Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jojo Moyes. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jojo Moyes. Pokaż wszystkie posty

sobota, lutego 16, 2019

#110 "Srebrna Zatoka" by Jojo Moyes

#110 "Srebrna Zatoka" by Jojo Moyes

Cześć Moliki!
Dawno mnie tutaj nie było, ale nie próżnowałam, bo przeczytałam w tym czasie dwie książki. Jedną z nich była "Srebrna Zatoka", którą dostałam od mamy na urodziny.
Bardzo lubię twórczość Moyes, ale prawda jest taka, że żadna jej powieść nie urzekła mnie tak bardzo jak "Zanim się pojawiłeś". Tamta książka jest wyjątkowa, wzruszająca i wzbudza moje skrajne emocje i niestety żadna inna nawet jej nie dorównuje.

"Srebrna Zatoka" to historia Mike, przedsiębiorcy z Londynu, który realizuje swój największy projekt. W tym celu wyrusza do Australii, aby na żywo zobaczyć miejsce, w którym ma powstać najbardziej ekskluzywny kompleks hotelowy. Zatrzymuje się w niewielkim rodzinnym hoteliku, który prowadzi staruszka Kate, znana z tego, że jako siedemnastoletnia dziewczyna złowiła rekina. Wraz z Kate w hotelu mieszka jej siostrzenica Lisa z córką. Poza prowadzeniem hotelu, Lisa zajmuje się morskimi wycieczkami turystycznymi, bowiem tytułowa Srebrna Zatoka jest miejscem, w którym migrują wieloryby i delfiny.
Kiedy Mike pojawia się w Australii jego idealny, poukładany świat przewraca się do góry nogami. Po licznych rozmowach z miejscowymi ludźmi dociera do niego, że tak wielka budowa może pogrążyć rodzinny hotel i skutecznie wypłoszyć wieloryby, które dla wielu mieszkańców są głównym i jedynym źródłem utrzymania.

Powiem Wam szczerze, że moje odczucia po przeczytaniu są dość obojętne. Jest to fajna lektura, lekka i przyjemna, do poczytania na wieczór, kiedy ma się ochotę na książkę, która nie będzie od Was wymagała wyjątkowego skupienia i zaangażowania. Ja szybko ją przeczytałam i równie szybko o niej zapomnę, bo nie zbudziła we mnie absolutnie żadnych emocji. Ani nie byłam zachwycona wątkiem miłosnym, ani zainteresowana tematem wielorybów, nie przejęłam się także przeszłością Lisy - a nie była ona kolorowa. To wszystko było jakieś takie... pozbawione uczuć.
Bohaterowie byli nijako wykreowani. W ogóle mam wrażenie, że w książkach Moyes wszyscy bohaterowie mają taki sam charakter - poza Lou i Willem, którzy byli bardzo charakterystyczni i każdy ich na pewno kojarzy. Także bohaterowie byli słabi. Ani ich nie lubię, ani nienawidzę. Totalna obojętność.
I tak naprawdę mogłabym darować osobie tę recenzję, gdyby nie świat, który zaprezentowała nam autorka. Czytając, oczami wyobraźni widziałam te piękne zatoki, wzgórza, krystaliczne czystą wodę... W czasie, kiedy wszyscy z utęsknieniem czekamy na wiosnę, na słońce, czytanie o takich pięknych miejscach było miodem na moje serce. I pocieszam się, że naprawdę niewiele już brakuje, a zima sobie pójdzie i mam nadzieję, że prędko nie wróci.

Podsumowując, "Srebrna Zatoka" jest dla zdesperowanych, którzy nie mają co czytać, bądź dla wielkich fanów Moyes, którzy za cel obrali przeczytanie wszystkich powieści tej autorki.
Z własnej woli po nią nie sięgajcie.

niedziela, lipca 22, 2018

#88 "Moje serce w dwóch światach" by Jojo Moyes

#88 "Moje serce w dwóch światach" by Jojo Moyes

Muszę przyznać, że byłam bardzo zaskoczona, kiedy dowiedziałam się, że Jojo Moyes postanowiła napisać kolejną część historii Lou Clark. Przy okazji poprzednich recenzji wspominałam już, że moim skromnym zdaniem cała ta historia powinna zakończyć się na pierwszym tomie. Druga część "Kiedy odszedłeś" była totalnie zbędna i w ogóle mi się nie podobała, dlatego sceptycznie podeszłam do "Mojego serca w dwóch światach". Jednak jako wielbicielka "Zanim się pojawiłeś" musiałam przeczytać wszystkie części tej serii. 

W trzecim tomie ponownie spotykamy się z Lou, która już uporała się z traumą związaną ze śmiercią Willa. Dziewczyna dostaje propozycję pracy, dlatego wyjeżdża do Nowego Jorku pozostawiając swoją rodzinę oraz obecnego chłopaka Sama w Anglii. Para oczywiście obiecuje sobie codzienne telefony i częste wizyty, ale wiadomo, że związki na odległość nie są łatwe. 
Lou podejmuje pracę jako osobista asystentka Agnes - młodej Polki, która związała się z dużo starszym Amerykaninem. Kobieta musi stawić czoła nieprzychylnym komentarzom, jakoby była z Leonardem Gopnikiem jedynie dla pieniędzy, musi użerać się z nienawiścią płynącą ze strony rodziny męża, służby, a także osób z otoczenia pana Gopnika. Wszystko to oraz osobiste kłopoty, które skrycie ukrywa sprawiają, że Agnes cierpi na wahania nastroju i często nie może poradzić sobie ze sprawami życia codziennego. Lou pojawia się tam, aby towarzyszyć Agnes podczas wszystkich zajęć, pilnować jej kalendarza i podtrzymywać na duchu. 

Jest to główny wątek tej książki, ale jak wiadomo życie Lou nie może być takie proste. W Nowym Jorku dziewczyna poznaje wiele nowych osób, którym stara się pomóc. I tak poznajemy portiera Ashoka i jego rodzinę, którzy walczą o "utrzymanie przy życiu" miejskiej biblioteki, Margot De Witt, samotną sąsiadkę czy przystojnego Josha, który stara się skraść serce Lou. A jeśli dodamy do tego Sama, który został w Anglii i rozpoczął pracę z nową, atrakcyjną partnerką, to tworzy się nam całkiem niezły garimatias i kilka ciekawych wątków. 

Po tej książce miałam tylko jedno oczekiwanie - chciałam, aby była lepsza niż "Kiedy odszedłeś". I wiecie co? Była! Naprawdę bardzo fajnie czytało się tę książkę, bo dużo się w niej działo. Nie było nudno, nowi bohaterowie okazali się być interesujący i wzbudzali sympatię - nawet Agnes, która często mnie denerwowała. Od początku trzymałam kciuki za Lou, bo jak na tak młodą dziewczynę, to wiele przeszła i życzyłam jej jak najlepiej. Liczyłam na jakiś happy end, ale nie zdradzę Wam, czy moje marznie się spełniło. Przeczytajcie książkę! Bo jeśli mieliście tak jak ja, że "Kiedy odszedłeś" pozostawiło w Was niesmak, to ta trzecia część z pewnością pozwoli Wam o tym zapomnieć. 

A na koniec takie moje małe spostrzeżenie... Poza serią z Lou Clark, przeczytałam tylko jedną książkę Jojo Moyes - "Dziewczynę, którą kochałeś", która podobała mi się średnio. "We wspólnym rytmie" leży w kartonie i czeka na przeczytanie. Ale tak się zastanawiam, czy nie jest tak, że "Zanim się pojawiłeś" okazało się wielkim hitem i teraz autorka po prostu odgrzewa stare kotlety, aby wciąż być na topie? Bo żadna inna pozycja Moyes nie dorównała, ani nawet nie przybliżyła się do popularności wspomnianej książki. Czy tworzenie na siłę kolejnych przygód Lou jest naprawdę konieczne? Tak jak wspomniałam na początku, jak dla mnie wszystko mogło zakończyć się na jednym tomie. I tak by było chyba najlepiej. 
Mimo wszystko lubię styl pisania Moyes i czekam na jej kolejne powieści. Z pewnością sięgnę jeszcze po jej książki, ale czekam na prawdziwy hit! Myślicie, że się doczekam? 

A jak było z Wami? Czekaliście na kolejne tomy historii Lou czy macie takie samo zdanie jak ja? 

Tytuł: Moje serce w dwóch światach 
Autor: Jojo Moyes 
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 6 czerwca 2018
Liczba stron: 512

środa, października 18, 2017

Nowe na półce - wrzesień 2017

Nowe na półce - wrzesień 2017

Lubię takie poniedziałki! :)
W zeszły poniedziałek dotarła do mnie paczka, na którą czekałam ponad tydzień. Już nie mogłam się jej doczekać, a teraz kiedy jest, to nie mogę się zdecydować na kolejność czytania.

Tak trudne jest życie książkoholika... Też tak macie? :)

Co, jak i dlaczego? No to może po kolei.

1. Remigiusz Mróz - "Czarna Madonna"
Jestem fanką pana Mroza i czytam niemalże wszystko co wychodzi spod jego pióra, dlatego zdecydowałam się na zakup tej książki. Z Waszych opinii wynika, że jest to powieść inna niż poprzednie, dlatego coraz bardziej jestem jej ciekawa i już nie mogę się doczekać, kiedy zacznę czytać. Będzie mi bardzo miło zobaczyć pana Mroza w innym wydaniu - nieco bardziej strasznym i trzymającym w napięciu. Mam nadzieję, że się nie mylę, i że ta historia spełni moje oczekiwania.
Boeing 747 irlandzkich linii lotniczych miał wylądować w Tel Awiwie o trzeciej w nocy. Nigdy nie dotarł na miejsce, a kontakt z maszyną utracono gdzieś nad Morzem Śródziemnym. Na pokładzie znajdowało się 520 osób, w tym narzeczona Filipa, która miała odbyć pielgrzymkę do Bazyliki Grobu Świętego.Przez pierwsze godziny Filip wierzy, że samolot się odnajdzie. Nic nie wskazuje na zamach, straż przybrzeżna nie odnajduje wraku, a co jakiś czas do kontroli lotów dociera sygnał z transpondera.Co stało się z boeingiem? Jaki związek ma jego zniknięcie z podobnymi zdarzeniami?I jakie znaczenie ma obraz Matki Bożej, nazywany Czarną Madonną?Pierwsze odpowiedzi każą Filipowi sądzić, że niewiedza naprawdę jest błogosławieństwem.

2. Meghan Quinn - "Drogie życie" 
Na ten zakup zdecydowałam się dzięki Waszym recenzjom. Także póki co książka spokojnie czeka na półce na swoją kolej, aczkolwiek wydaje mi się, że nie będę kazała jej długo czekać na swoją kolej.
Cztery odważne dusze, które potrzebują wsparcia, stając w obliczu wielkich wyzwań. Program Drogie Życie został stworzony, aby pomóc ludziom takim jak oni wyjść ze strefy komfortu, stawić czoła największym przeszkodom, pokonać demony i... dowieść samym sobie, że są czegoś warci.Stojąc na rozdrożu pomiędzy ciągłym pragnieniem zdobycia czegoś więcej, a całkowitym zagubieniem, zdecydowali się wziąć udział w tym projekcie. Uczestnictwo w nim zamierzają potraktować jak kolejne postanowienie noworoczne, tym większe jest ich zdziwienie, kiedy dają się porwać szalonej przygodzie, która już na zawsze zmieni ich życie.Drogie Życie,prosimy, bądź dla nas dobre.Z poważaniem,Hollyn, Jace, Daisy i Carter

3. Collen Hoover - "It ends with us" 
Przyznam się, że do tej pory przeczytałam tylko jedną książkę tej autorki i szczerze powiem, że nie byłam zachwycona. "Ugly love" bardzo mnie zawiodło. Dlaczego więc zdecydowałam się na kupno kolejnej książki Hoover? Mam nadzieję, że zatrze złe pierwsze wrażenie. A poza tym mam ochotę poczytać coś, co złamie mi serce i czuję, że tak może być z tą książką.
Czy to nie masochistyczne prosić się o złamane serce? Co z nami, książkoholikami, jest nie tak? :)
Czasem te osoby, które najmocniej nas kochają, potrafią też najmocniej ranić.Lily Bloom zawsze płynie pod prąd. Nic dziwnego, że otworzyła kwiaciarnię dla osób, które… nie lubią kwiatów, i prowadzi ją z pasją i sukcesami. Gdy poznaje przystojnego lekarza Ryle’a Kincaida i rodzi się między nimi wzajemna fascynacja, Lily jest przekonana, że jej życie nie może być już lepsze.Tak mogłaby skończyć się ta historia. Jednak niektóre rzeczy są zbyt piękne, by mogły trwać wiecznie. To, co się kryje za idealnym związkiem Lily i Ryle’a, jest w stanie dostrzec jedynie Atlas Corrigan, dawny przyjaciel Lily. Kiedyś ona była dla niego bezpieczną przystanią, teraz sama potrzebuje takiej pomocy. Nie zawsze jesteśmy bowiem dość odważni, by stanąć twarzą w twarz z prawdą… Szczególnie gdy przynosi ona tylko cierpienie.

4. Jo Nesbo - "Pierwszy śnieg" 
Kolejne wyznanie - nigdy nie czytałam Jo Nesbo! Książkę zamówiłam w zasadzie dla mamy. Zobaczyła zwiastun filmu, który powstał na podstawie tego kryminału i zapragnęła zapoznać się z lekturą. Oczywiście nie odmówię sobie przyjemności zapoznania się z Jo Nesbo.

Jest listopad, w Oslo właśnie spadł pierwszy śnieg. Birte Becker po powrocie z pracy do domu chwali syna i męża za ulepienie bałwana w ogrodzie. Nie jest on jednak ich dziełem. Stają przy oknie - i widzą, że bałwan jest skierowany twarzą w stronę domu. Patrzy wprost na nich.W tym samym czasie komisarz Harry Hole otrzymuje anonimowy list podpisany "Bałwan". Zaczyna dostrzegać wspólne cechy dawnych, niewyjaśnionych spraw. Okazuje się, że wraz z pierwszymi oznakami zimy do gazet trafia informacja o nowym morderstwie. Ofiara jest zawsze zamężną kobietą, a jednocześnie w pobliżu miejsca zbrodni pojawia się bałwan. Wszystko wskazuje na to, że po Oslo i okolicach znów krąży seryjny zabójca.


5. Laila Shukri - "Byłam kochanką arabskich szejków" 
Jestem fanką książek z Bliskim Wschodem w tle, więc nic dziwnego, że ta książka pojawiła się na mojej półce. Poza tym czytałam już inne książki tej autorki z tej serii i byłam nimi zachwycona, więc podejrzewam, że tym razem będzie podobnie. Te historie zawsze wzbudzają we mnie wielkie emocje, są bulwersujące i momentami przerażające. Nie można przejść obok nich obojętnie.
Wstrząsająca historia Polki, którą rozkochano, aby sprzedać…Opowieść jednej z tysiąca kobiet, która stała się żywym towarem. Laila Shukri dotarła do niej i wysłuchała jej historii, aby móc opowiedzieć ją światu.W jednym z klubów Julia poznaje Tarka, przystojnego Syryjczyka, który ją oczarował, a następnie zaprosił na egzotyczną wycieczkę do Dubaju. Na miejscu okazuje się, że kobieta znalazła się w rękach jednego z największych gangów handlujących ludźmi. Rozpoczyna się koszmar seksualnego zniewolenia, brutalnej fizycznej i psychicznej przemocy…Jak w XXI wieku wygląda handel ludźmi? Czy tylko śmierć jest wybawieniem z niewoli? Brutalna rzeczywistość tysięcy kobiet wykorzystywanych przez najbogatszych szejków, o której świat woli nie mówić głośno.

6. Jojo Moyes - "We wspólnym rytmie" 
Kocham "Zanim się pojawiłeś"! Późniejsze powieści Moyes nie złapały mnie tak za serce jak ta którą wspomniałam, ale nie zmienia to faktu, że zawsze z przyjemnością czytam książki tej autorki. Moim zdaniem są to lekkie historie, romantyczne i w każdej można znaleźć coś pozytywnego - w sam raz na coraz dłuższe jesienne wieczory.
Dobry jeździec wie, że ma tylko jedną szansę, aby zaskarbić sobie szacunek konia. Wie też, że przez jeden wybuch gniewu może na zawsze stracić jego zaufanie. Konia można bowiem skrzywdzić tylko raz. Potem latami odbudowuje się zerwaną relację. Z ludźmi bywa podobnie… Świat Natashy rozsypał się wraz z odejściem męża. Gniew i zraniona duma popchnęły ją do zrobienia rzeczy, których potem żałowała. Gdy człowiek traci kogoś bliskiego, nie zawsze zachowuje się rozsądnie. Natasha zamknęła się w swojej samotności, postawiła na niezależność i karierę. Kiedy decyduje się pomóc spotkanej w podejrzanych okolicznościach Sarze, nie przypuszcza, że ta „dziewczynka znikąd” odkryje przed nią życie na nowo.Co się stanie, gdy Natasha zaryzykuje wszystko dla dziewczynki, której nawet nie zna i nie rozumie? Czego można się nauczyć od osoby, która kocha bardziej konie niż ludzi? We wspólnym rytmie to opowieść o kobiecie, która nie dopuszcza do siebie myśli, że mogłaby znów być kochana, i o dziewczynie, która jest gotowa kłamać i kraść dla kogoś, kogo kocha.Miłość istnieje w tym, co się robi, w małych i dużych gestach. To, że się o niej nie mówi, nie oznacza, że jej nie ma. 

7. Remigiusz Mróz - "Oskarżenie" 
Patrz punkt 1. :) Kocham pana Mroza i całą serię o Chyłce i Zordonie. Kto zna i lubi, ten wie. To trzeba mieć!
Od serii brutalnych morderstw pod Warszawą minęły cztery lata. Sprawcę ujęto, skazano, a potem osadzono w więzieniu. Dowody wskazujące na dawną legendę „Solidarności” były nie do podważenia.Mimo to pewnego dnia mecenas Joanna Chyłka otrzymuje list od żony skazańca, w którym kobieta twierdzi, że odkryła nowe dowody na niewinność męża. Prawniczka przypuszcza, że to jedna z wielu spraw, którym nie warto poświęcać uwagi…Przynajmniej do czasu, aż kobieta ginie, a materiał DNA jednej z ofiar zabójcy zostaje odnaleziony w innym miejscu przestępstwa. W dodatku wszystko wydaje się w jakiś sposób związane z Kordianem Oryńskim...

8. Agnieszka Bruska - Wojtkuńska - "Suma drobnych radości" 
Lubię takie klimaty. Bardzo chciałabym wieść takie spokojne i poukładane życie, kierować się przz cały czas tą duńską ideologią, jaką jest hygge, jednak w moim przypadku niestety się tak nie da. Aczkolwiek bardzo chętnie oglądam te wszystkie piękne zdjęcia, które codziennie pojawiają się na instagramie, czytam o tym, podziwiam... Może znajdę w tej pozycji coś dla siebie i choć małą rzecz zmienię w swoim otoczeniu.
Jak wieść zwyczajne życie i odnaleźć w nim szczęście? Jak wykorzystywać to, co najlepsze w idei hygge, dzień po dniu? Wciąż chcemy więcej mieć, wygodniej i ładniej żyć, cały czas próbujemy zostać lepszymi wersjami siebie, poprawiając wszystko – od odcienia własnych zębów po ergonomię szafy. Szukamy mocnych doznań, nie zauważając urody małych rzeczy wokół. Ten klimat sprawia, że wielu z nas jest dziś wręcz sparaliżowanych lękiem przed byciem zwyczajnym człowiekiem. Agnieszka Burska-Wojtkuńska – blogerka (Mrs. Polka Dot), socjolog i mama, przekonuje, że skandynawskie zjawiska hygge i lagom to więcej niż sezonowe mody, więcej niż świeczki i puchate koce. To idee, które pozwalają zwolnić, zadbać o relacje i dostrzec szczęście w codzienności. W tej książce znajdziesz zachętę do tego, by zacząć doceniać zwyczajność, być mamą bez kompleksów oraz cieszyć się każdą chwilą. Stworzysz nastrojowe dekoracje i wykorzystasz przepisy na jedzenie dające poczucie błogości. Bo życie to suma drobnych radości.
9. Hanya Yanagihara - "Ludzie na drzewach" 
Kocham "Małe życie"! Była to jedna z najpiękniejszych książek, które czytałam i strasznie jestem ciekawa nowej historii autorki tego majstersztyku. Mam nadzieję, że się nie zawiodę i "Ludzie na drzewach" wzbudzą we mnie wielkie emocje. Nie mogę się tego doczekać, aczkolwiek pozycję tę zostawię sobie na zimę, na długie wieczory :)

Amerykański lekarz na wyprawie w niezbadane rejony Pacyfiku dokonuje odkrycia, które odmieni jego życie i cały świat nauki. Niepokojąca, trzymająca w napięciu i tragiczna w wymowie opowieść o zderzeniu odmiennych kultur, stawiająca pytania o granicę między dobrem i złem, altruizmem i egoizmem.Przejmujący debiut Yanagihary jest też próbą rozstrzygnięcia odwiecznego dylematu: czy wielkie umysły mają prawo do życia poza moralnymi normami?
A co Wy ostatnio ciekawego zakupiliście?


piątek, lutego 24, 2017

#38 "Dziewczyna, którą kochałeś" by Jojo Moyes

#38 "Dziewczyna, którą kochałeś" by Jojo Moyes

Tytuł: Dziewczyna, którą kochałeś 
Autor: Jojo Moyes 
Wydawnictwo: Znak 
Data wydania: 11 stycznia 2017
Liczba stron: 512

"To przecież są tylko rzeczy. Szczerze mówiąc, mogliby zabrać mi je wszystkie. Jedyne, co się liczy naprawdę, to ludzie"

Wiele osób zachwyca się twórczością Jojo Moyes. Ja po przeczytaniu "Zanim się pojawiłeś" również zostałam fanką, mimo iż tak naprawdę zachwyciła mnie tylko jedna książka tej pani. Jednak wyżej wspomniana książka jest tak przepiękna, że nie mogło stać się inaczej. Czy "Dziewczyna, którą kochałeś" pogłębiła moją fascynację Moyes? Hm... Chyba nie. 

W "Dziewczynie, którą kochałeś" przeplatają się wątki dwóch kobiet. Sophie żyje we Francji, w czasie, kiedy Niemcy okupują jej kraj podczas pierwszej wojny światowej. Liv natomiast to młoda kobieta, żyjąca we współczesnych czasach w Anglii. Po utracie męża całkowicie się pogrąża, traci poczucie sensu, a rosnące długi coraz bardziej ją przytłaczają. Co łączy te dwie kobiety? Obraz. Portret Sophie namalowany przez jej męża, który przypadkowo trafia do Liv kilkadziesiąt lat później. 

Szczerze powiedziawszy nie wiem, co mam myśleć o tej książce. Początkowo nie mogłam się wkręcić, potem było już lepiej, aczkolwiek nie podzielam opinii jakoby ta książka była lepsza od "Zanim się pojawiłeś". Czytało się szybko i przyjemnie, historia niby oryginalna, ale takie mam wrażenie, że już to gdzieś czytałam. Na pewno Moyes zachowała swój styl i jej wielcy fani będą zachwyceni tą książką. Biorąc pod uwagę całokształt przyznałabym siedem na dziesięć punktów, bo mimo wszystko nie nudziłam się podczas czytania. Z każdą kolejną stroną akcja się rozkręcała, bohaterowie są sympatyczni, ale jakby każdemu z nich brakuje indywidualności. 

Nie wiem, co więcej mogłabym napisać o tej książce. Podejrzewam, że szybko o niej zapomnę, tak jak o "Kiedy odszedłeś" Moyes. Na moim pierwszy miejscu w dalszym ciągu jest historia Willa i Lou. 


wtorek, lutego 14, 2017

Zaczytanych walentynek!

Zaczytanych walentynek!

No cóż... Dzisiaj święto zakochanych. Osobiście nie obchodzę tego święta, ale dla niektórych ludzi to ważny dzień, więc postanowiłam się trochę nim zainteresować i przygotowałam coś od siebie - oczywiście w książkowym klimacie. A mianowicie, chciałabym przedstawić pięć książek, które moim zdaniem idealnie wpasowują się w klimat tego dnia i byłyby idealnym prezentem dla dziewcząt. Więc jeśli jacyś panowie tutaj zaglądają i szukają inspiracji i podarków dla swoich drugich połówek, to może zamiast kwiatków, czekoladek i innych bibelotów w kształcie serca, kupicie swoim ukochanym książkę o miłości? My, książkoholicy, zdecydowanie wolelibyśmy taki prezent niż karton czekolady, który pójdzie w biodra :)

1. "Jeden dzień" - David Nicholls 
Historia Emmy i Dexa, którzy w dniu rozdania dyplomów spędzają ze sobą noc, po czym każde rusza w swoją stronę. Zastanawiacie się co każde z nich robiło dokładnie rok, dwa lata, pięć lat później? Czy jeszcze się spotkali? Czy ich drogi się zeszły? Czy zakochali się w sobie i czy historia ta skończyła się happy endem? Oczywiście nie zdradzę żadnych szczegółów, ale książka jest świetna i podejrzewam, że spodoba się większości dziewcząt. Emocji i wzruszeń na pewno nie zabraknie, książka wciąga i jest dobrze napisana. A jeśli Wasza druga połówka nie lubi książek, to z pewnością spodoba się jej film na podstawie tej powieści.

2. "Pięćdziesiąt twarzy Greya" - E.L. James 
Kto nie zna tej książki... Opinie się różne, zdania podzielone. Jedni kochają, drudzy nienawidzą. O czym? To też chyba wszyscy wiedzą, ale jakby się znalazł ktoś taki, kto nie ma pojęcia o czym mówię, to krótki opis właśnie dla Was. Historia Any, młodej dziewczyny, która spotyka na swojej drodze bogatego i przystojnego przedsiębiorcę z dość nietuzinkowymi upodobaniami seksualnymi. Czy Ana dała się wciągnąć w jego grę? Dowiecie się czytając. Książka nie jest majstersztykiem, autorka nie jest mistrzynią w tej dziedzinie. Sama historia przypomina trochę bajkę o biednej wieśniaczce i księciu na białym koniu, ale wciąga, więc podejrzewam, że niektórzy będą zadowoleni z lektury. I podobnie jak poprzednia książka, tutaj też powstał film, a nawet dwa! Druga część właśnie wchodzi do kin, więc zapraszam przed ekrany.

3. "Pamiętnik" - Nicholas Sparks 
Przyznam się - książki nie czytałam, mimo iż leży na mojej półce, ale oglądałam film i był to jeden z najbardziej pięknych i wzruszających filmów jaki miałam przyjemność widzieć. Niesamowita historia dwojga młodych ludzi. Tym razem role są odwrócone - ona to bogata dziewczyna z dobrego domu, on ubogi chłopak z miasta. Zakochują się w sobie i ich miłość zostaje wystawiona na próbę. Czy zwyciężą? Kto wie. Tym razem książki Wam nie polecę, ale zdecydowanie powinniście obejrzeć ten film (ze świetną obsadą). A poza tym, muszę dodać, że większość książek Sparksa nadaje się na prezenty walentynkowe, więc jakby co, to macie w czym wybierać.

4. "Ugly love" - Colleen Hoover 
Mnie ta książka nie urzekła, ale jest o trudnej miłości, więc jak najbardziej nadaje się na prezent. Powieść ta ma wiele pozytywnych recenzji, więc najprawdopodobniej to ze mną jest coś nie tak. "Ugly love" to historia Tate i Milesa. Są młodzi i piękni i pakują się w bardzo dziwną relację opierającą się głównie na fizyczności. Z czasem pojawiają się emocje, które przytłaczają chłopaka, bo ma on za sobą trudną przeszłość o której nie może zapomnieć. O dziwo, film jeszcze nie powstał, więc pozostaje Wam tylko książka. Ale jakby było Wam mało, to Hoover napisała kilka książek (niektóre ponoć świetne, ale nie wiem, bo nie czytałam), więc na pewno możecie skompletować całą kolekcję książek.

5. "Zanim się pojawiłeś" - Jojo Moyes 
Zdecydowanie mój faworyt! Piękna, wzruszająca, poruszająca książka o przyjaźni i miłości. Lou zostaje zatrudniona jako opiekunka sparaliżowanego Willa. Mężczyzna nie jest łatwym pacjentem, robi wszystko, aby zniechęcić do siebie dziewczynę, ale ta jest zdesperowana, potrzebuje pieniędzy, więc chcąc nie chcąc zostaje na stanowisku i próbuje swoich sił w "okiełznaniu" niesfornego pacjenta. Za punkt honoru stawia sobie, że przywróci Willowi chęć do życia. I tutaj wszystko się zaczyna! Jeśli jeszcze nie czytaliście - to czytajcie koniecznie. Ta książka to must have! Oczywiście jest film - równie fantastyczny - ale mimo wszystko powieść ta musi stanąć na Waszych półkach. Polecam gorąco!

niedziela, lipca 03, 2016

#16 "Kiedy odszedłeś" by Jojo Moyes

#16 "Kiedy odszedłeś" by Jojo Moyes

Autor: Jojo Moyes 
Tytuł: Kiedy odszedłeś 
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 6 czerwca 2016
Liczba stron: 496

Po zakończeniu "Zanim się pojawiłeś" byłam zauroczona historią Willa i Lou. Nie spodziewałam się, że ta lektura wywrze na mnie takie wrażenie, aczkolwiek było do przewidzenia, że taka niepoprawna romantyczka jak ja będzie zachwycona powieścią Jojo Moyes. Dopiero po skończeniu czytania dowiedziałam się, że powstała druga część o Louisie, więc bez zastanowienia po nią sięgnęłam.

"Kiedy odszedłeś" opisuje dalsze losy głównej bohaterki, która musi odnaleźć się we współczesnym świecie bez Williama. Nie ma lekko, co jest oczywiste, a ponadto życie jej nie rozpieszcza, serwując kolejne kłody pod nogi. Jednak Lou zawsze była silna, więc i tym razem sobie ze wszystkim poradziła. Nie chcę zdradzać wątków, które znajdują się w książce, bo nie chcę psuć zabawy osobom, które jeszcze nie czytały powyższej książki. Na pewno nie jedno z Was będzie zaskoczone tym, co spotkało Lou.

Ale czy ta książka była potrzebna?
To jest dobre pytanie na które każdy powinien odpowiedzieć sobie indywidualnie. Dla mnie "Zanim się pojawiłeś" było książką kompletną,więc obeszłabym się bez kontynuacji. Niebanalne zakończenie sprawiło, że każdy czytelnik mógł sobie samodzielnie wyobrazić dalsze życie Louisy. W mojej głowie widziałam ją w Paryżu, jedzącą croissanty, pijącą białe wino i cieszącą się życiem (bo William to życie w nią tchnął). W drugiej części autorka pokazuje, że jednak nie było tak kolorowo, a pogodzenie się ze śmiercią ukochanego wcale nie było takie łatwe. Z jednej strony cieszę się, że przeczytałam tę książkę, bo miło było zobaczyć jak Louisa staje na nogi i zaczyna żyć, jednak uważam, że wiele wątków było naciąganych.
I nie mogę sobie odmówić wspomnienia jednej sceny. Strasznie rozbawiło mnie to, jak ojciec Louisy wparował na imprezę z wydepilowanymi nogami! Najlepsza scena w książce!

niedziela, czerwca 26, 2016

Nowe na półce - czerwiec 2016

Nowe na półce - czerwiec 2016

Jestem szalona!

Na początku miesiąca opublikowałam post, w którym prezentowałam zakupione książki. Było ich dość sporo, więc nie przewidywałam kolejnych zakupów przez najbliższe dwa miesiące. Czas zweryfikował, że były to tylko płonne nadzieje. Od piątku na mojej półce (na której się już nic nie mieści) stoją cztery całkiem nowe książki.

1. "Kiedy odszedłeś" - Jojo Moyes 
Zakup dość oczywisty odkąd tylko dowiedziałam się, że jest kontynuacja historii Lou i Willa. "Zanim się pojawiłeś" przeczytałam jednym tchem i książka ta wywarła na mnie ogromne wrażenie! Nie mogłam więc odmówić sobie poznania dalszych losów głównej bohaterki. Szczerze przyznam, że nie spodziewałam się ciągu dalszego, bo wydawało mi się, że historia ta jest kompletna już po pierwszy tomie. Mimo jednak czytałam wiele pozytywnych opinii na temat tej książki, więc odnoszę wrażenie, że i mnie się spodoba.

2. "W cieniu prawa" - Remigiusz Mróz 
Odkąd przeczytałam "Ekspozycję" stałam się wielką fanką pana Mroza, dlatego też z przyjemnością sięgnę po coś nowego. Na półce posiadam już kilka pozycji tego autora i po prostu jestem zachwycona jego twórczością. Do pełni szczęścia brakuje mi tylko serii "Parabellum", ale prędzej czy później i ona znajdzie się u mnie w domu. Jestem tego pewna!

3. "Promyczek" - Kim Holden 
Słyszałam, że to bardzo dobra książka, dlatego postanowiłam ją zamówić. Nie mam żadnych oczekiwań. Po prostu chcę przeczytać książkę i wyrobić sobie o niej własne zdanie. Mam nadzieję, że mnie nie zawiedzie, tak jak innych czytelników. I muszę dodać, że okładka jest przepiękna!

4. "Shantaram" - Gregory David Roberts 
Zdecydowany mój faworyt z tej paczki! Książka jest ogromna (co zresztą widać na zdjęciu). Ma jakieś 800 stron zapisanych drobnym maczkiem. Duuuużo czytania :) Do lektury namówił mnie mój znajomy, który ma bardzo specyficzny gust literacki, dlatego też kiedy usłyszałam, że to co przeczytał spodobałoby się także i mnie... Cóż, nie miałam zawahań, gdy klikałam "do koszyka". W międzyczasie zapoznałam się z kilkoma recenzjami i zdaje mi się, że nie będę żałowała wydanych pieniędzy.

I co myślicie? Czytaliście którąś z powyższych książek? A może macie którąś w planach? Koniecznie podzielcie się ze mną swoją opinią :) 

czwartek, czerwca 09, 2016

#12 "Zanim się pojawiłeś" by Jojo Moyes

#12 "Zanim się pojawiłeś" by Jojo Moyes

Autor: Jojo Moyes 
Tytuł: Zanim się pojawiłeś 
Wydawnictwo: Świat książki 
Data wydania: 27 kwietnia 2016 
Liczba stron: 382

W poprzednim poście przedstawiłam książki, które dotarły do mnie w poniedziałkowej paczce. Wśród siedmiu nowych pozycji znalazła się powyższa i to właśnie od niej postanowiłam rozpocząć poznawanie zawartości przesyłki. Po pierwsze dlatego, że od dawien dawna nie czytałam żadnej romantycznej historii i naprawdę miałam ochotę na coś takiego, a po drugie słyszałam o tej książce bardzo dużo pochlebnych opinii, więc byłam pozytywnie nastawiona do czytania i z przyjemnością chwyciłam tę książkę w dłonie.

Jestem świeżo po lekturze i wciąż buzują we mnie emocje. Ciężko mi jest się skupić na pisaniu tego posta, bo chciałabym powiedzieć wiele, a brakuje mi słów. To co na pewno muszę nadmienić to to, że książka podobała mi się bardzo, bardzo! Jest napisana prostym językiem, styl autorki jest zrozumiały, czyta się szybko i przyjemnie. Dialogi są naturalne, a emocje przedstawione w realistyczny sposób, czytając ani razu nie przyszło mi na myśl, że jakaś scena czy konwersacja jest naciągana. Styl pisania spodobał mi się tak bardzo, że zastanawiam się, czy nie sięgnąć po jakaś inną powieść Jojo Moyes. Wiele osób chwali sobie tą panią.

A teraz o treści. Zaczynając czytać wiedziałam już mniej więcej o czym jest ta książka, więc spodziewałam się czegoś podobnego do francuskiego filmu "Nietykalni". Nawiasem mówiąc film ten jest świetny! Za wiele się nie pomyliłam, bo zarówno książka jak i film opowiadają o tej samej chorobie, i tu i tu do opieki jest zatrudniona osoba, która ma zaopiekować się chorym. Jednakże znaczącą różnicą między tymi dwoma wspomnianymi przede mnie dziełami jest płeć opiekuna. Spodziewałam się, że w "Zanim się pojawiłeś" pojawi się wątek miłosny, było to do przewidzenia, jednak nie była to taka zwykła historia o miłości.
Polubiłam bohaterów, a zwłaszcza Willa, który jest postacią nietuzinkową. Uwielbiam takie charaktery - mądry, inteligentny, trochę cyniczny. Uwielbiam ludzi, którzy wpływają pozytywnie na innych, dają wskazówki, motywują i zachęcają do stawania się lepszym człowiekiem. Od takich ludzi można się uczyć i trzeba z nimi przebywać, wówczas życie staje się ciekawsze. Sama mam przyjaciela, który trochę ma charakter Willa - on też popycha mnie do zmiany na lepsze.
Historia przedstawiona w książce jest bardzo wzruszająca. Nie da się przejść obojętnie obok tej powieści. Myślę, że nawet u najtwardszych wywoła emocje. Ja jestem niepoprawną romantyczką. Należę do grona kobiet, które płaczą na ślubach lub w momentach, kiedy ludzie się jednoczą. Pierwszy raz popłakałam się nad lekturą. Zakończenie to prawdziwy wyciskacz łez, nawet nie chcę sobie wyobrazić sobie podczas oglądania filmu, który powstał na postawie tej książki - nie obejdzie się bez paczki chusteczek!
Mam jednak mieszane uczucia. Z jednej strony jestem wzruszona miłością, która narodziła się miedzy bohaterami. Z drugiej smutna, że tak zakończyła się ta historia. Z trzeciej strony jestem zła, a nawet wściekła na Willa za to, że mimo wszystko nawet nie spróbował. Spotkał na swojej drodze miłą, dobrą i ciepłą dziewczynę, która zrobiłaby dla niego wszystko, która go kochała i chciała zmienić jego życie, a on postąpił bardzo samolubnie i egoistycznie. W jakimś stopniu go rozumiem, znalazł się w bardzo trudnej sytuacji, cierpiał i był nieszczęśliwy, pogrążony w depresji. Nic dziwnego, że nie widział światełka w tunelu, ale mógł spróbować. Uważam, że w pewnym sensie był to winien Louise, która bardzo się starała coś zmienić.

Podsumowując, książka "Zanim się pojawiłeś" Jojo Moyes jest piękną historią o miłości, przyjaźni, bólu i cierpieniu. Wywołuje emocje i angażuje czytelnika, niektórych może nawet skłonić do refleksji na temat własnego życia lub np. podejścia do osób niepełnosprawnych. Moim zdaniem książka poszerza horyzonty. Jest idealna dla młodych czytelników, jak i dla osób dojrzalszych, a już na pewno dla kobiet, które tak jak są bardzo emocjonalne, szybko się wzruszają i kochają historie o miłości.

poniedziałek, czerwca 06, 2016

Nowe na półce - czerwiec 2016

Nowe na półce - czerwiec 2016

Dzisiejszy post poświęcam książkom, które właśnie do mnie dotarły. Czekałam na możliwość złożenia zamówienia przez półtorej miesiąca, bo 1) obiecałam sobie, że przystopuję 2) miałam kilka zaległych pozycji na półce 3) rozłożyły mnie na łopatki wydatki związane z weselem kuzynki. Ale wreszcie nadszedł ten długo wyczekiwany dzień. Kasa zdążyła się uzbierać, zaległości przeczytane, obietnica dotrzymana. Oto jestem z moimi nowościami :)

1. "Jak przestać się martwić i zacząć żyć" - Dale Carnegie
Jako osoba, która przejmuje się wieloma rzeczami, która bardzo łatwo wpada w stany depresyjne i ma problemy egzystencjalne, od czasu do czasu szukam pomocy w literaturze. Daleko mi do głębokiej depresji, jednak zdarza mi się mieć kiepski dzień, a nawet bardzo kiepski, a wówczas zaczynam wątpić w samą siebie i moje życie, które na dziś dzień średnio mnie zadowala. Martwię się i przejmuję wieloma rzeczami, dlatego zdaje się, że ta książka jest dla mnie stworzona. Być może odnajdę w niej jakieś nowe sposoby na to, aby po prostu brać to co daje los i nie przejmować się niepowodzeniami. Nie oczekuję cudów, bo ciężko zmienić jest ludzką mentalność, jednakże strasznie jestem ciekawa co ma do zaproponowania autor książki.

2. "Arabska krucjata" - Tanya Valko
Oj, wybór był prosty! Czekałam na tę książkę przez długie miesiące, więc od razu wiedziałam, że będzie pierwszą, którą wrzucę do koszyka. Dość dobrze znam twórczość pani Valko i wiem, że na pewno nie zawiodę się piątą już częścią Arabskiej Sagi. Po prostu chcę już czytać!

3. "Tylko Cross" - Sylvia Day
Powiem szczerze, że już przeszła mi faza na tego typu literaturę. Po przeczytaniu Greya oraz serii The Dark Duet postanowiłam dać sobie spokój z książkami erotycznymi. Jedak gdzieś tam między władczym milionerem, a treserem seksualnych niewolnic, w moje ręce wpadł Cross. I gdyby nie to, że mam całą serię, a zdaje się, że powyższa książka jest zakończeniem sagi, to nie zdecydowałabym się na zakup. Należę jednak do osób, które jak już coś zbierają to do końca. Dlatego też zostawię sobie Crossa na czarną godzinę, kiedy już naprawdę nie będę miała co czytać.

4. "Ugly love" - Colleen Hoover 
Ten zakup to spontaniczna decyzja. Dużo naczytałam się na portalach i kontach na instagramach o tej książce, jak i o całej twórczości Colleen Hoover, więc postanowiłam spróbować i przekonać się na własnej skórze o co chodzi. Mam nadzieję, że się nie zawiodę. A jak mi się spodoba to może w przyszłości sięgnę po inne książki tej autorki.

5. "Trawers" - Remigiusz Mróz 
Muszę coś dodawać? Uwielbiam pierwsze dwie części tej trylogii i już nie mogę doczekać się zakończenia całej historii. Gdzieś już rzuciło mi się w oczy, że ponoć jest nieźle. Postaram się nie popełnić grzechu, którego dopuściłam się czytając pierwszą część, a mianowicie przeczytanie ostatniego zdania. Choć może być ciężko czyż nie?

6. "Zanim się pojawiłeś" - Jojo Moyes 
Książkę tę widziałam na niemalże wszystkich kontach instagramowych i blogach poświęconych książkom. I niemalże dziewięćdziesiąt procent opinii było pozytywnych. Ja uwielbiam takie romantyczne historie z przesłaniem, książki, które wzruszają i zapadają w pamięć. Od bardzo dawna nie czytałam typowej książki o miłości, dlatego powiem szczerze, że mam na nią wielką ochotę. W końcu jak na niepoprawną romantyczkę przystało wypada raz na jakiś czas sięgnąć po piękną, uczuciową i emocjonalną historię.

7. "Człowiek o 24 twarzach" - Daniel Keyes 
Jakiś czas temu czytałam notkę o tej książce w typowym kobiecym magazynie. Zaintrygowała mnie, więc poszperałam trochę w necie, aby sprawdzić kim był ten Bylly Milligan. Potem padła informacja o ekranizacji i głównym bohaterze, którym ma zostać Leonardo DiCaprio. Już dawno miałam się wyposażyć w tę książkę, jednak nigdy nie było okazji do zakupu, zawsze znajdowało się coś lepszego. Wreszcie nadszedł ten czas, że książka wylądowała na mojej półce i mam na nią wielką chrapkę.

Macie któreś z powyższych książek? Czytaliście? Jakie są Wasze opinie? No i najważniejsze pytanie: od której powinnam zacząć? 
Copyright © 2016 NA REGALE , Blogger