota, września 26, 2020

#166 "Na zawsze, ale z przerwą" by Taylor Jenkins Reid

#166 "Na zawsze, ale z przerwą" by Taylor Jenkins Reid


Hej, hej. 
Ten post miał się pojawić na początku zeszłego tygodnia, ale wzięłam udział w wyzwaniu Kobiecej Foto Szkoły, dlatego poświęciłam swój czas na kreatywne fotografowanie. Na moim profilu na Instagramie możecie zobaczyć, jakie były tematy w tej edycji wyzwania i jak sobie z nimi poradziłam. 

A teraz przechodzę już do recenzji debiutanckiej powieści Taylor Jenkins Reid "Na zawsze, ale z przerwą". Przyznam szczerze, że miałam duże oczekiwania względem tej książki, bo czytałam już nowsze powieści tej autorki, czyli "Siedmiu mężów Everyl Hugo" oraz "Daisy Jones & The Six". Obie książki bardzo mi się podobały i wzbudziły we mnie wiele emocji, dlatego też, pomimo tego, że to pierwsza książka Reid, spodziewałam się równie niesamowitej lektury. 

Jest to historia o smutnej tematyce. Elsie w przypadkowych okolicznościach poznaje miłość swojego życia Bena. Od początku są sobie pisani, kochają się miłością wielką i szaleńczą. Spędzają ze sobą intensywne pół roku, po czym wbrew wszystkiemu i wszystkim pobierają się w tajemnicy. Nikt nie przypuszcza, że już kilka dni po ceremonii Elsie zostanie wdową. Dziewczyna musi uporać się z ogromną stratą i pożegnać swojego męża i najlepszego przyjaciela. 
Książka opowiada i pokazuje jak główna bohaterka przepracowuje żałobę, jak sobie radzi ze smutkiem i depresją, jak wygląda jej życie, kiedy jego główna część nagle znika i pozostawia po sobie ogromną, bolesną pustkę i dziurę w sercu. 

Powiem Wam, że zanim sięgnęłam po tę książkę to przeczytałam kilka pierwszych opinii. Wszyscy pisali, że ta książka to prawdziwy wyciskach łez, że bez pudełka chusteczek lepiej nie zasiadać do lektury. Naprawdę nastawiłam się na mocno poruszającą i wzruszającą historię. I powiem szczerze, że ja kompletnie nie doświadczyłam tych emocji, co czytelnicy, których opinie widziałam. Jasne, historia jest smutna, jednak w ogóle nie potrafiłam wczuć się w emocje głównej bohaterki. Dla mnie ona i jej nastawienie były bardzo chłodne, nijakie. Nie widziałam w niej zaangażowania w tę miłość, nie czułam jej smutku, jej żalu. I bólem serca muszę stwierdzić, że w ani jednym momencie tej książki nie byłam wzruszona. To dziwne, bo ja się wzruszam zawsze i wszędzie, więc bardzo żałuję, że historia Elsie i Bena mnie nie poruszyła. 
Nie zrozumcie mnie źle, bo to nie jest zła książka. Jak na debiut, to uważam, że jest bardzo dobra. Problem może być we mnie, bo zbyt duże oczekiwania względem niej miałam. A jak widać po innych recenzjach, to książka większości się spodoba. 
Rozumiem, co autorka chciała przekazać poprzez tę powieść, jakie zamiary nią kierowały. Myślę, że dotarł do mnie morał tej historii. Jednak dużo bardziej podobają mi się książki o Evelyn Hugo i Daisy Jones. 

Podsumowując, "Na zawsze, ale z przerwą" to smutna historia o przemijaniu i stracie, ale także o szaleńczej miłości. Może wzruszyć i zachwycić, może także zawieść - tak jak mnie. Jednak nie uważam, że jest to książka nudna i niewarta przeczytania. Wręcz przeciwnie! 

środa, lipca 29, 2020

#159 "Daisy Jones & The Six" by Taylor Jenkins Reid

#159 "Daisy Jones & The Six" by Taylor Jenkins Reid

Hej, hej!
Ta recenzja miała się pojawić już dawno temu. I pomimo tego, że mam dla Was super książkę i mam na jej temat wiele do powiedzenia i bardzo chciałam się nią z Wami podzielić, to jakoś ciągle brakowało mi weny do napisania tej recenzji.
Ale jestem! Pomimo tego, że weny wziąć mi brak, to ta książka nie może już dłużej czekać.

Może zacznijmy od tytułowych bohaterów książki.
Daisy Jones to młoda dziewczyna z ogromnym talentem i ogromną charyzmą. Wychowywana jest w amerykańskiej rodzinie, przez rodziców, którzy nigdy nie poświęcali jej dość uwagi. Można uznać, że wychowywała się sama.
Od dziecka chodziła własnymi drogami, nie poddawała się i zawsze robiła i mówiła to co chciała. Nie przejmowała się konsekwencjami swojego działania, bo zawsze spadała na cztery łapy. Umiała sobie poradzić w najbardziej ekstremalnych sytuacjach.
Daisy Jones zależało na dorosłości, dlatego pomimo młodego wieku szybko zaczęła się obracać wśród osób od niej starszych i nieodpowiednich. W bardzo młodym wieku poznała co to alkohol i narkotyki. Miała urodę, na którą wszyscy zwracali uwagę, zapadała w pamięć i dzięki swojej osobowości ludzie zabiegali o to, aby znajdować się w jej towarzystwie. A jakby tego było mało to Daisy miała piękny głos i śpiewała tak, że nikt nie mógł oderwać od niej wzroku, gdy znajdowała się na scenie. Taka była... Nie dało się jej nie kochać.
I podczas gdy Daisy zbierała pierwsze sceniczne doświadczenia, w tym samym czasie rockowy zespół The Six, z charyzmatycznym frontmanem Billy'm na czele, zdobywali listy przebojów swoimi najnowszymi hitami. Aż pewnego razu w zespole pojawił się pomysł nagrania duetu z kobietą. I wówczas w życiu Billy'ego i całego zespołu The Six pojawiła się Daisy.

Książka tak naprawdę jest wywiadem z głównymi bohaterami, a także wszystkimi innymi osobami, które Daisy lub Billy spotkali na swojej drodze do kariery - od producentów po dziennikarzy, przyjaciół i rodzinę. I co ciekawe, dopiero na końcu dowiadujemy się kto tak naprawdę ten wywiad przeprowadza. I ta wiedza wiele wyjaśnia czytelnikowi.
Historia ta to spis wszystkich najważniejszych wydarzeń, które miały wpływ na życie i karierę bohaterów. Ich opis przedstawiony jest z perspektywy kilku osób i to niesamowite jak jedna sytuacja można być różnie interpretowana przez różne osoby. Co dla jednych jest oczywistą oczywistością, dla innych może mieć inne, znacznie głębsze znaczenie.
Ta książka ma niesamowity klimat. Akcja dzieje się w Ameryce, w latach siedemdziesiątych. Każdy z nam ma jakieś wyobrażenie o tych czasach, a ta książka tylko je potwierdzi. Mamy tutaj do czynienia z alkoholem, seksem i dużą dawką narkotyków, także jak ktoś jest wrażliwy na takie sprawy, to niech czyta tę książę ostrożnie.

I powiem Wam, że Taylor Jenkins Reid wyrasta na jedną z moich ulubionych pisarek. Ma ona coś takiego, że wszystkie powieści, które wychodzą spod jej pióra są bardzo realistyczne. I tak jak przy "Siedmiu mężów Evelyn Hugo" miałam ochotę wygooglać zdjęcia i obejrzeć filmy, w których grała bohaterka, tak tutaj przy każdym opisie piosenki miałam ochotę ją wyszukać i posłuchać. Ciężko jest mi uwierzyć, że Daisy i zespół The Six to wyłącznie fikcja, że oni nie żyli i nie tworzyli naprawdę. I gwarantuję Wam, że też tak będziecie mieć.

Podsumowując, ta książka to prawdziwa perełka na mojej półce. To nie tylko historia o muzykach i wielkiej, muzycznej karierze, ale przede wszystkim jest to historia o prawdziwym życiu, o wzlotach i upadkach, o uzależnieniu, wybaczaniu i wielkiej sile. Ja Wam gorąco polecam, bo ta książka to póki co mój faworyt na najlepszą powieść tego roku.

środa, kwietnia 08, 2020

#148 "Wrzask" by Izabela Janiszewska

#148 "Wrzask" by Izabela Janiszewska

Cześć!
Nie pamiętam, kiedy ostatni raz miałam tak dobrą książkę w rękach.

"Wrzask" to polski thriller, który naprawdę mocno Was wciągnie.
W książce pojawia się dwójka głównych bohaterów - Larysa Luboś oraz Bruno Wilk.
Larysa jest niezależną reporterką. Skupia się tylko na sprawach, które opierają się na pomocy kobietom molestowanym, poniżanym, bitym... Ma w sobie wewnętrzną misję. Wie czego chce i uparcie dąży do celu nie zważając na konsekwencje. Jest silną i twardą kobietą o czym świadczy jej łysa głowa oraz zamiłowanie do sztuk walki. Larysa to jedna z najbardziej charakterystycznych bohaterek z jakimi miałam do czynienia i przyznaję, że da się ją lubić.
Z kolei Bruno to policjant tego rodzaju, który ja w książkach bardzo lubię (bo nie sądzę, aby w rzeczywistości racy istnieli). Jest wygadany, bardzo pewny siebie, bezkompromisowy, flirciarski i święcie przekonany o swojej świetności. Robi to co chce, nie czuje respektu nawet przed przełożonymi. Tak jak Larysa dąży do celu po trupach, więc jasne dla mnie było, że relacja między tą dwójką będzie na zasadzie "kto się lubi, ten się czubi".

Bruno zostaje przydzielony do prawy śmierci młodej dziewczyny. Początkowo policja myśli, że było to samobójstwo, jednak Brunonowi od początku coś nie pasowało i drążył temat. Z kolei Larysa prowadziła śledztwo w sprawie sadystycznego sponsora, który płacił młodym kobietom za seks. Szybko pojęli, że obie sprawy mogą mieć ze sobą związek. Każde na własną rękę prowadziło śledztwo, jednak zdali sobie sprawę, że tylko łącząc siły mogą dojść do prawy i schwytania prawdziwego mordercy.

Powiem Wam, że pochłonęłam tę książkę. Jest tak fajnie i przyjemnie napisana, że kartki same się przewracają. W dodatku nie znajdziecie w niej zbędnego lania wody. Za to doświadczycie zabawnych dialogów i akcję, która ani na moment nie zwalnia tempa. Główni bohaterowie są bardzo charakterystyczni. Mają swoje charakterki i swoje przyzwyczajenia, nie zmieniają zachowania tylko po to, aby dopasować się do danej sytuacji. Autorka od początku nadała im określony kształt i trzymała się tego do samego końca.
Nie ukrywam, że moim ulubionym bohaterem jest Bruno. Aczkolwiek przyznam, że już kiedyś doświadczyłam w książce policjanta z takim usposobieniem (o ile się nie mylę, to w serii Diany Brzezińskiej również był policjant Wilk z podobnym charakterem - ale też go tam lubiłam, więc to tylko potwierdza, że lubię ten typ). Pomimo tego, że Bruno to kochaś i podrywacz, to ma w sobie całą gamę dobrych cech - choć są one głęboko ukryte i tylko nieliczni bohaterowie będą mieli okazję ich doświadczyć.

Ale nie tylko bohaterowie są mocną stroną tej książki. Sama fabuła jest świetnie zaplanowana i opisana. Sprawa, którą zajmują się Lara i Bruno jest trudna, ma wiele niejasności, wiele zagadek. W dodatku obecne morderstwo młodej dziewczyny ma swoje korzenie w zamierzchłych czasach, a ludzie, który wówczas zajmowali się śledztwem nie chcą o nim mówić. Główni bohaterowie muszą złapać człowieka niebezpiecznego i wręcz niewidzialnego.

Przeczytajcie tę książkę, bo naprawdę nie będziecie żałować ani minuty nad nią spędzonej.

PREMIERA: 15 marca

Dziękuję wydawnictwu Czwarta Strona za możliwość przeczytania tej fantastycznej książki :)

czwartek, lutego 20, 2020

#143 "Przebudzona" by Agnieszka Lis

#143 "Przebudzona" by Agnieszka Lis

Cześć Moliki!
Oczywiście dawno mnie tutaj nie było, bo ostatnimi czasy pisanie recenzji idzie mi opornie, ale dzisiaj zasiadłam, żeby napisać aż dwie, więc w końcu się zmobilizowałam.

RECENZJA MOŻE ZAWIERAĆ SPOILERY 

Pierwszą będzie polska książka "Przebudzona" Agnieszki Lis.
"Przebudzona" to historia o dwóch siostrach - Lilce i Honoracie. Lilianna po seksualnej przygodzie z partnerem siostry, przystojnym Anglikiem, doznaje takich emocji, że rozbudzają się w niej nowe żądze, poznaje swoją ciemną stronę, swoje fascynacje i fantazje, które próbuje realizować przy każdej nadarzającej się okazji. Dziewczyna dokopuje się do najbardziej ukrytych i brudnych zakamarków własnej duszy. Lilka szybko wpada w pętlę, aby znaleźć odpowiedź na przyczynę swoich niepohamowanych żądzy i pragnień, które są bardzo niestosowne dla dziewczyny z dobrego domu.

Bardzo chciałabym powiedzieć coś dobrego o tej książce, bo domyślam się jaki był główny zamysł napisania tej historii, ale nie mogę jej za nic pochwalić.
Zacznę od bohaterów, którzy są bardzo płascy. Żadna z postaci nie przypadła mi do gustu. Powiem więcej! Każda mnie wkurzała i irytowała. Zacznę od głównej bohaterki, Lilianny, która jest skromną i ułożoną dziewczyną, zdolną pianistką, która po przygodzie z przyszłym szwagrem zaczyna się puszczać i tłumaczy to ciekawością, nieposkromioną chęcią poznania tego co niedozwolone. Chce poczuć dreszcz emocji uprawiając seks z nieznanymi facetami lub w miejscach publicznych. Jest to dla niej tak bardzo podniecające, że nie potrafi oprzeć się nikomu.
Siostra Lilianny, Honorata (następna idiotka), jest tak bardzo nakręcona na małżeństwo, że pozwala dosłownie na wszystko, aby tylko stanąć na ślubnym kobiercu. Znosi wszystko, największe upokorzenia, tylko po to, aby mieć przy swoim boku mężczyznę, bo w przeciwnym razie czuje się jak niepotrzebny śmieć.
No i na deser mamuśka siostrzyczek, równie nienormalna jak jej latorośle. Porzucona i zdradzona przez męża kobieta pragnie wszystkiego co najlepsze dla swoich córek, jednak okazuje to w bardzo dziwny sposób. Obsesyjnie chce wydać je za mąż, przymykając oko na to, czy rzeczywiście są szczęśliwe czy nie. Uważa, że ślub to szczyt marzeń każdej dziewczyny, więc nieubłaganie robi wszystko, by do tego doszło.

Książka opisywana jest jako erotyk o podłożu psychologicznym. Dla mnie erotyk to nie tylko książka, która opisuje wielką, namiętną miłość, w której kipi od seksu, cielesności, pożądania, ale przede wszystkim erotyk to dla mnie książka, która wzbudzi we mnie emocje, pobudzi wyobraźnię, rozgrzeje zmysły. Erotyk to nie książka pornograficzna, jak wielu pewnie się wydaje. Jednak w "Pobudzonej" nie ma żadnej z powyższych rzeczy, a sceny seksu są tak krótko i ogólnie opisane, że nim się człowiek wkręci, to już wszystko się kończy.
I domyślam się o co może chodzić z tym wątkiem psychologicznym. Autorka przed każdym rozdziałem serwuje czytelnikowi krótką scenkę przedstawiającą Liliannę w szale mani czystości, bo po każdym kontakcie z mężczyzną czuje się brudna. Jednak według mnie ten wątek nie został przedstawiony na tyle dobrze i przekonująco, aby stanowił podstawę do twierdzenia, że książka ma cokolwiek wspólnego z psychologią.

Podsumowując, uważam, że ta książka niewarta jest przeczytania, aczkolwiek spotkałam się już z bardzo pozytywnymi opiniami (co mnie zaskakuje). Wierzę, że pani Agnieszka Lis jest w stanie napisać dobrą powieść obyczajową (niestety nie znam twórczości autorki), jednak książki z gatunku erotyki i psychologi powinna sobie darować albo bardziej popracować nad fabułą i bohaterami. Widzę potencjał w tym pomyśle, jednak wykonanie jest bardzo słabe. Zdecydowanie wolałabym drugi raz przeczytać o Anasiasi, która w co drugim zdaniu wzdycha do Greya niż sięgnąć po drugi tom tego cyklu.

Nie polecam.

piątek, sierpnia 09, 2019

#129 "Nasz dom płonie" by Bonnie Kistler

#129 "Nasz dom płonie" by Bonnie Kistler

Cześć i czołem!
Ale mam dla Was dzisiaj super książkę! Jeśli jeszcze nie słyszeliście tytułu "Nasz dom płonie", to musicie to koniecznie nadrobić i zainteresować się tą książką.
Ja za swój egzemplarz bardzo dziękuję wydawnictwu Czwarta Strona.

Czytając opis fabuły spodziewałam się thrillera. Jakoś podświadomie czułam, że będzie to trzymające w napięciu historia. Owszem, trzymała w napięciu, ale zupełnie inaczej.
Tak naprawdę bardzo ciężko jest mi zakwalifikować tę książkę do jakiegokolwiek gatunku. Jest tu trochę obyczajówki, trochę kryminału, a nawet sensacji! Ta książka to prawdziwa mieszanka!
Głównymi bohaterami tej historii jest patchworkowa rodzina. Dwoje ludzi po przejściach, postanowiło na nowo założyć rodzinę. Obydwoje mieli dzieci z poprzednich związków. Wszystko układało się idealnie. Dzieciaki się polubiły. Razem tworzyli wspaniałą i szczęśliwą rodzinę.
I wszystko pękło jak bańka mydlana, kiedy dwója rodzeństwa, Kip i Chrissy, ulegali wypadkowi samochodowemu. Wydawać by się mogło, że nic wielkiego się nie stało, nie było poważnych obrażeń, a pouczenie policyjne i gniew rodziców było jedynymi konsekwencjami całej sprawy. Jednak na drugi dzień Chrissy umiera. A wraz z jej odejściem, cała rodzina sypie się niczym domek z kart.

Ta historia pięknie pokazuje jak niewiele trzeba, aby praca, którą się wykonało, budowanie relacji, a także miłość czy przyjaźń, zostały zniszczone. Książka zbudziła we mnie tyle emocji, że to aż niemożliwe do opowiedzenia. Spotykamy się w niej z naprawdę trudnymi wyborami, którym muszą sprostać bohaterowie. Mamy do czynienia z bolesną stratą matki, która nie może pogodzić się z odejściem córeczki, z ojcowską walką o syna, aby ten nie stanął przed sądem oskarżony o zabójstwo. Ta książka jest o trudnych relacjach rodzinnych, o kłamstwach, o zaufaniu, o walce i wierze. Pokazuje, co tak naprawdę się liczy w życiu, jak ważna jest rodzina, jak łatwo sami możemy ją zniszczyć i jak niebywale trudne jest odbudowanie relacji po utracie zaufania.

Bardzo podobała mi się ta książka! I szczerze Wam ją polecam, bo daje do myślenia.
Mi początek bardzo opornie szedł, jednak z każdym kolejnym rozdziałem, kiedy emocje stawały się coraz większe, to chłonęłam ją jak gąbka. Ta książka skutecznie odblokowała moją czytelniczą niemoc. Bardzo się cieszę, że na nią trafiłam i jeszcze raz dziękuję wydawnictwu Czwarta Strona za możliwość jej przeczytania.

środa, czerwca 12, 2019

#124 "Siedmiu mężów Evelyn Hugo" - Taylor Jenkins Reid

#124 "Siedmiu mężów Evelyn Hugo" - Taylor Jenkins Reid

Hej Moliki!
Mam nadzieję, że u Was wszystko dobrze. Lato w pełni, wakacje za pasem, więc chyba nie może być lepiej, co? Gorzej mają tylko ci, którzy niestety muszą pracować (tak jak ja). Ale na szczęście wolny czas można sobie umilić dobrymi lekturami.
A ta ze zdjęcia jest mega dobra!

Przychodzę dzisiaj do Was z powieścią Taylor Jenkins Reid "Siedmiu mężów Evelyn Hugo". Na wstępie muszę podziękować wydawnictwu Czwarta Strona za przesyłkę, bo ta książka to póki co mój numer jeden przeczytanych w tym roku i śmiem zaryzykować nawet stwierdzeniem, że top ostatnich lat! Naprawdę, książka jest genialna i mam nadzieję, że swoją recenzją zachęcę Was do pójścia do księgarni.

Książka rozpoczyna się w momencie, kiedy tytułowa Evelyn jest już starą, bogatą kobietą z całkiem niezłym dorobkiem filmowym na koncie. Staruszka postanawia udzielić wyjątkowego wywiadu młodej, początkującej dziennikarce. Monique zjawia się w luksusowym apartamencie Evelyn, nie rozumiejąc dlaczego tak wybitna aktorka wybrała właśnie ją do tego projektu. Jak się później okazało wybór nie był przypadkowy, ale tego dowiecie się już z fabuły.
Książka jest napisana w formie wspomnień Evelyn. Kobieta opowiada o swoim trudnym dzieciństwie, o tym jak trudno było wyrwać się z biedy, jak ciężko kobiecie o latynoskich korzeniach było odnieść sukces w branży filmowej. Jednak głównym wątkiem całej tej książki są oczywiście związki Evelyn. Kobieta opowiada o tym, kogo kochała naprawdę, kogo nienawidziła, a kto był jedynie pionkiem w grze, którego potrzebowała do odniesienia większej popularności w Hollywood.
Całość napisana jest tak świetnie, że czytanie to prawdziwa przyjemność, a kolejne rozdziały pochłania się w zastraszającym tempie.
Ta książka jest obłędnie dobra!
I przyznam się do jednej zabawnej rzeczy, która zdarzała mi się dość często podczas lektury. Niejednokrotnie po przeczytaniu fragmentu, gdzie autorka opisywała kreację Evelyn z wielkiej gali czy charakterystyczny kadr z filmu, miałam odruch sięgnięcia po telefon i wygooglania tej rzeczy. I dopiero w momencie wpisywania nazwiska Hugo w przeglądarce orientowałam się, że jest to postać fikcyjna i niczego nie znajdę.
W sumie szkoda, bo bardzo chciałabym to zobaczyć.
Myślę, że moje zachowanie idealnie obrazuje to, jak realistycznie napisana jest ta książka.

Po jej przeczytaniu naszła mnie taka refleksja jak wiele rzeczy w dzisiejszym świecie filmu, muzyki, mody, musi być wyreżyserowane i pod publiczkę. Podejrzewam, że fałszywe związki i przyjaźnie są na porządku dziennym, bardzo trudno jest o zaufanie do ludzi z branży, a różnice między dobrem i złem coraz bardziej się zacierają. Moje wnioski są smutne, ale czuję, że prawdziwe. Co oczywiście nie zmienia faktu, że na pewno nie wszystko jest sztuczne i fałszywe. Mam nadzieję, że pomimo całego zepsucia i żądzy pieniądza można znaleźć w tym środowisku osoby godne zaufania, życzliwe i wrażliwe.
Z książki wynika również, że warto jest wierzyć w siebie i spełniać swoje marzenia. Dążyć do nich i wykorzystywać każdą nadarzającą się okazję. Trzeba walczyć o ludzi, o prawdziwe przyjaźnie i miłość, która jest uczuciem tak cennym i kruchym, że nigdy nie wiadomo, kiedy się ją utraci.

Mogłabym mówić o tej książce i mówić, ale chcę, żebyście sami przekonali się tym jaka jest wspaniała. Cała historia jest tak prawdziwa, że mogłaby wydarzyć się naprawdę. Polecam Wam z całego serca tę powieść. Na pewno nie pożałujecie godzin z nią spędzonych i zawsze z przyjemnością będziecie do niej wracać.

piątek, maja 31, 2019

#122 "Umorzenie" by Remigiusz Mróz

#122 "Umorzenie" by Remigiusz Mróz

Dzień dobry, cześć i czołem!
Ale się cieszę, że pan Mróz tak nas rozpieszcza serią o Chyłce i Zordonie. Chyba żaden fan nie może narzekać na częstotliwość wydawanych tomów. Jak sobie pomyślę, że napisał 9 tomów w cztery lata, to aż dziw bierze! I nie zapominajmy, że w międzyczasie powstało mnóstwo innych książek tego autora. Chciałoby się mieć taką wenę do czytania, jaką ma pan Mróz do pisania :)

W "Umorzeniu" para prawników po raz kolejny musi zmierzyć się z bardzo trudną sprawą. W idealnej rodzinie Skalskich dochodzi do makabrycznego morderstwa. Przykładny mąż i idealny ojciec zostaje oskarżony o brutalne zabójstwo żony i dwójki swoich dzieci. Sprawa wydaje się być banalna do rozwiązania, bowiem wszystkie dowody wskazują na winę Skalskiego, jednak nic nie jest takie proste, bowiem oskarżony ma alibi. Ale jak sam stwierdził, jest ono sfabrykowane.

W dziewiątym tomie mamy do czynienia z kolejną sprawą, która jest bardzo trudna w swojej prostocie. Jednak całe dochodzenie i proces, dążenie do prawdy i uniewinnienia oskarżonego, przyćmione jest przez osobiste problemy zdrowotne i zawodowe Chyłki oraz związek głównej bohaterki i Zordona.
Nie ukrywam, że bardzo lubię ich wspólne momenty, bo bardzo długo czekałam aż w końcu ta dwójka się do siebie zbliży. Myślałam, że przez wzgląd na chorobę Joanny ich relacja stanie się jeszcze bardziej zażyła, a tymczasem autor postanowił nas zaskoczyć - nie pierwszy raz zresztą. Zachowanie Chyłki trochę mnie irytowało i byłam na nią zła. Z jednej strony ją rozumiałam, i to zachowanie było do niej bardzo podobne, ale z drugiej myślałam, że nabrała już przekonania co do tego, że Kordian nie jest taki głupi i tak łatwo jej nie odpuści, niezależnie od tego jak irracjonalnie by się zachowywała.
I z przykrością muszę stwierdzić, że nie będzie to mój ulubiony tom. Jednak trochę zabrakło mi, aby prowadzona sprawa była na pierwszym planie. Przyzwyczaiłam się już do tego i właśnie te trudne procesy najbardziej mnie do siebie przekonywały. Chciałam Chyłki i Zordona razem, za każdym razem chciałam ich więcej i więcej, jednak teraz już wiem, że ich relacje trzeba sobie dozować. I życzyłabym sobie, żeby w kolejnych częściach ich związek grał drugoplanową rolę.

Zdaje sobie sprawę, że jestem stronnicza przy ocenianiu tej serii, bo ja ją po prostu kocham. Mimo iż ten tom nie jest szczytem szczytów, to i tak mi się podobał, bo w końcu to Chyłka. Uwielbiam tę kobietę! :)

I jak już rozmawiamy o tych bohaterach i Remigiuszu Mrozie, to nie mogę sobie odmówić komentarza odnośnie serialu, który powstał i który niedawno się zakończył.
Nie przekonałam się i na pewno nie przekonam do Magdaleny Cieleckiej. Nie pasuje mi ona do roli Chyłki, ale jest to moje osobiste odczucie i zaakceptowałam fakt, że scenarzyści właśnie tę aktorkę obsadzili w głównej roli.
Jeśli zaś chodzi o całokształt ekranizacji to nie była zła, serial mi się podobał i wciągnął mnie na tyle, że pomimo tego, że znałam fabułę, to z zapartym tchem śledziłam kolejne odcinki. Na pewno widziałam lepsze polskie seriale m.in. "Pułapkę", która moim zdaniem była genialna, ale "Chyłka" też dawała radę. Teraz czekam na drugi sezon. Twórcy serialu bardzo mnie zaciekawili i zaintrygowali, kiedy zobaczyłam w zajawce kolejnego sezonu Jakuba Gierszała, którego bardzo lubię.
Już nie mogę się doczekać!

Fanów tej serii nie muszę zachęcać ani do czytania, ani do oglądania. Jednak jeśli jeszcze się wahacie, to zacznijcie czytać tę serię, bo moim zdaniem może ona stać się kultową!

piątek, listopada 02, 2018

#98 "Kontratyp" by Remigiusz Mróz

#98 "Kontratyp" by Remigiusz Mróz

Cześć Moliki! 
Przychodzę do Was dzisiaj z kolejną częścią serii o Chyłce i Zordonie. Poprzednia (o której możecie przeczytać TUTAJ) podobała mi się tak bardzo, że od razu zamówiłam tę najnowszą i zabrałam się za lekturę. 

Tym razem przed Joanną i Kordianem jest naprawdę trudne zadanie. Podczas wspinaczki alpinistycznej giną trzy osoby, nikt nie znalazł po nich żadnych śladów, nawet ciał. Kilka tygodni później na granicy nepalsko - tybetańskiej pojawia się kobieta, która była członkinią tejże grupy. Kobieta jest podejrzana o zabójstwo swoich towarzyszy, a para prawników musi dowieść jej niewinności. Dodatkową motywacją dla Chyłki ma być groźba zabójstwa jej siostrzenicy, która zostaje porwana. 

W tej części jest naprawdę wiele zwrotów akcji! Nie ma ani chwili nudy, bo ciągle się coś dzieje. Jednak tutaj pojawia się pewien wątek, który do mnie zupełnie nie przemówił. Jeśli ktoś czytał chociaż jedną część tej serii to wie, że Chyłka to twarda babka, która zrobi wszystko, aby wybronić swojego klienta. I tym razem się tak stało. Joanna postanawia wyjechać do Nepalu, aby wspiąć się na śmiertelnie niebezpieczną górę i odnaleźć nieżyjących alpinistów tylko po to, aby sekcja zwłok wykazała, że nie było to morderstwo, a wspinacze zmarli na wskutek złego przygotowania do wyprawy i trudnych warunków atmosferycznych. 
Jak dla mnie wątek ten był przesadą, wydaje mi się, że zwykły szary człowieczek nie może ot tak po prostu wyjechać w Himalaje i zorganizować sobie wyprawy w góry - bez żadnego przygotowania, bez aklimatyzacji, bez znajomości gór i zasad panujących w takim miejscu. Chyłka oczywiście to zrobiła i nie powiem Wam jak to się skończyło, ale było dramatycznie. 

Ta część nie będzie moją ulubioną, jednak wiem, że była potrzebna. To co chyba najbardziej interesowało, to nie przebieg śledztwa i sama rozprawa, a wątek miłosny głównych bohaterów. Tak! Oni w końcu są razem! Po ośmiu tomach wreszcie się tego doczekaliśmy! Czekałam na momenty, kiedy ta dwójka będzie razie, czekałam na to jak będą się do siebie odnosić, jak będą ze sobą rozmawiać. I nie zawiodłam się! To wszystko jest takie "chyłkowe" :) Nie w tej relacji słodzenia, nie ma ukradkowych spojrzeń i skradzionych buziaków, daleko im do romantycznej pary, ale mimo wszystko ich relacja jest taka super! 

Z niecierpliwością czekam na kolejny tom, bo oczywiście Pan Remigiusz zaskoczył wszystkich i zakończył ten tom w okropny sposób! Kiedy już myślałam, że wszystko będzie dobrze, a ostatnie strony czytałam z uśmiechem na ustach i spodziewałam się happy endu, to wtedy... bum! Przez chwilę mnie poniosło i zapomniałam, że to przecież Mróz. Głupia ja! Tutaj należy spodziewać się najgorszego nawet w ostatnim zdaniu. 

A jakie są Wasze wrażenia po "Kontratypie"? Coś Was zaskoczyło, zachwyciło? Dajcie znać! 


Autor: Remigiusz Mróz 
Tytuł: Kontratyp 
Wydawnictwo: Czwarta strona 
Data wydania: 19 września 2018 
Liczba stron: 532

sobota, października 27, 2018

#97 "Testament" by Remigiusz Mróz

#97 "Testament" by Remigiusz Mróz

Cześć Moliki!
Po kilku miesiącach przerwy, z przyjemnością wróciłam do serii o Chyłce i Zordonie. Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam tę parę i chyba z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że jest to jedna z moich ulubionych par ever! Jak miałabym ich opisać, to stwierdziłabym, że to jest komedia i dramat w jednym! :)

W "Testamencie" para prawników musi zmierzyć się z kolejną bardzo trudną sprawą. Warszawski lekarz zostaje oskarżony o morderstwo swojej młodej pacjentki, która zapisała mu w spadku cały swój majątek. Wszystkie znaki wskazują na to, że lekarz jest winny, ale im głębiej Chyłka grzebie w tej sprawie, tym więcej pojawia się niewiadomych i znaków zapytania. Joanna i Zordon podejmują się obrony lekarza, a przy okazji doszukują się kilku informacji, które skutecznie utrudnią im spokojne życie w stolicy. Znajdują się na celowniku osób powiązanych z tajemniczą śmiercią i spadkiem młodej dziewczyny.
Czy lekarz rzeczywiście jest niewinny? Czy Kordianowi i Joannie grozi śmiertelne niebezpieczeństwo?

Moje odczucia względem tej pary są dość specyficzne, bo pewnie tak jak Wy, czekam na to, aż Joanna i Kordian się zejdą. Strasznie jestem ciekawa jak będzie wyglądał ich związek i czy ich relacja w jakikolwiek sposób się zmieni - umocni się ich przyjaźń czy wręcz przeciwnie? 
Ich "związek" budował się i rozwijał bardzo powoli, myślę, że wszyscy czytelnicy są już nieco zmęczeni tą grą w kotka i myszkę i czekają na wielki finał! (Obyśmy tylko tego nie żałowali). 
Czytając tę serię mam wrażenie, że para prawników jest podobna do pary agentów z "Archiwum X". Widzowie czekali kilka sezonów aż Mulder i Scully się połączą. W końcu się udało i mam nadzieję, że Pan Mróz przygotował dla nas podobny scenariusz. 

Końcówka "Testamentu" wprawiła mnie w osłupienie. Czasami zastanawiam się dlaczego tak się dzieje, bo przecież autor przyzwyczaił nas już do tego, że w tych książkach nic nie jest takie jak się wydaje. A ja naiwna wciąż łykam wszystko jak pelikan :) Przed czytaniem kolejnej części muszę sobie przysiąść, aby brać na wszystko poprawkę - może wtedy nie będę się czuła jak nabita w butelkę. 

Podsumowując, ta część serii jest dla mnie jedną z ciekawszych. Bardzo trudna i tajemnicza sprawa, do tego rozwijający się wątek miłosny głównych bohaterów, no i oczywiście zakończenie, które powoduje, że nie mogę się doczekać "Kontratypu". Na szczęście zamówiłam go już w trakcie czytania "Testamentu" i zaraz zabieram się za czytanie. 

A jakie są Wasze odczucia względem tej serii? Która część jest Waszą ulubioną? 


Autor: Remigiusz Mróz 
Tytuł: Testament 
Wydawnictwo: Czwarta Strona 
Data wydania: 14 marca 2018
Liczba stron: 536

niedziela, czerwca 04, 2017

#53 "Inwigilacja" by Remigiusz Mróz

#53 "Inwigilacja" by Remigiusz Mróz

Tytuł: Inwigilacja 
Autor: Remigiusz Mróz 
Wydawnictwo: Filia 
Data wydania: 15 marca 2017 
Liczba stron: 592 

"Kiedy życie rzuca ci kłody pod nogi, zacznij budować z nich schody. Wysoko zajdziesz"

Oh, jak ja tęskniłam za Chyłką i Zordonem! Jestem niezwykle zadowolona z faktu, że pan Remigiusz Mróz ma taką wenę twórczą i co rusz raczy nas kolejnymi tomami tej fantastycznej serii. Piąta (!) część jest równie interesująca i wciągająca co poprzednie, a wszystko wskazuje na to, że kolejna będzie jeszcze lepsza, bo jak zwykle pan Mróz kończy swoją książkę w taki sposób, że czytelnik ma ochotę złapać autora w swoje ręce poprzez monitor komputera! 

Chłopak, który zginął kilkanaście lat temu na wakacjach w Egipcie, odnajduje się na jednym z warszawskich osiedli. Posługuje się innym imieniem i nazwiskiem, i mimo że rodzice rozpoznają w nim syna, on sam utrzymuje, że nie ma z zaginionym nic wspólnego. 
Sytuację komplikuje fakt, że po przejściu na islam i powrocie do Polski mężczyzna znalazł się na celowniku służb. Gdy pojawiają się zarzuty, że przygotowuje zamach terrorystyczny, zwraca się o pomoc do prawniczki, która niegdyś zasłynęła obroną pewnego Roma. 
Joanna Chyłka niechętnie podejmuje się sprawy. Słynie bowiem nie tylko z ciętego języka, ale także z niechęci do obcych. W dodatku nie jest przekonana, czy jej nowy klient w istocie nie planuje zamachu. 

Sam opis zapowiada niezłą jazdę. Temat jest teraz bardzo na "topie", bo co rusz w mediach słyszy się o kolejnych zamachach terrorystycznych. Super, że Mróz zdecydował się poruszyć ten temat. Myślę, że dzięki temu książka znajdzie szerokie grono odbiorców, bo wiele osób interesuje się tym zagadnieniem. 

Jeśli chodzi o samą sprawą przedstawioną w książce, to toczy się ona swoim rytmem. Chyłka podejmuje się obrony człowieka podejrzanego o chęć zaplanowania ataku terrorystycznego w Polsce. Oczywiście pomaga jej w tym niezawodny Kordian. Para zbiera dowody, stara się wykazać niewinność klienta, jednak wszystko to jest o wiele bardziej zawiłe i skomplikowane niż można sobie wyobrazić. Nie będę opisywała dokładnej fabuły, bo być może ktoś ma tę lekturę jeszcze przed sobą, ale zapewniam, że nikt nie będzie się nudził czytając "Inwigilację" - tytuł jest bardzo adekwatny do treści książki. 

To, co najbardziej interesujące to oczywiście relacje między dwojgiem głównych bohaterów. Joanna Chyłka musi zmierzyć się z nowym życiowym wyzwaniem, ale nie zwalnia swojego tempa i pracuje na pełnych obrotach, co nie do końca podoba się Zordonowi. Od dawna wiadomo, że ci dwoje mają się ku sobie, a w tej części ich relacje jeszcze bardziej się komplikują i nawet padają jawne deklaracje, choć po przeczytaniu ostatniego rozdziału mam wielkie wątpliwości co do tego, czy aby na pewno wszystko pójdzie zgodnie z planem. Mróz jak zwykle zaskoczył zakończeniem! Czułam, że to się skończy w dziwaczny i szalony sposób, ale kompletnie nie spodziewałam się czegoś takiego! Mam nadzieję, że kolejny tom pojawi się szybko, bo trzymanie czytelników tak długo w niepewności powinno być karalne! 

Jeśli ktoś z Was nie czytał żadnej książki z tej serii, to natychmiast powinien to zmienić, bowiem książki te są fenomenalne. Za swój sukces uważam przekonanie mamy do rozpoczęcia swojej przygody z Chyłką i Zordonem, bo po przeczytaniu połowy tomu "Ekspozycji" Mroza zupełnie zraziła się do tego autora. Seria ta spodobała się jej tak bardzo, że szybko "łykała" kolejne tomy i obecnie pozostały jej do nadrobienia tylko dwa. 
Także nie zastanawiajcie się długo, bo jeśli szukacie czegoś, co zapewni Wam w rewelacyjny sposób letnie wieczory albo nudną drogę do pracy, to z pewnością jest to ta seria! Ani na moment nie wieje nudą, a każdy kolejny tom jest coraz lepszy. Gorąco Was zachęcam do czytania! 

wtorek, lipca 19, 2016

#19 "W cieniu prawa" by Remigiusz Mróz

#19 "W cieniu prawa" by Remigiusz Mróz

Autor: Remigiusz Mróz 
Tytuł: W cieniu prawa 
Wydawnictwo: Czwarta Strona 
Data wydania: 15 czerwca 2016 
Liczba stron: 536

Wiele dobrego spodziewałam się po tej książce - w końcu jest autorstwa pana Remigiusza Mroza. Moje ogólne odczucia po przeczytaniu "W cieniu prawa" są pozytywne, aczkolwiek spodziewałam się czegoś więcej.

Powyższa książka to historia Polaka, który zatrudnia się w austriackim dworze jako czyścibut i w bardzo zręczny sposób zostaje wrobiony w zabójstwo dziedzica. Cała powieść jest o tym jak to Erik próbuje dowieść swojej niewinności. Pomaga mu w tym Sophie, w której z biegiem czasu się zakochuje.

Co znajdziemy w książce? Przede wszystkim intrygi i zdrady, intrygi i zdrady oraz intrygi i zdrady :) To tak w bardzo telegraficznym skrócie. Oczywiście znajdziemy też wspomniany przeze mnie wątek miłosny, choć jest on bardzo lekko zarysowany i nie stanowi głównej idei powieści. Sama koncepcja historii jest dobra, aczkolwiek chyba trochę niedopracowana. Podobał mi się przede wszystkim wykreowany świat Austro-Węgier, specyficzne słownictwo z XIX wieku, a cały klimat książki idealnie oddaje okładka, która jest obłędna! Jednak czegoś zabrakło w tej książce. Budowane napięcie stopniowo opadało, niektóre wątki moim zdaniem za szybko się kończyły. Mimo wszystko, miło spędziłam czas czytając "W cieniu prawa".

Czy poleciłabym tę książkę? Fani pana Mroza z pewnością powinno ją przeczytać, aczkolwiek nie sądzę, żeby byli nią zachwyceni tak jak na przykład "Kasacją".

niedziela, czerwca 05, 2016

#11 "Kasacja" by Remigiusz Mróz

#11 "Kasacja" by Remigiusz Mróz

Autor: Remigiusz Mróz 
Tytuł: Kasacja / Zaginięcie / Rewizja 
Wydawnictwo: Czwarta strona 
Data wydania: 18 lutego 2015 / 21 października 2015 / 30 marca 2016
Liczba stron: 496 / 512 / 624

Co prawda, "Kasację" jak i pozostałe części przeczytałam dość dawno, a przy tym obiecałam sobie, że napiszę o nich dopiero po przeczytaniu wszystkich książek z serii, to ciężko mi się jest powstrzymać, ponieważ wiem, że na czwartą odsłonę przygód Chyłki i Zordona musimy jeszcze trochę poczekać.

To, że Remigiusz Mróz jest niesamowitym pisarzem wiemy nie od dziś. Ja się zakochałam w twórczości Mroza po przeczytaniu "Ekspozycji" i w życiu bym nie powiedziała, że będę tak zafascynowana polskim twórcą. Od zawsze miałam jakieś bliżej niezidentyfikowane "ale" do rodzimych autorów - teraz wiem, że totalnie niesłuszne, a Pan Remigiusz nie jest tego pierwszym przykładem, dlatego kalam się sama i przyznaję, że powiedzenie "swego nie znacie, cudze chwalicie" przestało istnieć w moim światopoglądzie literackim.

Byłam ciekawa historii przedstawionej w "Kasacji", bo spotkałam się z wieloma pozytywnymi opiniami na ten temat. Jednak muszę przyznać, że miałam wątpliwości czy jestem na tyle inteligentna, aby zrozumieć cały prawniczy żargon przedstawiony w książce. Jak się okazało... Jestem! (Co bardzo mnie cieszy ;)) Chciałabym się też przyznać, że w technikum ekonomicznym miałam przedmiot, który nosił dumną nazwę "Prawo". Nie była to moja ulubiona lekcja. Ba, powiem więcej! Nienawidziłam jej, bo była nudna, nauczyciel mówił o rzeczach, które mnie totalnie nie interesowały i zawsze modliłam się, aby te nieszczęsne czterdzieści pięć minut minęło szybko i bezboleśnie. Co prawda, może gdyby nauczyciel częściej opowiadał nam ciekawostki z prawa karnego wyglądałoby to zgoła inaczej. Niestety, było jak było.

Swój wstręt do prawa nieco przełamałam dzięki "Kasacji" i pozostałym częściom książki. Okazało się, że prawniczy język wcale nie jest taki trudny - zwłaszcza, kiedy posługuje się nim Mróz. Wszystko zostało przedstawione w jasny i rzetelny sposób. Aż miło się czytało! Ponadto można się czegoś dowiedzieć o sposobie pracy prawników, policji oraz sądów. Wiadomo, że niektóre fragmenty były naciągane, ale mimo wszystko prawniczy świat przedstawiony w "Kasacji" robi wrażenie. Niebanalna historia, napisana w świetny sposób, bohaterowie, który zapadają w pamięć i dają się lubić. Wszystko jest i nie ma się do czego przyczepić. Nigdy bym nie powiedziała, że powieść prawnicza mi się spodoba. A jednak! Chyba się starzeję skoro tego typu literatura do mnie przemawia. Wszak jest bardzo daleka od moich ulubionych arabskich klimatów.

Czy polecę "Kasację"? Tak, tak, tak! Zdecydowanie tak! Sięgnijcie, przeczytajcie, a na pewno się nie zawiedziecie i pokochacie Chyłkę, Zordona, Mroza i wszystko co się wokół nich kręci.

Czytaliście? Jakie są Wasze wrażenia?

niedziela, lutego 07, 2016

#6 The Dark Duet by C. J. Roberts

#6 The Dark Duet by C. J. Roberts

Autor: C.J. Roberts
Tytuł: Dotyk ciemności / Zapach ciemności / Smak ciemności
Wydawnictwo: Czwarta strona
Data wydania: 2 lipca 2015 / 4 listopada 2015 / 3 lutego 2016
Liczba stron: 328 / 536 / 267

"Jeszcze nigdy miłość i przemoc nie były tak blisko"

O serii dowiedziałam się z Waszych blogów. Parokrotnie spotkałam się z recenzjami i zazwyczaj były one bardzo pozytywne, więc zainteresowałam się "Dotykiem ciemności". Przy najbliższej okazji powędrowałam do księgarni i zakupiłam swój egzemplarz. Wcześniej już czytałam książki erotyczne np. Greya czy serię o Gideonie Crossie, więc mniej więcej wiedziałam czego można się spodziewać. Jednak... zaskoczyłam się :) 

OKŁADKA: Jak widać na załączonym obrazku okładki trzech części są dość spójne. Na pierwszy rzut oka można stwierdzić, że nie jest to powieść obyczajowa o miłości. Mi najbardziej podoba się okładka "Smaku ciemności". Ocena: 5/5 

FABUŁA: Opowiedziana historia to losy Caleba, który porywa osiemnastoletnią Livvie, by wyszkolić ją na seksualną niewolnicę i w rezultacie sprzedać do niewoli. Jak łatwo się domyśleć losy tej dwójki będą bardziej niż poplątane, a życie sprawi, że narodzi się między nimi uczucie. Nie chcę zdradzać szczegółów, ponieważ uważam, że znajdzie się wielu chętnych na przeczytanie tej serii. Zapewne niejedna osoba będzie zaskoczona ich losami i wyborami. Ocena: 5/5

BOHATEROWIE: Caleb - dorosły mężczyzna, pragnący zemsty, nieliczący się z uczuciami innych. W ogólnym rozumowaniu zły człowiek, jednak i w nim od czasu do czasu pojawiają się ludzie odruchy. W moim mniemaniu bardzo skomplikowana osobowość. Jednak Livvie jest równie skomplikowana. To młoda dziewczyna, momentami naiwna, jednak bardzo silna - zarówno fizycznie, jak i mentalnie. Osobiście podziwiam ją za silną wolę, ale z drugiej strony ciężko mi zrozumieć niektóre jej wybory, a uczucia zwłaszcza. Ma syndrom sztokholmski w najczystszej postaci. Ocena: 5/5

FORMA: Książka jest pisana z dwóch perspektyw. Uważam, że to trafna forma, ponieważ w przypadku dwóch tak bardzo skomplikowanych charakterów poznanie ich punku widzenia jest kluczowe dla zrozumienia książki. Jedynym minusem, który dostrzegam to długość trzeciej części (265 stron, serio???) oraz sama treść tejże partii. Całość pisana jest z perspektywy Caleba i - abstrahując od scen erotycznych - jest dość łagodna. Jednakże pomimo tego drobnego minusa zaliczam całą serię do jednej z najlepszych na mojej półce. Ocena: 5/5

OGÓLNA OCENA: Jestem na tak!!! Spędzenie czasu z Calebem i Livvie było owocne i przyjemne, pomimo ciężkiej treści. Ktoś o słabych nerwach nie powinien sięgać po tę książkę. Szczerze się przyznam, że przed przeczytaniem bałam się sama o siebie, ponieważ jestem niepoprawną romantyczką. Osobiście byłam zbulwersowana niektórymi opisami i uświadomiłam sobie w jakiej niewiedzy żyłam. Zdaję sobie sprawę, że jestem bardzo naiwna, wierzę w miłość i w ludzi, jednak warto sobie uzmysłowić, że takie rzeczy zdarzają się naprawdę. Na całym świecie szerzą się narkotyki, handel ludźmi, przemoc... Ktoś kto potrafi się w tym odnaleźć i przetrwać, a jednocześnie nie zgłupieć, zasługuje na Oscara. Jak Livvie. Chociaż muszę przyznać, że jest ona zdrowo rąbnięta i chyba właśnie to "szaleństwo" pomogło jej przeżyć. 

Ogólna ocena: 20/20

Z chęcią przeczytałabym więcej takich bulwersujących książek. Macie coś godnego polecenia? 

środa, stycznia 20, 2016

"Zapach ciemności"

"Zapach ciemności"

Kiedy w sobotę pisałam o książce "Dotyk ciemności" nie spodziewałam się, że przeczytam ją jeszcze tego samego dnia. Bez zawahania sięgnęłam po drugą część przygód głównych bohaterów pod tytułem "Zapach ciemności". I po raz kolejny się zaskoczyłam, gdyż nie spodziewałam się, że przeczytanie dwa razy grubszej książki zajmie mi zaledwie 4 dni! Ponad pięćset stron przeczytałam jednym tchem.

Tym razem ponownie wstrzymam się ze szczegółową recenzją, gdyż podsumowanie tej serii chciałabym uczynić po przeczytaniu ostatniego tomu. Jednakże muszę stwierdzić, że historia jest ta bardzo wciągająca. Czytałam "Pięćdziesiąt twarzy Greya", ale w porównaniu z trylogią The Dark Duet jest to jak głaskanie po głowie. Poza tym lubię wyrazistych bohaterów i tutaj takich odnalazłam. Historia opowiedziana w opisywanej przeze mnie książce jest wstrząsająca, burzliwa, ma mnóstwo zwrotów akcji. Trzyma w napięciu i człowiek wręcz nie może się od niej oderwać, gdyż każda kolejna strona przynosi coś nowego i fascynującego. Samo zakończenie "Zapachu ciemności" przyprawiło mnie o niedowierzanie, wstrząs emocjonalny, ale również napełniło mnie wiarą i nadzieją, że każda historia może dobrze się skończyć.

Z niecierpliwością czekam na trzeci tom powieści. Premierę zapowiedziano na 3. lutego i już nie mogę się doczekać. Jedyną rzeczą nad którą ubolewam to fakt, że ostatnia część jest dość krótka. Aczkolwiek jestem bardzo ciekawa jak skończą się losy bohaterów, których polubiłam, ale za nic w świecie nie próbuję ich zrozumieć - bo nie umiem. I zastanawiam się, czy właściwie chcę ich zrozumieć... Wszak, czy miłość można w jakikolwiek racjonalny sposób zrozumieć i wytłumaczyć?

Cóż, do 3. lutego pozostało jeszcze parę dni, więc bez zawahania sięgam po coś nowego. I prawdopodobnie mój wybór padnie na którąś z zalegających na półce książek.

"Dziewczyna z pociągu" - to będzie mój wybór.

sobota, stycznia 16, 2016

"Dotyk ciemności" o poranku

"Dotyk ciemności" o poranku

Od tygodnia przy śniadaniach towarzyszy mi "Dotyk ciemności". Książkę znalazłam przeglądając blogi o tematyce podobnej do mojego. W związku z tym, że znalazłam wiele pozytywnych opinii, sama postanowiłam się przekonać, czy rzeczywiście książka ta jest coś warta.

Póki co nie będę wygłaszać osądów ani recenzji, ponieważ jeszcze nie skończyłam czytać. A poza tym postanowiłam, że wypowiem się dopiero po przeczytaniu całej serii. Zdradzę jedynie, że spodziewałam się czegoś innego, aczkolwiek przyjemnie się zaskoczyłam.

Wracam do czytania, a wszystkim osobom, które tutaj zaglądają życzę miłego dnia i udanego weekendu!
Copyright © 2016 NA REGALE , Blogger