Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Thriller. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Thriller. Pokaż wszystkie posty

niedziela, stycznia 22, 2023

#253 "Chcę twojego życia" by Amber Garza

#253 "Chcę twojego życia" by Amber Garza



Post reklamowy 

Hej, hej! 

Dawno mnie tutaj nie było, ale wróciłam do Was z recenzjami dwóch książek. Pierwszą z nich poznacie już teraz, a na drugą zapraszam Was za kilka dni. 

"Chcę twojego życia" to thriller psychologiczny od wydawnictwa Marginesy. Bardzo dziękuję wydawnictwu za możliwość przeczytania tej książki. 

W tej książce poznajemy Kelly. Kelly pewnego dnia przypadkowo odkrywa, że w mieście mieszka inna kobieta o tym samym imieniu i nazwisku. Bardzo ją to zaciekawiło i zadziwiło, że w małym mieście nagle pojawia się inna osoba o takich samych danych. Postanawia zrobić małe śledztwo i sprawdzić, kim jest owa dziewczyna. Kelly doprowadza do przypadkowego spotkania, po którym zaczyna się cała seria dziwnych zdarzeń, a nasza główna bohaterka zaczyna podejrzewać, że pojawienie się drugiej Kelly w mieści wcale nie było przypadkowe.

To co najbardziej podobało mi się w tej książce, to jej sposób narracji. Autorka tak napisała ten thriller, że czytelnik ma wrażenie, że główna bohaterka zwraca się bezpośrednio do niego. Jest to dodatkowy smaczek, który wprowadza czytelnika bezpośrednio do przedstawionego w książce świata, ma się wrażenie, że jest się jego częścią, że jest się bezpośrednim uczestnikiem wszystkich zdarzeń albo że czyta się list napisany specjalnie do czytelnika. Bardzo mi się to podobało, od początku czułam się zaangażowaną w tę historię. 

Życie głównej bohaterki owiane jest tajemnicą. Z rozdziału na rozdział odkrywamy jej sekrety przez co można nabrać podejrzeń, czy to o czym czytamy wydarza się naprawdę czy jest tylko wytworem wyobraźni Kelly. Ze względu na jej tajemnice, miałam wiele wątpliwości co do przedstawionych sytuacji i myślę, że właśnie taki zabieg chciała wywołać autorka. Naprawdę uważam, że sposób napisania tej książki to jej największy plus. 

Co do fabuły, to dla mnie była ona nieco przewidywalna. Wydarzenia, które następowały po sobie były mi dziwnie znajome, dlatego samo zakończenie nie za bardzo mnie zaskoczyło. Zdarzyły się dwie czy trzy niespodzianki, ale z przykrością muszę stwierdzić, czy czytałam już lepsze thrillery psychologiczne. Ale nie zrozumcie mnie źle - tutaj dramatu nie ma. Bardzo dobrze bawiłam się podczas lektury. Spodobał mi się wykreowany świat. Bohaterowie również są świetnie stworzeni. Każdy z nich jest inny, każdy ma swoją odrębną historię, każdy odgrywa tutaj istotną rolę. Ciężko powiedzieć, czy do kogoś zapałałam szczególną sympatią, ale na pewno są to postaci, które zapadają w pamięć. 

Ta książka na pewno dostarczy Wam wrażeń i niejednokrotnie Was zaskoczy. Uczyni Was świadkami niesamowitej historii, która przyprawi Was o gęsią skórkę. Być może fani gatunku podzielą moje zdanie co do przewidywalności, ale jeśli ktoś Was czyta thrillery rzadko, to z pewnością będzie usatysfakcjonowany z lektury. Moim zdaniem "Chcę twojego życia" zasługuje na Waszą uwagę, bo to książka dynamiczna, tajemnicza i bardzo pokręcona. 

piątek, listopada 18, 2022

#252 "Świąteczna mordercza gra" by Alexandra Benedict

#252 "Świąteczna mordercza gra" by Alexandra Benedict



Jeśli ktoś z Was, tak jak ja, nie przepada za książkami świątecznymi, to powyższa pozycja będzie dla Was idealna. „Świąteczna mordercza gra” to thriller, który zabierze Was do śnieżnej Anglii, w której znajduje się pewien bardzo tajemniczy dom.

Lilly na zaproszenie zmarłej ciotki udaje się do domu rodzinnego, w którym przed kilkoma laty zmarła jej matka. Dom jest bardzo duży i stary, Lilly jest pewna, że skrywa wiele tajemnic. Wraz z pozostałymi członkami rodziny dziewczyna zostaje zmuszona do wzięcia udziału w corocznej świątecznej grze, jednak tym razem zwycięzca otrzyma w spadku wspomniany dom. Lilly postanawia wziąć udział w „zabawie”, ale ma nadzieję, że dzięki temu zdoła rozwiązać również tajemnicę śmierci ciotki i matki.

Czytając tę książkę w głowie miałam cały czas sceny z filmu „Na noże”. Cała akcja toczy się w jednym domu, mamy tajemnicze morderstwa, sekrety rodzinne i całą masę podejrzanych domowników. Takie świąteczne książki z dreszczykiem to ja lubię! Bardzo podobało mi się to, że do samego końca nie wiedziałam, kto stoi za wszystkimi złymi rzeczami, które się działy. Miałam swoje podejrzenia, jednak nie sprawdziły się one w stu procentach. Dzięki temu bardzo dobrze się czytało tę książkę, bo nie mogłam się doczekać, aż dowiem się, kto jest mordercą. Trzeba przyznać, że fabuła mocno trzymała w napięciu.

Ja bardzo lubię takie książki, których akcja toczy się w jednym miejscu. Tutaj mamy dom, a właściwie angielką posiadłość, która jest mroczna i bardzo tajemnicza. Dom skrywa wiele sekretów, ma wiele pokoi, piwnice, strych, bardzo duże ogrody. Bohaterowie są zamknięci we wspólnej przestrzeni, nie mają drogi ucieczki i muszą przez kilka dni żyć pod jednym dachem z mordercą. Sami przyznacie, że autorka postawiła naszych bohaterów przed bardzo trudnym zadaniem. A jak dodamy do tego zagadki, które zostały dla nich przygotowane, to dostajemy całkiem niezłe combo.

Ta książka wzbudziła we mnie wiele emocji. Bardzo dobrze mi się ją czytało, choć mam drobne „ale” co do bohaterów. Według mnie byli oni za mało charakterystyczni. Poza dwoma postaciami wszyscy byli jednowymiarowi i bez charakteru. Myślę, że autorka mogła nadać im trochę więcej różnorodnych cech, dzięki temu byliby bardziej rozpoznawalni. Tym bardziej, że mamy tutaj wielu członków rodziny i czasami trudno jest się połapać kto jest kim.

Na duży minus też zaliczam zachowanie bohaterów podczas kryzysowych sytuacji. Zabrakło mi trochę więcej skrajnych emocji, paniki, roztrzęsienia… Brakowało wszystkiego, co  zazwyczaj powinno nam towarzyszyć znalezienie zwłok. Bohaterowie podchodzili do tego jak do chleba powszedniego, jakby się tego spodziewali i nie widzieli niczego złego, że ktoś z rodziny właśnie został zamordowany.

Ogólnie książkę zaliczam do udanych. Podobał mi się jej klimat i cała fabuła. Pomysł na książkę świetny! Ale myślę, że autorka powinna jeszcze popracować nad wyrażaniem emocji przez bohaterów, nad ich wzajemnymi relacjami , ogólnie nad budowaniem postaci. Bardzo jestem ciekawa, co w kolejnej książce pokaże nam Benedict.

No i na koniec życzyłabym sobie więcej takich świątecznych historii :)

piątek, września 09, 2022

#250 "Czego nie widać" by Brianna Labuskes

#250 "Czego nie widać" by Brianna Labuskes



Hej, hej!

Dzisiaj przychodzę do Was z kolejnym niesamowitym thrillerem.

„Czego nie widać”, to bardzo zawiła historia pewnej kobiety, która jest posądzona o to, że jako dziecko dopuściła się makabrycznej zbrodni. W związku z tym, że miała zaledwie kilka lat udało jej się uniknąć kary, ale teraz, po latach próbuje rozwikłać tajemnicze morderstwo swojej ciotki i na raz na zawsze dowiedzieć się, czy to ona odpowiada za jej śmierć.

Tę książkę czyta się z zapartym tchem! Początkowo miałam pewne problemy, bo jest to drugi tom serii, a ja nie czytałam pierwszego. Ale nie martwię się, nie jest to dużą przeszkodą, śmiało możecie sięgnąć po tę książkę. Z kontekstu wynika, że w pierwszym tomie policja rozwiązywała sprawę zbliżoną do życiowych doświadczeń Gretchen, głównej bohaterki, stąd wszystko na nowo w niej ożyło i dlatego zdecydowała się na powrót do przeszłości.

Mamy tutaj do czynienia z bardzo zawiłą i skomplikowaną sprawą. To, że wydarzyła się bardzo dawno temu i Gretchen nie pamięta wszystkich szczegółów mocno komplikuję sprawę. Komplikacji dostarcza także jej rodzina, która żyje w bardzo zamkniętym środowisku, nie dopuszcza do siebie nikogo, chcąc uniknąć niepotrzebnych skandali. Także Gretchen na własną rękę i z pomocą swojej partnerki z pracy, chwytają się wszelkich sposobów i każdej najmniejszej poszlaki, aby rozwiązać tę zagadkę i być może oczyścić Gretchen z ciążących na niej oskarżeń.

Mamy tutaj wielu tajemniczych bohaterów. Każdy z nich skrywa jakiś sekret i na dobrą sprawę każdy może być podejrzany. Sprawia to, że książka jest jeszcze bardziej ciekawa, a czytelnik ma ochotę odkryć wszystkie te tajemnice. W związku z tym dużo się w tej książce dzieje, akcja jest dynamiczna i ani na chwilę nie zwalnia tempa. Przy tej książce nie można się nudzić. Co rozdział na jaw wychodzi jakiś sekret, który tylko nakręca akcję. I choć przyznam, że bardzo mi się ta książka podobała i czytałam ją z zapartym tchem, to jednak domyśliłam się niektórych rzeczy. Nieco mnie to zawiodło, bo sam początek i ogólnie pomysł na fabułę jest genialny. Samo zakończenie także nie przyniosło takich fajerwerków jakich oczekiwałam, ale nie zniechęciło mnie to do kolejnych tomów. Przyznam nawet, że chęcią nadrobię ten pierwszy. Głównie ze względu na postać głównej bohaterki. Gretchen jest bardzo intrygująca. Przez to, że cierpi na chorobę psychiczną, o ile tak to mogę nazwać, jest postacią bardzo nietuzinkową. Niektóre jej zachowania wymagają głębszej analizy, dla mnie jest nieprzewidywalna i bardzo inteligentna. Bardzo lubię takie kobiecie postacie.

Ten thriller to podróż do głębi siebie, powrót do traumatycznego dzieciństwa, walka z demonami przeszłości. To historia o trudnych relacjach rodzinnych, o chorobach i dążeniu do prawdy. Jest to bardzo dobry thriller, który na długo zapada w pamięć. Tak jak wspomniałam zapewni Wam rozrywkę na długie godziny, nie będziecie się nudzić i jestem pewna, że na długo zapadnie Wam w pamięć.

wtorek, sierpnia 16, 2022

#248 "Tylko przetrwa noc" by Riley Sager

#248 "Tylko przetrwa noc" by Riley Sager



Hej, hej!

Może wiecie, a może nie, ale jestem fanką Riley Sagera i jego thrillerów. Zdobył moje serce swoją książką „Tylko wróć przed zmrokiem”. I choć druga jego książka mnie nie porwała, tak najnowsza, o której dzisiaj napiszę, pt. „Tylko przetrwaj noc” sprawiła, że autor na nowo mnie w sobie rozkochał.

Powyższa książka to historia drogi, w której główna bohaterka po traumatycznej stracie najlepszej przyjaciółki postanawia wrócić w rodzinne strony. Nie ma dla niej znaczenia jak tam dojedzie i z kim. Najważniejsze to zrobić to jak najszybciej. Aby zrealizować swój plan postanawia skorzystać z okazji i wyrusza w podróż z nieznajomym mężczyzną, którego poznaje na akademickim kampusie. Josh oferuje Charlie pomoc i pod osłoną nocy nowo poznani znajomi wyruszają w kilkugodzinną podróż do innego stanu. I wydawać by się mogło, że będzie to długa, ale spokojna podróż. Jednak wszystkie znaki na niebie i ziemi mówią dziewczynie, że Josh to poszukiwany seryjny morderca, który przed kilkoma miesiącami odebrał jej przyjaciółkę. Dlatego Charlie musi wymyślić plan, który uratuje jej życie.

Riley Sager w swojej powieści stworzył niesamowity klimat. Samo to, że główna akcja dzieje się pod osłoną nocy, na bezkresnych amerykańskich drogach, pośród niczego, sprawia, że czytelnik odczuwa niepokój. Przecież każdemu z nas wydaje się, że w nocy wszystko się większe i straszniejsze. Nic dziwnego, że Charlie w pewnym momencie zaczęła wariować. Warto dodać, że dziewczyna cierpiała na pewnego rodzaju urojenia. W swojej głowie tworzyła filmy, scenariusze wydarzeń, które nigdy nie miały miejsca, a które były tak realistyczne, że czytelnik bardzo łatwo się na to nabierał. Fabuła została tak skonstruowana, że momentami ciężko było odróżnić prawdziwe wydarzenia od tych wymyślonych przez Charlie. I przyznam, że sama dałam się na to łapać. Przez głowę przeszła mi nawet myśl, że cała ta podróż jest tylko wizją Charlie, ale przyznam, że taki obrót spraw chyba nie do końca by mnie usatysfakcjonował.

Dlatego ta książka jest taka wyjątkowa. Ilość plot twisów jest zatrważająca! Nie wiadomo co jest prawdą, nie wiadomo co wydarzyło się naprawdę, a co jest tylko wymysłem umysłu Charlie, nie wiadomo, komu można ufać, a komu nie. Momentami byłam wściekła na główną bohaterkę. Bardzo się bała tej podróży i Josha, miała kilka okazji, aby uciec i uratować swoje życie. Jednak zawsze coś szło nie tak, nie wykorzystywała nadarzających się okazji do ucieczki. Klęłam na nią okrutnie, ale z czasem zaczęłam myśleć tak jak ona i wówczas nabrałam do niej większego zrozumienia.

Ta książka to prawdziwa gratka dla fanów thrillerów psychologicznych. Czytelnik znajduje się w bańce, którą jest samochód Josha. Cała akcja kręci się wokół tego ciasnego miejsca. Nie ma ucieczki, nie ma wyjścia ewakuacyjnego. Wszyscy są w potrzasku, w sytuacji bez wyjścia. Jest to trochę klaustrofobiczna powieść, a wyjście znajduje się dopiero na samym jej końcu. I choć miałam przebłyski, co do rozwiązania tej zagadki, to nie wszystko udało mi się zgadnąć. Dlatego uważam, że jest to bardzo dobra historia, pełna zwrotów akcji, bardzo zagadkowa i tajemnicza, pokręcona na wiele sposobów. Jako człowiek nie lubię być nabijana w butelkę, a Sagerowi udało się to wielokrotnie.

Co tu dużo mówić – mam słabość do tego autora i jego książek. Z niecierpliwością wyczekuję kolejnej.

wtorek, maja 31, 2022

#245 "Paryski apartament" by Lucy Foley

#245 "Paryski apartament" by Lucy Foley



Hej, hej!

Wracam do Was z recenzją kolejnego świetnego thrillera. Tym razem mamy do czynienia z bardzo dobrym thrillerem psychologicznym. „Paryski apartament” to historia grupki ludzi zamieszkujących jeden budynek. Każdy z nich ma tajemnicę, każdy z nich coś ukrywa i udaje, że jest zupełnie kimś innym. I właśnie to sprawia, że ta książka jest taka wyjątkowa.

Główną bohaterką tej książki jest Jess. Siostra Bena ucieka przed swoim londyńskim życiem i przyjeżdża do brata mieszkającego w Paryżu. Dziewczyna liczy na nowy start, ale już na samym początku wszystko zaczyna się komplikować, bo Bena nie ma w domu. A przecież miał na nią czekać… Jess podstępem dostaje się do jego mieszkania i odkrywa szereg dziwnych rzeczy, poznaje zagadkowych sąsiadów i intuicja podpowiada jej, że z Benem stało się coś złego. Dziewczyna na własną rękę postanawia odszukać brata i dowiedzieć się, co ukrywają mieszkańcy luksusowego francuskiego apartamentowca.

To, co rzuca się na pierwszy rzut oka to sposób napisania tej książki. Było to moje pierwsze spotkanie z Lucy Foley i zaliczam je do udanych. Autorka posługuje się bardzo przystępnym językiem, dzięki czemu książkę czyta się bardzo szybko i z wielką przyjemnością. Rozdziały pisane są z perspektywy różnych bohaterów, dzięki czemu mamy możliwość poznać ich trochę lepiej i zapoznać się z ich historią oraz przeżyciami z przeszłości. Czytelnik ma możliwość dowiedzenia się, co przyczyniło się do tragicznych wydarzeń i jakie relacje łączyły zaginionego Bena z sąsiadami.

Książka od samego początku skrywa w sobie tajemnicę, bo nie wiemy gdzie podziewa się jeden z głównych bohaterów. Co ciekawe każdy kolejny rozdział nie przynosi odpowiedzi, a jedynie stawia dodatkowe pytania. Czytając nie można pozbyć się uczucia, że w tej kamienicy zaszło coś bardzo dziwnego, a wszyscy jej mieszkańcy są niejako w zmowie. Robią wszystko, aby Jess nie odkryła co przytrafiło się jej bratu, a to sprawia, że chęć dziewczyny na odkrycie tej tajemnicy tylko wzrasta. I tak naprawdę do ostatnich stron autorka trzyma czytelnika w niepewności, serwując na zakończenie plot twist wciskający w fotel.

Dla mnie ta książka jest świetna! Jest to ten z thrillerów, w którym nie za wiele się dzieje, nie ma krwawych mordów, ale jest za to dobrze utkana intryga, jest tajemnica, są ciekawi bohaterowie. Dobrze się bawiłam podczas lektury i z przyjemnością będę ją Wam polecała. Mimo iż zdecydowanie bardziej wolę te nieco brutalniejsze thrillery, to wiem, że i te psychologiczne mają duże grono swoich zwolenników, więc to głównie do nich kieruję swoją polecajkę. Aczkolwiek skoro i mi spodobała się ta książka, to jestem pewna, że szersze grono czytelników dołączy do fanów tej historii.

czwartek, kwietnia 28, 2022

#244 "Echo Man" by Sam Holland

#244 "Echo Man" by Sam Holland



Hej, hej!

Znacie to uczucie, kiedy trzymacie w rękach książkę, która jest dla Was prawdziwym majstersztykiem? Ja właśnie to poczułam, kiedy czytałam "Echo Mana" Sama Hollanda. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że jest to bardzo dobrze napisany i skonstruowany thriller, z ciekawą fabułą i intrygującym wątkiem kryminalnym, z barwnymi i różnorodnymi bohaterami i przede wszystkim dlatego, że zahacza o tę część ludzkiej natury, która mnie bardzo interesuje. Ta książka jest po prostu genialna! 

W niedużych odstępach czasowych dochodzi o wielu, różnorodnych zbrodni. Wszystkie z nich są bardzo brutalne i zdawać by się mogło, że każdą z nich popełnia inna osoba, ponieważ każda zbrodnia jest inna, ofiary nic nie łączy i śledczy nie widzą żadnych motywów wspólnych. Jednak detektyw Griffin zawsze patrzy na spawy szerzej i niewiele mu umyka. W zbrodniach doszukuje się punktu wspólnego i odkrywa, że grasujący w Anglii morderca wzoruje się i odtwarza zbrodnie najniebezpieczniejszych seryjnych morderców świata. Nie zważając na swoje zdrowie oraz to, że jest zawieszony w swoich obowiązkach, Griffin wraz ze swoja siostrą i rzeszą policjantów rozpoczyna śledztwo i pościg za najbardziej niebezpiecznym człowiekiem obecnych czasów. Jednocześnie próbuje ochronić pewną kobietę oskarżoną o morderstwo męża, która z jakiegoś powodu staje się mu bardzo bliska. 

Nie sądziłam, że ta książka tak do mnie trafi, ale motyw seryjnych morderców był tym, który utwierdził mnie w przekonaniu, że trzymam w rękach naprawdę wyjątkową książkę. Interesuję mnie ci zbrodniarze, fascynuje mnie ich psychika i ich skłonności do popełnienia tak straszliwych i makabrycznych rzeczy, uwielbiam szukać odpowiedzi na pytanie "dlaczego to robią?". I choć tutaj ci prawdziwi mordercy są tylko tłem dla całej historii, to jednak jest to tak ciekawie napisane, że trudno oderwać się od tej książki. Uważam, że Sam Holland stworzył thriller, który może znajdować się pod definicją tego gatunku literackiego.

Podobało mi się, że równolegle są prowadzone dwa wątki - jeden to wątek morderstw, a drugi to historia Jessicki Ambrose. Kobieta przeżyła pożar domu, w którym zginął jej mąż i została posądzona o celowe podłożenie ognia. Jasne dla mnie było, że te dwie sprawy są ze sobą w jakiś sposób powiązane, ale do końca nie potrafiłam to poskładać. Jak się okazało ta historia jest dużo bardziej skomplikowana i bardzo wielowątkowa. 

Ta książka wodzi czytelnika za nos. Ja czuję się wyrolowana, bo kiedy myślałam, że wiem, kto za tym wszystkim stoi, nagle pojawiał się kolejny podejrzany i kolejny, i kolejny, a w rezultacie zakończenie książki spowodowało, że zwątpiłam w swoje umiejętności detektywistyczne. W trakcie czytania chwaliłam się i trochę szydziłam, bo byłam pewna, że mój tok myślenia jest poprawny i że w już w połowie książki rozszyfrowałam całą zagadkę, a tymczasem autor tak mi zagrał na nosie, że teraz sama się z siebie śmieję. Niesamowite jest to jak poprowadzona jest fabuła, jak bardzo jest pokręcona i skomplikowana. 

Gwarantuję Wam, że podczas lektury nie będzie Was odstępowała gęsia skórka, a dreszczyk emocji co rusz będzie przechodził Wam po plecach. Na pewno nie czytaliście nic podobnego, ale ostrzegam - ta książka jest dla ludzi o mocnych nerwach i odpornych na drastyczne sceny, bo jest to krwawa i brutalna historia, a opisy są dość dosadne. Ja akurat lubię takie mocne thrillery, więc w ogóle nie dziwi mnie to, że zostałam fanką "Echo Mana". Jak dla mnie jest to jedna z najlepszych książek, które przeczytałam w tym roku i na pewno zapamiętam ją na długo. Będę ją polecała wszystkim fanom takich mocnych wrażeń, bo jestem pewna, że absolutnie nikt się nie zawiedzie na tej książce. 

poniedziałek, kwietnia 04, 2022

#242 "Zamknij wszystkie drzwi" by Riley Sager

#242 "Zamknij wszystkie drzwi" by Riley Sager



Hej, hej!

Pamiętacie jak w tamtym roku pisałam Wam o książce „Wróć przed zmrokiem” Rileya Sagera? Wtedy ta książka zrobiła na mnie kolosalne wrażenie. Zresztą, do tej pory robi. Dlatego bez wahania zgodziłam się przyjąć współpracę Wydawnictwa Mova przy nowej książce tego autora.

„Zamknij wszystkie drzwi”, bo to właśnie o tej książce będę Wam dzisiaj opowiadać, oparta jest na podobnym motywie, co poprzednia książka. A mianowicie, mamy tragiczną tajemnicę z przeszłości, mamy nawiedzony dom i bohaterkę, która próbuje zgłębić wszystkie niewyjaśnione sprawy. W moim odczuciu nowa książka nie dorównała swojej poprzedniczce, a dlaczego, to zaraz Wam opowiem.

Główną bohaterką tego thrillera jest Jules, dziewczyna samotna, bez rodziny, po traumatycznym rozstaniu z facetem i utracie pracy. Znajduje w gazecie ogłoszenie, że poszukiwana jest opiekunka do mieszkania znajdującego się w jednym z najpopularniejszych budynków w Nowym Jorku – w Bartholomew. Poprzednia właścicielka niedawno zmarła i zarządca budynku szuka kogoś chętnego, kto do czasu wyjaśnienia wszystkich zawirowań administracyjnych i rozstrzygnięcia rodzinnego sporu, będzie opiekowała się apartamentem z pięknym widokiem na Central Park. Jules przyjmuję tę propozycję, ponieważ jest pod kreską, a poza tym dwupoziomowe i luksusowe mieszkanie robi na niej ogromne wrażenie. W Bartholomew Jules spotyka bardzo ekscentrycznych przedstawicieli klasy wyższej, w tym autorkę jej ukochanej powieści oraz innych opiekunów mieszkań. Zaprzyjaźnia się z Ingrid, młodą, rozgadaną i nieco zwariowaną dziewczyną z piętra niżej. I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie to, że Ingrid znika w niewyjaśnionych okolicznościach, w środku nocy, bez słowa. Nie ma z nią kontaktu i to mocno niepokoi Jules. Zaraz potem okrywa, że nie jest ona pierwszą opiekunką zajmowanego mieszkania. Poprzednia dziewczyna również zaginęła w niejasnych okolicznościach i do tej pory nie ma z nią kontaktu. Jules postanawia zgłębić tajemnicę tego miejsca i odkrywa bardzo przerażające rzeczy, które mury Bartholomew skrywają od lat.

Moim zdaniem w tej książce zabrakło jednej, ale najważniejszej rzeczy. Napięcia. Mimo iż nie jest to taki typowy thriller, w zasadzie ciężko sklasyfikować tę książkę, bo nie nazwałabym jej też thrillerem psychologicznym, to jednak oczekiwałam po niej więcej dreszczyku, więcej emocji. Fabuła ciekawiła, tego nie można jej odmówić, bo we wspomnianym budynku działy się rzeczy dziwne i pewnie gdybym w nim była, to byłabym przerażona, jednak czytając o tych wszystkich wydarzeniach nie czułam ani gęsiej skórki, a żaden dreszcz nie przeszedł mi po plecach. A tego właśnie oczekiwałam, bo poprzednią książkę autorka aż strach było czytać późnym wieczorem, nie wspominając o nocy. Narracja trochę przypominała mi powieść obyczajową, a nie thriller. I właśnie tego dotyczy mój główny zarzut.

Sam pomysł na bohaterów na fabułę jest świetny. Z pewnością nie czytałam jeszcze takiej książki. Opis Bartholomew był bardzo dokładny i obrazowy, budynek wzbudzał zainteresowanie i zaciekawienie, wyróżniał się na tle innych. Również jego mieszkańcy byli intrygujący – każdy inny, każdy z niepowtarzalną historią. Czytając odczuwa się wrażenie, że coś tam jest nie tak, że coś nie pasuje, ale we mnie nie zrodziło się nic poza ciekawością, dlatego też pomimo tego, że po kilku rozdziałach bałam się, że historia się nie rozkręci, to czytałam dalej. Zakończenie jest absolutnie zaskakujące. Miałam kilka domysłów, ale żaden nie był nawet blisko tego, co zaproponował nam autor. I przy końcówce można było poczuć lekki dreszczyk emocji, jednak dla mnie to zdecydowanie za mało. Autor zbudował owiany tajemnicą budynek, zaszczepił w czytelniku poczucie niepokoju, jednak nie pociągnął tego wystarczająco mocno, aby całkowicie zanurzyć mnie w tym świecie i sprawić, że dla mnie „Zamknij wszystkie drzwi” będzie książką nieodkładalną.

I pomimo tego, że nie będzie to moja ulubiona książka, to przyznam, że czytało się ją przyjemnie. Sager ma bardzo lekkie pióro, ta książka czyta się sama. Płynie się przez rozdziały w zastraszającym tempie. I rozumiem, że ta książka może się podobać. Dla mnie ocena to 3/5. I absolutnie nie zraziłam się do twórczości tego autora. Nadal uważam, że jego książki coś w sobie mają i z przyjemnością w przyszłości sięgnę po inne jego tytuły. Na pewno warto jest śledzić jego karierę, bo czuję, że najlepszą jego książkę wciąż mamy przed sobą.

wtorek, marca 22, 2022

#241 "Wizje" by Anna Krystaszek

#241 "Wizje" by Anna Krystaszek



Hej, hej! 

Znów mnie tutaj nie było przez jakiś czas, ale mam nadzieję, że zrekompensuję Wam to powyższą książką. Zanim przejdę do recenzji, chciałabym bardzo podziękować Wydawnictwu Muza za możliwość przeczytania tej książki :)

"Wizje" Anny Krystaszek to moja pierwsza styczność z autorką i jej twórczością, ale musicie wiedzieć, że powyższa książka to drugi tom serii, w której stałym motywem jest "7 Grzechów Głównych" oraz ci sami bohaterowie prowadzący śledztwa. To, co najlepsze, to wcale nie musicie znać poprzedniego tomu, aby móc przeczytać "Wizje". Jestem tego doskonałym przykładem :) Autorka nie nawiązuje za bardzo do poprzedniej części, więc nie musicie się martwić, że nie będziecie czegoś rozumieć. Ta książka to bardzo dobry thriller. Każdy fan tego gatunku znajdzie tutaj coś dla siebie, bo mamy nieco krwawych i drastycznych scen, ale także bardzo dobrze skomponowaną intrygę, którą naprawdę ciężko jest rozgryźć. 

Zamknięta w szpitalu psychiatrycznym Paulina doznaje wizji, w których widzi morderstwa. Zgłasza to swojemu lekarzowi, który od razu czuje się w obowiązku, aby zweryfikować prawdziwość jej słów. Wkrótce Pauliną zaczyna interesować się policja, bowiem dziewczyna potrafi przewidzieć kiedy dojdzie do zabójstwa i kto padnie jego ofiarą. Jednak nic w tej historii nie jest takie proste i banalne jakby mogło się wydawać. Podejrzanych jest kilkoro, ale policjanci szybko odrywają, że ofiary mają ze sobą coś wspólnego. Trop prowadzi ich do Pauliny, ale ta nie zdradza kogo widzi w swoich wizjach, ponieważ boi się zemsty. A jak wiadomo - morderca jest zdolny do wszystkiego. Czy śledczy zdążą złapać brutalnego mordercę zanim ten zrealizuje swój bestialski plan? 

Ta książka dostarczyła mi emocji, których oczekiwałam. Być może autorka mogłaby pokusić się o rozbudowanie wątku z wizjami, bo mam wrażenie, że gdzieś się zatracił i było go po prostu mało, ale w zamian czytelnik dostaje cały wachlarz innych ekscytujących wątków. Dla mnie wykreowana intryga była na najwyższym poziomie i naprawdę jestem zaskoczona jak fantastycznie autorka pociągnęła fabułę. W końcu mogę powiedzieć, że nareszcie trafiłam na świetny polski thriller, który jest naprawdę godny polecenia. 

Mamy tutaj fabułę pisaną z różnych perspektyw, poznajmy wszystkich bohaterów bardzo dokładnie, akcja prowadzona jest równocześnie na wielu płaszczyznach. W tej książce naprawdę nie ma nudy! Moimi ulubionymi fragmentami oczywiście są te o Paulinie. Dziewczyna zdaje się być niestabilna emocjonalnie, co chwilę zmienia swoje zachowanie, raz wydaje się być przestraszona, innym razem zachowuje się wyzywająco i butnie. Jej nastrój zmienia się w jak w kalejdoskopie, co tylko podsyca uczucie niepokoju w czytelniku. Według mnie Paulina to najlepiej wykreowana postać tej historii, aczkolwiek każdy coś w sobie miał. Być może nie do końca polubiłam się z Wilkiem, ale mam wrażenie, że w pierwszym tomie było o nim nieco więcej, dlatego być może nie do końca go rozumiałam. Przyznam, że z przyjemnością nadrobiłam "W cieniu terapeutki". 

Bardzo jestem ciekawa co pani Krystaszek ma jeszcze do zaoferowania. Myślę, że będę bacznie przyglądała się jej twórczości, bo jestem prawdziwie zaintrygowana. I jestem niezwykle szczęśliwa, że po tylu rozczarowaniach co do polskich autorów, w końcu trafiłam na prawdziwą perełkę. Nie macie pojęcia jak bardzo mnie to cieszy! 

poniedziałek, stycznia 24, 2022

#238 "Idealne życie Molly" by Valerie Keogh

#238 "Idealne życie Molly" by Valerie Keogh

Hej, hej!

Ostatnimi czasy pochłonęły mnie romanse, dlatego z wielką przyjemnością zdecydowałam się na zrecenzowanie thrillera od wydawnictwa Muza. „Idealne życie Molly” miało przełamać moją romansową passę i na nowo nakierować mnie na nieco mroczniejszą literaturę. Uważam, że nie wyszło to najlepiej.

Tytułowa Molly to kobieta w średnim wieku. Odchowała dwoje dzieci, wysłała je za granice na studia i chciała cieszyć się życiem, które wiodła wspólnie z mężem. Niewiele jednak z jej wyobrażeń okazało się być realne, ponieważ w jej małżeństwie zaczęły pojawiać się kłopoty. Jack dużo pracował i unikał kontaktu z żoną, był nieobecny i niewiele mówił jej o swoich problemach. Kiedy przyjaciółka zaproponowała Molly weekendowy wyjazd ta niechętnie, ale zgodziła się. Wśród pięknych okoliczności przyrody poznała przystojnego i dużo młodszego mężczyznę, który lekko zawrócił jej w głowie. Molly nie wiedziała, że ta znajomość otworzy jej drzwi do prawdziwych kłopotów. Tym bardziej, że owy mężczyzna został zamordowany, a Molly jest jedną z podejrzanych.

Mam mieszane uczucia co do tej książki. Zacznę od tego, że pomimo dość przewidywalnej fabuły, to podobała mi się ona. Autorka zbudowała napięcie wokół bohaterów, wykreowała kilka podejrzanych postaci, choć moim zdaniem miłośnik thrillerów dość szybko rozwiązałby tę zagadkę. Być może można byłoby się pokusić o większą dramaturgię, ale rozumiem, że miał to być bardziej psychologiczny thriller niż ten z gatunków krwawych i brutalnych. Ogólnie książka jest bardzo krótka i na upartego można by było przeczytać ją w jeden dzień, aczkolwiek ja się z nią męczyłam ponad tydzień. Dlaczego?

Po pierwsze zirytowało mnie to, że autorka w ogóle nie przedstawiła tego „idealnego” życia głównej bohaterki. Poznajemy Molly w momencie, w którym jej problemy małżeńskie trwają, a mąż skrywa tajemnice i dziwnie się zachowuje. Bardzo zabrakło mi ukazania jak wcześniej wyglądało jej życie, aby czytelnik miał porównanie przeszłości i teraźniejszości. Po drugie moim zdaniem ta książka jest po prostu nudna. Stwierdzam to z przykrością, bo tak jak wspominałam fabuła nie była zła. Akcja była budowana bardzo powoli, przyznaję się, że omijałam niektóre rozmyślania głównej bohaterki, bo były nużące i nieciekawe. Zabrakło mi akcji, dramaturgii, emocji i dreszczyku, który moim zdaniem w thrillerach jest punktem obowiązkowym. Autorka nie potrafiła zainteresować mnie tą historią, nie ujęła w tej powieści nic co byłoby w stanie mnie do siebie przekonać. Jak wspomniałam fabuła była przewidywalna, ale gdyby była ubrana w emocje to z pewnością byłaby dla mnie dużo ciekawsza. Mam też wrażenie, że autorka wybrała najprostsze rozwiązania dla tej historii. Nie pokusiła się o zaskoczenia, o plot twist.

Ta książka nie przypadła mi do gustu i nie będę tego ukrywać. Czytałam znacznie lepsze thrillery. Aczkolwiek uważam, że ta powieść znajdzie swoich odbiorców. Jestem bardzo ciekawa co Wy myślicie o tej książce. Może macie zupełnie inne zdanie niż ja? Dajcie koniecznie znać jak  Wam się podobało nieidealne „Idealne życie Molly”.  

 

niedziela, października 24, 2021

#228 "Jeden krok przed śmiercią" by Mary Burton

#228 "Jeden krok przed śmiercią" by Mary Burton


 Hej, hej!

Dzięki współpracy z wydawnictwem Muza miałam okazję przeczytać bardzo ciekawy thriller. „Jeden krok przed śmiercią” pochłonął mnie bez reszty i zagwarantował mi dobrą rozrywkę na kilka wieczór.

Główną bohaterką powieści jest agentka FBI, która po bardzo ciężkim wypadku postanawia powoli wrócić do pracy. Zostaje jej przydzielone zadanie z małym miasteczku Deep Run, gdzie ma współpracować ze swoim dawnym kolegą Nevadą, który niedawno objął w miasteczku stanowisko szeryfa. Para śledczych ma do rozwiązania zagadkę tajemniczego zaginięcia młodej dziewczyny, której zwłoki zostały odnalezione w starej stodole. Macy dzięki swojemu wnikliwemu umysłowi zaczyna podejrzewać, że śmierć młodej dziewczyny ma związek z innymi morderstwami, napadami i gwałtami na młode kobiety, które miały miejsce w okolicy na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat. Śledczy uświadamiają sobie, że mają do czynienia z niezwykle sprytnym seryjnym mordercą, który nie zamierza przestać polować na swoje ofiary.

To co mi się najbardziej podobało w tej książce to sama fabuła. Autorka stworzyła bardzo fajną historię, pełną zagadek i wątków pobocznych. Historię, gdzie przeszłość mieszka się z teraźniejszością, gdzie nie ma podejrzanych i zbyt wielu świadków. Policjanci zdani są na swoją intuicję, błądzą trochę po omacku, ale Macy i Nevada są bardzo dobrzy w swojej pracy, sprawdzają każdą ewentualność, każdy trop, dzięki czemu szybko udaje im się połączyć fakty. Wpadają na trop niewyjaśnionych zaginięć, a wszystkie dziewczyny, które zniknęły są do siebie bardzo podobne, co jasno nasuwa śledczym, że mają do czynienia z jedną osobą odpowiedzialną na te wszystkie przestępstwa.

Świetnie się czytało tę książkę. To, jak bardzo rozbudowane są wszystkie wątki dodaje tej historii dużo realizmu, czytelnik ma poczucie, że ma do czynienia z pościgiem na ogromną skalę. Początkowo miałam duże obawy, bo już po około stu stronach miałam podejrzanego. I pomyślałam sobie wtedy, że to słabo, kiedy po kilkudziesięciu stronach znam już zabójcę. Byłam pewna, że mój trop jest słuszny. Ale nie... Nic z tego. Choć byłam blisko, to jednak nie domyśliłam się, kto jest prawdziwym zabójcą, więc muszę zwrócić honor. 

Bardzo polubiłam głównych bohaterów. Macy to bardzo silna babka. Pomimo swoich zdrowotnych ograniczeń ochoczo wróciła do trudnej pracy i mimo wszystko starała się dorównać swoim kolegom po fachu. Dawała z siebie wszystko i jej wysiłki zostały jej wynagrodzone. Macy wykonała świetną robotę, a ponadto na nowo nawiązała bliską relację z Nevadą, którą utraciła przed swoim wypadkiem. Nie będę ukrywała, że szeryf Nevada skradł moje serce. Za dnia był poważnym, silnym i bezkompromisowym policjantem, a po godzinach zamieniał się w czułego i delikatnego mężczyznę, który dla swojej ukochanej jest w stanie zrobić wszystko. Nie patrzył na niedoskonałości Macy, na jej ciało, które dużo przeszło, a problemy psychiczne wynikające z ogromnej traumy, której doznała. Dla niego najważniejsze było to, że wróciła i za wszelką cenę chciał jej wynagrodzić krzywdy, których doznała.

Powiem Wam, że ta książka była tak dobra, a ci bohaterowie tak mnie urzekli, że życzyłabym sobie, aby był to początek jakieś serii. Dawno nie miałam takiego życzenia, bo rzadko kiedy tak bardzo przywiązuję się do postaci z książek. Tym razem właśnie tak jest, aczkolwiek nie znalazłam informacji odnośnie ewentualnych dalszych tomów :(

„Jeden krok przed śmiercią” swoją premierę ma już w środę – 27 października. Zapamiętajcie sobie tę datę i ten tytuł, bo naprawdę warto jest się nim zainteresować. Ja gorąco polecam!

czwartek, września 23, 2021

#224 "Wróć przed zmrokiem" by Riley Sager

#224 "Wróć przed zmrokiem" by Riley Sager


Hej, hej.

Miałam okazję ostatnio przeczytać thriller, z lekką domieszką horroru, który jest naprawdę mega dobry! Kompletnie się tego nie spodziewałam po tej książce, ale wszystkie pozytywne opinie potwierdziły, że to jest świetna historia, której nie mogę nie poznać. Dlatego czym prędzej zabrałam się za czytanie „Wróć przed zmrokiem” Riley’a Sagen’a i podpisuję się obiema rękami pod wszystkimi zachwytami.

Główną bohaterką książki jest Maggie, dziewczyna, która po kilkunastu latach wraca do starego domu, w którym mieszkała wraz z rodzicami kilka dni, kiedy miała pięć lat. Wszystkie wspomnienia Maggie z tego okresu pochodzą z książki jej ojca. Pan Holt w swojej bestsellerowiej powieści opisał to co spotkało jego rodzinę w tym domu, wszystkie dziwne i przerażające sytuacje oraz ucieczkę w środku nocy. Rodzina Holtów nigdy więcej nie wróciła do posiadłości, która według książki była nawiedzona. Dorosła Maggie wraca tam po śmierci ojca, po części po to, aby odrestaurować dom i wystawić go na sprzedaż, a po części po to, aby rozwikłać zagadkę i dowiedzieć się co tak naprawdę wydarzyło się w przeszłości.

To jest książka, którą czyta się jednym tchem. Zacznę od tego, że jest bardzo przyjaźnie napisana, prostym językiem, bez wyszukanych słów. Przez strony się po prostu płynie. Czyta się ją bardzo szybko i przyjemnie. Jeśli chodzi o treść to już tak przyjemnie nie jest, bo mamy tutaj do czynienia z siłami nadprzyrodzonymi, z duchami, z niewyjaśnionymi sytuacjami, które powodują gęsią skórkę. Jest to naprawdę momentami bardzo przerażająca historia, więc nie zalecam czytania późnymi wieczorami i w nocy, bo gwarantuję Wam, że możecie mieć trudności ze snem.

Autor książki zbudował przerażający i mrożący krew w żyłach obraz starego domu, pełnego tajemnic, starych mebli, ze skrzypiącą podłogą i z pamiątkami po poprzednich właścicielach. Ten dom widział wiele i wiele przeżył, doświadczył zła i dobra, ciągnie się za nim nieprzyjemna i smutna historia, którą Maggie za wszelką cenę będzie próbowała odkryć i rozgryźć. Pomogą jej w tym mieszkańcy z miasteczka, którzy mieszkają w okolicy, ale czy usłyszy od nich prawdę?

Przyznam, że czytając tę książkę w głowie układały mi się przeróżne scenariusze. Wszystkich podejrzewałam o złe zamiary, jednak żaden z moich pomysłów nie okazał się być tym właściwym. Autor stworzył historię nieprzewidywalną, gdzie przeszłość mieszka się z teraźniejszością, a jeśli dodamy do tego fragmenty rzekomej książki, którą napisał ojciec głównej bohaterki, to dostajemy thriller doskonały, który Was wciągnie tak, że nie będzie mogli odłożyć książki dopóki nie dobrniecie do ostatniej strony. Ta historia jest tak przerażająca i mroczna, że długo o niej nie zapomnicie.

Ja Wam gorąco polecam „Wróć przed zmrokiem”. Według mnie jest to jeden z lepszych thrillerów, które czytałam w tym roku. Na pewno będzie wysoko w moim corocznym rankingu topowych książek.

czwartek, września 02, 2021

#221 "Toksyczna przyjaźń" by Polly Phillips

#221 "Toksyczna przyjaźń" by Polly Phillips


Hej, hej.

Miałam ostatnio okazję przeczytać nowość od Wydawnictwa Muza. „Toksyczna przyjaźń” to historia o dwóch przyjaciółkach, które od dłuższego czasu nie potrafią znaleźć ze sobą wspólnego języka. Izzy i Bec poznały się w dzieciństwie i od początku wiele ich łączyło. Były ze sobą zawsze i wspierały się w każdej sytuacji życiowej. Dziewczyny były przy sobie podczas imprez, ślubów, narodzin dzieci, bolesnych rozstań, śmierci członków rodziny… Można powiedzieć, że łączyła je przyjaźń idealna. Ale potem coś pękło i ich relacja zaczęła się sypać jak domek z kart.

Dziewczyny łączyła przyjaźń pomimo tego, że ich styl życia kompletnie się od siebie różniły. Izzy była perfekcyjną panią domu, mieszkała w pięknym domu, wyszła za przystojnego mężczyznę, z którym związana była od nastoletnich lat, wspólnie wychowywali córeczkę i wydawać by się mogło, że Izzy ma idealne życie. Obracała się wśród śmietanki towarzyskiej, lubiła eleganckie ubrania i planowała powrót do wymarzonej pracy. Bec z kolei mieszkała w małym mieszkanku, które dzieliła ze swoim chłopakiem. Jednak ich związek nie był tak idealny jak jej przyjaciółki. Bec nie zawsze mogła liczyć na swojego partnera, dużo pracował i nadzwyczaj często zapominał informować ją o ważnych rzeczach. Ponadto dziewczyna była aspirującą dziennikarką i miała nadzieję, że wywiad przeprowadzony z gwiazdą światowego formatu będzie dla niej przepustką do awansu. Ale wywiad bez jej wiedzy został uzupełniony o informację, sekret o których wiedziała tylko Izzy. To przelało czarę goryczy. Bez chciała wygarnąć wszystko swojej przyjaciółce, ale nie udało się, bo Izzy leżała martwa na posadzce w swoim idealnym domu.

Mam mieszane uczucia co do tej książki. Przez pierwszą jej część autorka skupiła się na pokazaniu relacji między kobietami. Tego jak to wyglądało kiedyś i teraz. Można było wyczuć w tym złośliwość, uszczypliwość i czytelnik podczas lektury mógł czuć niepewność i lekki dreszczyk emocji. Mnie jednak nie bardzo to porwało, ponieważ z każdym rozdziałem oczekiwałam na to, aby coś zaczęło się dziać. W książce nie ma zbyt wielu zwrotów akcji i sytuacji, które budują napięcie. Dlatego też do większej części tej historii podchodziłam bez emocji i ciężko mi nazywać tę książkę thrillerem. Powiedziałabym, że to raczej mroczniejsza obyczajówka. W związku z tym, że z opisu wiedziałam, że jedna z bohaterek zginie, to czekałam na ten moment, ale jej śmierć, jak i to co działo się później było słabe. Nie chcę Wam spoilerować, bo jestem pewna, że niektórzy z Was sięgną po „Toksyczną przyjaźń”, ale ja byłam bardzo zawiedziona zakończeniem. Co prawda nie przewidziałam kto ostatecznie stoi za śmiercią Izzy, to jednak po przeanalizowaniu całej fabuły doszłam do wniosku, że można by było tę osobę podejrzewać.  

Nie znalazłam w tej książce nic, co sprawi, że będę o niej pamiętała na dłużej. Rozpatrując ją w kategorii thrillera to wyszła źle, ale jakbym miała oceniać ją jako książkę obyczajową, to już zupełnie inna historia. Myślę, że jak podejdziecie z takim samym podejściem co ja, to ta książka bardziej Wam się spodoba i zrobi na Was większe wrażenie.

wtorek, maja 18, 2021

#201 "Greenwich Park" by Katherine Faulkner

#201 "Greenwich Park" by Katherine Faulkner


Hej, hej!

Powyższa książka jest dla mnie wyjątkowa, ponieważ pierwszy raz miałam przyjemność napisać dla Was rekomendację, która znalazła się bezpośrednio w książce. Cieszę się, że padło właśnie na „Greenwich Park”, bo jest to doskonały thriller psychologiczny.

Główną bohaterką jest Helen Thorpe mieszkająca wraz z mężem Danielem w Greenwich Park, jednej z najzamożniejszych dzielnic Londynu. Helen po kilku poronieniach, w końcu zachodzi w ciążę, którą udaje się jej utrzymać. Zbiegiem okoliczności okazuje się, że jej bratowa również spodziewa się dziecka. Helen jest bardzo podekscytowana i przejmuje się wszystkim, dlatego zapisuje siebie, swojego męża oraz brata z małżonką do szkoły rodzenia. Niestety nie wszystko idzie po jej myśli i Helen na zajęcia uczęszcza sama. Poznaje tam młodziutką i nieco roztrzepaną Rachel. Z racji tego, że Rachel to jedyna osoba, która w ostatnim czasie przejmuje się i wspiera Helen, dziewczyny nawiązują pewnego rodzaju koleżeńską relację. Jednak Rachel od początku nie zbudza szczególnego zaufania Helen oraz jej rodziny i przyjaciół. Dodatkowy niepokój wzbudza dziwne zachowanie Rachel – palenie papierosów w ciąży, picie alkoholu oraz fakt, że Rachel niewiele mówi o sobie. Jednak, kiedy młoda dziewczyna znika w niejasnych okolicznościach, Helen przeczuwa najgorsze i na własną rękę próbuje dowiedzieć się, kim tak naprawdę jest Rachel i co ukrywa.

Thrillery psychologiczne to mój ulubiony gatunek literacki. To, czego szukam w tego typu książkach to przede wszystkim niesamowite emocje i trzymająca w napięciu akcja, budowana stopniowo tak, aby zakończenie było prawdziwym wulkanem emocji. Wszystko to znalazłam w „Greenwich Park”. Autorka przenosi czytelnika do gorącego Londynu i oprowadza go po jednej z najlepszych dzielnic miasta, zapoznaje z mistrzowsko wykreowanymi bohaterami – są niebanalni i tajemniczy. Wszystko w tej historii jest przemyślane i dopracowane w najdrobniejszych szczegółach. Nawarstwiające się kłamstwa tworzą pułapkę, w którą wpadają bohaterowie. Zapętlają się oni w swoich tajemnicach tak bardzo, że doprowadza to do szeregu nieszczęść i wypadków, a katalizatorem tego wszystkiego jest wydarzenie z przeszłości głównych bohaterów.

Ta książka to idealny przykład efektu motyla. Jedna sytuacja wywołała prawdziwą lawinę , która porwała niewinnych bohaterów i zniszczyła im życie. Nikomu w tej historii nie można ufać. Uważam, że najmocniejszym punktem tego thrillera to kreacja bohaterów. Nie ma się co dziwić, bo Faulkner to była dziennikarz śledcza, która ma doświadczenie w obcowaniu z osobami podejrzanymi o różne przestępstwa. Od podszewki zna ich zachowania i perfekcyjnie przełożyła to właśnie na tę historię. Naprawdę dawno nie czytałam tak dobrego thrillera psychologicznego. Polecam Wam serdecznie się z nim zapoznać. Bardzo jestem ciekawa Waszych opinii

środa, kwietnia 28, 2021

#196 "Martwy ptak" by Maciej Kaźmierczak

#196 "Martwy ptak" by Maciej Kaźmierczak

Hej, hej!

Dzięki wydawnictwu Muza miałam przyjemność przeczytać książkę Macieja Kaźmierczaka pt. "Martwy ptak". Jest to ten rodzaj thrillera, który jest bardzo w moim guście, więc nikogo nie powinno dziwić, że lektura bardzo mi się podobała. 

W Łodzi dochodzi do serii makabrycznych zbrodni. Sprawca wykazuje się niezwykłą brutalnością, obdziera swoje ofiary ze skóry, zadaje im masę ciosów, a jako swój znak rozpoznawczy przy każdym ciele pozostawia truchło ptaka. Śledztwo prowadzi dwójka doświadczonych policjantów, jednak morderca nie pozostawia po sobie żadnych śladów i jego odnalezienie jest bardzo trudne. Z niewiadomych przyczyn w zbrodnie zostaje zamieszana młoda studentka, której pasją jest rysowanie martwych ptaków. Policja czuje, że dziewczyna jest w jakiś sposób powiązana z ofiarami, a może nawet samym mordercą?

"Martwy ptak" to nie jest thriller dla wrażliwych osób. To co najbardziej w nim szokuje, to bardzo dokładne opisy brutalnych zbrodni, dlatego uważam, że jest to książka dla ludzi o mocnych nerwach. Na pewno nie jest to coś dla osób, które nie lubią czytać o rozlewie krwi czy rozczłonkowanych ciałach. Ja jestem już uodporniona na takie opisy, mało tego, lubię takie nieco brutalniejsze historie, dlatego powyższa książka bardzo mi się spodobała. Uważam, że historia przestawiona przez autora nie jest odkrywcza, bo często zdarzają się historie z seryjnym mordercą, który zostawia przy ofiarach swój znak rozpoznawczy, to jednak fabuła jest tak pokrętnie i tajemniczo pociągnięta, że byłam pochłonięta lekturą. Ciekawiły mnie wszystkie powiązania między bohaterami, ponieważ każdy z nich skrywał jakąś tajemnicę. 

W tej książce jest wiele tajemnic, które stopniowo są odkrywane przed czytelnikiem. Za brodniami stoi osoba, która ma doskonałe zdolności manipulatorskie, potrafi przekupić innych, aby grali tak jak on zagra. Wszystko to, co robi morderca, ma swój cel. Nie zabija dla zabawy. Zamordowali ludzie mają pokazać, że jest on wartościowym człowiekiem zasługującym na miłość i szacunek i udowodnić przed innymi, że nie jest słabym ogniwem. 

Sceny finałowe są bardzo spektakularne. Czytałam je z zapartym tchem. Nie domyśliłam się kto jest mordercą, ale kiedy już to wyszło na jaw, to wszystkie klocki tej układanki wskakiwały na swoje miejsce i wyjaśniały motywy działania zbrodniarza. Ostatnie zdania były dla mnie bardzo szokujące. Ciekawe jest to, że autor, moim zdaniem, pozostawił książkę bez ostatecznego zakończenia, co może sugerować, że powstanie kontynuacja, albo zrobił to specjalnie, tak aby każdy czytelnik mógł dopowiedzieć sobie resztę. 

Jedno jest pewne - "Martwy ptak" to thriller, który zdecydowanie zasługuje na uwagę. 

czwartek, marca 25, 2021

#192 "W zamknięciu" by Kate Simants

#192 "W zamknięciu" by Kate Simants


Hej, hej! 

Ostatnimi czasy książki romantyczne przeplatam sobie z thrillerami - o zgrozo, jeszcze nie dawno było zupełne na odwrót! I dzięki wydawnictwu Muza miałam przyjemność przeczytać książkę Kate Simants "W zamknięciu". I ależ to było dobre! 

Główną bohaterką jest Ellie u której stwierdzono zaburzenia osobowości. Nocami w Ellie budziła się Siggy - niebezpieczne i nieobliczalne alter ego z przeogromną siłą i mocą. Dlatego też matka Ellie zamykała ją na noc w pokoju, tak aby dziewczyna nie zrobiła sobie ani nikomu innemu krzywdy. Pewnego ranka Ellie budzi się i z przerażeniem odkrywa, że zamek w drzwiach jest wyłamany, a ona sama na na ciebie liczne ubrudzenia z błota, rany i siniaki. Jest przerażona, bo kompletnie nie pamięta tego co wydarzyło się w nocy. A jakby tego było mało, to bez śladu znika jej chłopak - Matt. Ellie ma złe przeczucia i obawia się, że zrobiła coś złego. Koszmar sprzed kilku lat powraca. 

Powiem Wam, że ja "łyknęłam" tę książkę praktycznie na raz. Bardzo mi się podobała, bo po pierwsze jest świetnie napisana. Język, którym posługuje się autorka jest prosty i łatwy w odbiorze, nie zanudza czytelnika zbędnymi opisami i przydługimi dialogami, które nic nie wnoszą do fabuły. Przez tę książkę się po prostu płynie. Po drugie historia, którą wymyśliła Simants jest genialna! Wykreowała bardzo realistyczny świat i bohaterów, których albo się lubi albo nienawidzi. Czytając da się wyczuć kto jest dobry, a kto zły, jednak to czego nie da się wyczuć to odpowiedź na pytanie - dlaczego ktoś taki jest? Ja od początku miałam podejrzenia co do jednej postaci, nie ufałam jej, mimo iż sprawiała dobre wrażenie. Nie potrafiłam tylko odgadnąć co nią kieruje i co takiego wydarzyło się w przeszłości bohaterów, że Ellie i jej matka muszą ciągle uważać, zmieniać tożsamość, unikać rozmów z policją... Powiem Wam, że w życiu nie wpadłabym na to, jak zakończy się ta książka. 

Ostatnie rozdziały "W zamknięciu" przeczytałam niemalże jednych tchem, zarwałam noc, bo po prostu nie mogłam jej odłożyć nie dowiedziawszy się prawdy. Jest to thriller zupełnie inny niż te, które dotychczas czytałam. Akcja jest dynamiczna i bardzo tajemnicza. Czytelnik ma wrażenie, że za chwilę coś się wydarzy, że nad bohaterami wisi jakieś "zło", które lada moment zaatakuje. Mamy tutaj wszystko - tajemnicze zaginięcie, niejasne poszlaki, bohaterów, którym nie można ufać, a wisienką na torcie jest Ellie i jej zaburzenia, które mnie osobiście bardzo intrygowały, ale przede wszystkim przerażały. Uwielbiam książki z motywem osób, które mają choroby psychiczne typu schizofrenia itp., bo są to postaci nieprzewidywalne, a mnie tacy ludzie przerażają najbardziej.

Podsumowując - jestem zachwycona! Jest to jeden z lepszych thrillerów jakie ostatnio czytałam. Świetnie się przy nim bawiłam i zapomniałam o otaczającym mnie świecie. Życzyłabym sobie, abym częściej na takie trafiała. Mam nadzieję, że moja recenzja zachęci Was do sięgnięcia po tę książkę. Na pewno nie pożałujecie. Jest naprawdę rewelacyjna! 

sobota, marca 13, 2021

#189 "Schronisko" by Sam Lloyd

#189 "Schronisko" by Sam Lloyd



Hej, hej! 

Dzięki wydawnictwu W.A.B. miałam możliwość przeczytania książki "Schronisko" Sama Lloyda, która była chętnie czytana i komentowana na bookstagramie. Przyznam, że sama byłam zaintrygowana opisem tej książki, tym bardziej, że opowiada o losach młodej szachistki - a ja byłam świeżo po obejrzeniu serialu "Gambit królowej". Swoją drogą polecam Wam ten serial. 

Główną bohaterką tej historii jest trzynastoletnia Elissa. Dziewczynka uwielbia grę w szachy i właśnie jest w drodze ze swoją mamą na turniej szachowy. Jednak podczas zawodów Elissa zostaje porwana przez nieznanego sprawcę. Rozpoczyna się wyścig z czasem, bowiem polica powiązuje jej porwanie z zaginięciem innych dzieci z okolicy, które nigdy nie zostały odnalezione. Tymczasem dziewczynka jest przetrzymywana w zimnej piwnicy. Odwiedza ją tam Elijah, dwunastolatek znający okolicę jak własną kieszeń. Elissa ma nadzieję, że chłopiec pomoże jej uciec, że zawiadomi policję, jednak Elijah bardzo chce, aby Elissa z nim została i była jego przyjciółką. 

Na początku czytania miałam bardzo mieszane uczucia, bowiem nie mogłam przebrnąć przez kilka pierwszych rozdziałów. Książka mnie trochę męczyła i nie zaciekawiła na tyle, abym nie mogła jej odłożyć. Jednak kiedy przebrnęłam przez początkowy kryzys, wówczas złapałam bakcyla i wkręciłam się w tę historię mocno. To co najbardziej podobało mi się w książce to klimat. Autor stworzył ponure, mroczne miejsce, pełne tajemnic i niewiadomych. Takie, w którym nikt z nas nie chciałby się nigdy znaleźć, przyprawiające o gęsią skórkę, gdzie z każdym krokiem trzeba oglądać się z siebie, bo za rogiem czyha niebezpieczeństwo. Poznajemy różnych bohaterów, jednak każdy z nich jest bardziej tajemniczy od poprzedniego. Najbardziej przerażające jest to, że nie wiemy kto tak naprawdę jest porywaczem Elissy. Dziewczyna nie widzi jego twarzy, wyobraża go sobie jako straszną mityczną postać. Powiem Wam, że czytając tę książką naprawdę można się przerazić. 

Myślę, że na uwagę zasługuje też sama postać Elijah. Jego osobowość jest bardzo złożona, jak przeczytacie książkę będziecie wiedzieć dlaczego tak się stało. Ten bohater to moja ulubiona postać z książki, bo jest złożony i nieprzewidywalny. Pomimo tego, że popełnia błędy, to w głębi serca tli się w nim namiastka dobroci. Jednak nie zdradzę Wam, która jego strona ostatecznie wygrała. Powiem jedno - ten thriller jest nieprzewidywalny, a ostatnie sceny wciskają w fotel. To prawdziwa jazda bez trzymanki, dlatego, pomimo tego, że miałam z tą książką problem i czytałam ją na raty, to w ostatecznym podsumowaniu gorąco polecam. 

Nie jest to oczywisty thriller jakich wiele. Ta historia dostarczy Wam takich emocji, że po jej zakończeniu będziecie mieli problem, aby wrócić do codzienności. 

poniedziałek, lutego 15, 2021

#183 "Wszyscy muszą zginąć" by Marcel Moss

#183 "Wszyscy muszą zginąć" by Marcel Moss



Hej, hej! 

Jako że okrzyknęłam Marcela Mossa moim odkryciem 2020 roku, to nie mogłam odmówić sobie sięgnięcia po kolejną jego książkę. W zeszłym tygodniu na rynku ukazał się kolejny thriller opowiadający losy uczniów warszawskiego liceum Freuda, więc jasne było, że sięgnę po tę historię od razu. 

W warszawskim liceum dochodzi o dramatycznej sytuacji. Jeden z uczniów wraz z kilkoma zamaskowanymi chłopakami dokonuje napadu terrorystycznego na własną szkołę. Giną uczniowie i nauczyciele, wiele osób jest rannych. Panuje chaos i dezorientacja. I w tym wszystkim jest on, czyli Błażej zdesperowany uczeń zepchnięty na kres swojej wytrzymałości i Kaja, jego najlepsza przyjaciółka, którą postrzela, a następnie zabija sam siebie. Co spowodowało, że Błażej zdecydował się na tak drastyczny czyn? Czy związek z tym ma jego starszy brat Krystian, chłopak o nacjonalistycznych poglądach? I co wspólnego z zamachem na tajemnicza gra, w którą przed zamachem pogrywał Błażej? Powiem Wam, że fabuła tej książki jest bardzo rozbudowana i tajemnicza. 

Pierwsze co rzuciło mi się w oczy już po kilku rozdziałach jest to, że ta książka jest bardzo "polska". Akcja dzieje się w czasach rzeczywistych, czyli w dobie corony, podczas marszów LGBT, strajków kobiet. Wszystko to sprawia, że książka nabiera dodatkowego, dla mnie nieco pesymistycznego wydźwięku. To co ciekawe, to autor po raz kolejny w swojej książce poruszył tematy bieżące, które są "chorobą" XXI wieku w moim odczuciu, czyli nieumiejętne korzystanie z Internetu. Autor zwrócił uwagę na to jak niekorzystne skutki ma sieć, kiedy dzieci i młodzież zaczynają z niej korzystać w nadmiarze, kiedy wyszukują niezgodnych treści, kiedy całkiem zatracą granicę miedzy światem realnym a wirtualnym. I przyznam, że właśnie te fragmenty w książce były dla mnie najbardziej przerażające. Tak łatwo jest zrobić ludziom pranie mózgu... 

Cała książka przesiąknięta jest pesymizmem, beznadzieją, agresją... I nie uważam, że to złe. To wprowadza czytelnika w klimat tej historii. Kiedy się o tym czyta i uzmysłowi, że przedstawione w tej książce sytuacje rzeczywiście mają miejsce w prawdziwym świecie, to z jednej strony człowieka ogania przygnębienie, a z drugiej uzmysławia, że może warto jest przeanalizować to co dzieje się w naszym życiu, życiu bliskich, że może można komuś pomóc, że można kogoś uratować. 

Każdą książkę pana Mossa czyta mi się ciężko, głównie ze względu na ten realizm i poruszane tematy z życia prawdziwego, jednak "Wszyscy muszą zginąć" przebiła pozostałe i od kiedy ją skończyłam czuję w sobie taki niepokój. Mam nadzieję, że to minie. Historia Błażeja daje do myślenia i skłania do wyciągnięcia wniosków, na pewno nie można przejść koło niej obojętnie. To jest naprawdę świetna książka, która Was poruszy. Zakończenie zaskakuje! Bo choć zdawałam sobie sprawę, że rozwiązanie zagadki kryje się "gdzieś za rogiem", to zostałam kompletnie zbita z tropu i zaskoczona finałowymi scenami. Według mnie jest to jedna z lepszych książek pana Mossa, także polecam Wam ją serdecznie!

piątek, lutego 05, 2021

#181 "W błogiej nieświadomości" by L.P. Delaney

#181 "W błogiej nieświadomości" by L.P. Delaney


 Hej, hej! 

Dzisiaj mam post dla fanów autora genialnej "Lokatorki", czyli L.P. Delaneya. Autor wydał właśnie swoją najnowszą książkę o tytule "W błogiej nieświadomości". Ma to być thriller psychologiczny, tak jak pozostałe utwory tego pana, ale czy na pewno? 

W powyżej książce poznajemy dwa małżeństwa. Pewnego dnia do domu Pete'a i Maddie Rileyów przychodzi Miles Lambert i oznajmia, że dziecko pary, dwuletni Theo, nie jest ich synem tylko jego i jego małżonki Lucy. A chłopiec, którego wychowują Lambertowie, to w rzeczywistości syn Rileyów. Nikt nie rozumie jak mogło dojść do takiej pomyłki. Oba małżeństwa postanawiają jednak współpracować, pozwać szpital i dla dobra dzieci starają się lepiej poznać i zaznajomić z dziećmi. I do pewnego czasu ten plan zdaje egzamin, jednak kiedy Miles za bardzo ingeruje w życie nowych znajomych i wychowywanie małego Theo, zaczynają się schody, a Miles z miłego i elokwentnego człowieka zmienia się w zaborczego i bezwzględnego faceta. 

Niestety muszę to powiedzieć i robię to z bólem serca, bo bardzo lubię twórczość Delaney'a, ale to nie jest thriller. Nawet psychologiczny. Oczywiście dla mnie. I mówię tak, ponieważ w tej książce nie ma emocji, które powinny towarzyszyć i być nieodzowną częścią tego gatunku. Autor już na samym początku spuszcza na czytelnika bombę, która jest bardzo zaskakująca i wstrząsająca. W kolejnych częściach książki opisuje i wyjaśnia jak doszło do zamiany dzieci i jak obie rodziny radziły sobie z emocjami temu towarzyszącymi. Przyznam, że temat tej książki jest dość dramatyczny. Myślę, że zaistniała sytuacja byłaby ciężka dla każdego z nas i większość ludzi miałaby ogromny problem ze zrozumieniem i rozwiązaniem tej sytuacji. Wymienić się dziećmi czy mimo wszystko wychowywać nieswoje dziecko, które się zna i kocha od maleńkości? Dylemat moralny, który moim zdaniem jest nierozwiązywalny. 

To że nie nazwałabym tej książki thrillerem nie oznacza, że książka mi się nie podobała. Uważam, że to jest to całkiem przyzwoita historia, którą czyta się z zaciekawieniem, bo temat jest bardzo skomplikowany i złożony. Autor skupia się głównie na emocjach i uczuciach głównych bohaterów, dlatego też nie ma może tutaj wartkiej i dynamicznej akcji, ale książka nie jest nuda. Wręcz przeciwnie! Jest bardzo ciekawa i myślę, że jej kunszt docenią zwłaszcza rodzice, którzy mają w sobie ogromne pokłady miłości do swoich pociech i zapewne łatwiej byłoby im się wczuć w bohaterów. 

I pomimo tego, że po tej książce spodziewałam się zupełnie czegoś innego, to jestem zadowolona, że ją przeczytałam. Była to książka wyjątkowa, wzbudzająca skrajne emocje, bardzo zagadkowa i nieoczywista. A szereg niespotykanych wydarzeń i zachowań doprowadził do naprawę ciekawego zakończenia, choć uważam, że autor nie poświęcił mu zbyt dużej ilości czasu. Można by było tam jeszcze zbudować większe napięcie, ale nie ma tragedii. Polecam Wam tę książkę, gdyż jest szansa, że nie czytaliście niczego podobnego, a czasami warto jest sięgać po historie, które znacznie odbiegają od naszych upodobań literackich. 

poniedziałek, stycznia 25, 2021

#179 "Tuż za ścianą" by Louise Candlish

#179 "Tuż za ścianą" by Louise Candlish

Hej, hej!

Dzięki wydawnictwu Muza miałam ostatnio okazję przeczytać książkę Louise Candlish "Tuż za ścianą". Było to moje drugie spotkanie z tą autorką i niestety kolejny raz jej książka mnie nie porwała. Znów mam trudność z nazwaniem tej powieści thrillerem, bo dla mnie to obyczajówka z wątkiem kryminalnym. I to co ciekawie, i na co zwróciłam uwagę, to że autorka po raz kolejny w swojej książce na tło wydarzeń wybiera luksusową dzielnicę angielską, a bohaterami robi sąsiadów zamieszkujących okolicę. Podobna sytuacja była w poprzedniej książce "Na progu zła". 

W "Tuż za ścianą" poznajemy grupę sąsiadów zamieszkujących jedną z lepszych dzielnic w mieście. Sąsiedzi są ze sobą zaprzyjaźnieni, integrują się i wspólnie podejmują się różnych inicjatyw, które mają na celu polepszenie standardu życia i przysporzyć lokalnej społeczności rozrywki. I pewnego razu do jednego z domów wprowadza się nowy sąsiad wraz ze swoją partnerką. Para od początku przysparza kłopoty, ponieważ nie chce się integrować i być częścią zgranej sąsiedzkiej paczki. Darren Booth zaczyna na swojej posesji uciążliwy remont, a wieczorami do późnych godzin nocnych ze strony jego domu daje się słyszeć głośną muzykę rockową. Ponadto nowy sąsiad rozkręca na swoim podwórku biznes, zastawia samochodami na sprzedaż całą ulicę i za nic ma swoje skargi sąsiadów. Wzajemna niechęć doprowadza do tragedii, do akcji wkracza policja i szuka przyczyn oraz sprawny śmiertelnego wypadku. Wszyscy mieszkańcy próbują zrzucić winę na nowych sąsiadów, jednak policja nie wierzy w ich oskarżenia, a ponadto okazuje się, że każdy mieszkaniec Lowland Way ma coś do ukrycia. 

Moim głównym zarzutem dla tej książki jest to, że to nie jest thriller! A właśnie tego się spodziewałam po opisie. W tej historii brakuje przede wszystkim napięcia, które powinno towarzyszyć temu gatunkowi i być jego nieodzowną częścią. Czytając nie czułam żadnego podekscytowania, żadnej ciekawości, doszło do tego, że kiedy odkładałam książkę to nie miałam ochoty znów po nią sięgać, bo wiedziałam, że nic mnie w tej historii nie zaskoczy. Nie wyczekiwałam z wypiekami na twarzy rozwiązania zagadki, bo pomimo tego, że podejrzewałam każdego i każdy miał powody do dokonania zbrodni, to kompletnie nie byłam ciekawa kto to zrobił. Mam wrażenie, że wszyscy bohaterowie tej książki tylko chodzili i knuli coś ze sobą po kątach. Bardzo brakuje w tej książce elementu zaskoczenia, niepewności, czegoś co będzie trzymało czytelnika w napięciu. Staram się unikać tego typu stwierdzeń, ale dla mnie ta książka była nudna. 

Jedyną rzeczą, którą mogę pochwalić to bohaterowie. Pomimo tego, że jest ich dużo i trzeba naprawdę się skupić, aby odróżniać ich od siebie, to autorka się postarała i nadała każdemu własny, indywidualny charakter. Uważam, że to wielka sztuka, bo w większości książek przy takiej ilości bohaterów, wychodzą oni mdło i bez wyrazu. Także bohaterowie to najmocniejszy punkt tej historii, jednak nie o to chodzi w thrillerach. Dlatego w ogóle nie przypisałabym tej książki do tego gatunku. Bardzo żałuje, bo miałam ogromną ochotę na tę książkę, zapowiadała się świetnie, jednak okazała się rozczarowaniem. I powiem szczerze, że nie wiem czy zdecyduję się na kolejną książkę tej autorki. Może będzie do trzech razy sztuka, ale na ten moment nie mam na to żadnej ochoty. 

Jeśli lubicie takie "mocniejsze" obyczajówki to możecie przeczytać tę książkę, bo w gruncie rzeczy to całkiem przyjemna historia, z ciekawą fabułą, jednak nie nastawiajcie się na wielkie emocje. 

czwartek, stycznia 21, 2021

#178 "Dlaczego właśnie ja" by E.G. Scott

#178 "Dlaczego właśnie ja" by E.G. Scott


Hej, hej! 

Dzień dobry w Nowym Roku! Jeszcze się z Wami tutaj nie widziałam, więc na początku życzę Wam wszystkiego dobrego, spełnienia marzeń, dużo zdrowia i przede wszystkim szybkiego powrotu do normalności. 

"Dlaczego właśnie ja" to druga książka, którą przeczytałam w tym roku. I bardzo się cieszę, że się na nią zdecydowałam, bo ta książka jest naprawdę dobra. Powyższy tytuł to thriller autorstwa amerykańskiego duetu ukrywającego się pod pseudonimem E.G. Scott. Jest to druga wspólna książka tych pisarzy i moim zdaniem jest lepsza niż debiut. Bohaterką tej historii jest Charlotte, młoda dziewczyna, była lekarska, która zrezygnowała z zawodu po tym jak straciła na stole operacyjnym pacjentkę. Dziewczyna postanawia się przebranżowić i otwiera salon akupunktury, w którym pracuje także jej przyjaciółka Rachel. Pewnego dnia do Charlotte dzwoni policja z prośbą o stawienie się w kostnicy w celu rozpoznania zwłok. Policja informuje ją, że zmarła osoba podała Charlotte jako osobę do kontaktu w nagłych przypadkach. Dziewczyna jest zdenerwowana, bo myśli, że chodzi o jej chłopaka. Jednak po przybyciu na miejscu okazuje się, że ciało należy do młodej dziewczyny, której Charlotte nigdy nie widziała. Od tego momentu w jej życiu pojawia się szereg dziwnych zdarzeń, które doprowadzają do tego, że Charlotte jest pierwszą podejrzaną w sprawie o morderstwo. 

Ta książka to jest zdecydowanie must have dla osób lubiących thrillery psychologiczne. Wszystko w tej historii owiane jest tajemnicą, każdy bohater coś ukrywa, bo sprawia, że na każdego rzucone jest podejrzenie co do dokonania zbrodni. Ja, jako czytelnik, nie mogłam nikomu zaufać, bo każda z postaci wydawała mi się zdolna po popełnienia przestępstwa. Uważam, że autorzy zastosowali super zabieg, bo dzięki temu do samego końca nie potrafiłam rozwiązać tej zagadki i domyślić się kto jest mordercą. Do ostatniej chwili nie wiedziałam, a kiedy zbliżała się kulminacyjna scena to czułam podekscytowanie, a na rękach miałam gęsią skórkę! I zakończenie oczywiście bardzo mnie zaskoczyło. To co w tej książce podobało mi się najbardziej to akcja, która w nie zwalniała tempa. Autorzy oszczędzili sobie zbędnego lania wody i przydługich opisów i skupili się na akcji, na wykreowaniu ciekawych bohaterów, na stworzeniu historii, która całkowicie pochłonie czytelnika. Od tej książki naprawdę bardzo trudno jest się oderwać. Czytanie przychodzi z łatwością i już od pierwszych stron czytelnik jest zaangażowany w życie głównej bohaterki. 

Myślę, że fani gatunku będą zachwyceni tą książką. Ja sama lubuję się w thrillerach psychologicznych i przyznaję, że dawno nie czytałam czegoś tak dobrego. Podobało mi się wszystko i naprawdę ciężko jest znaleźć jakikolwiek minus. To do czego mogłabym się przyczepić to naiwność głównej bohaterki, ale rozumiem, że tak została wykreowana, taki był zamysł i ciężko polemizować z pomysłami autorów, jednak trzeba przyznać, że niektóre decyzje i wybory Charlotte były po prostu irracjonalne. Poza tym nic. Super książka! Gorąco ją Wam polecam! 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Muza :)

Copyright © 2016 NA REGALE , Blogger