Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jennifer L. Armentrout. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jennifer L. Armentrout. Pokaż wszystkie posty

wtorek, stycznia 18, 2022

#237 "Krew i popiół" by Jennifer L. Armentrout

#237 "Krew i popiół" by Jennifer L. Armentrout



Witam się z Wami pierwszą recenzją tego roku. I to nie byle jaką, bo mam dla Was dzisiaj wspaniałą książkę. Zbierałam się do napisania tego tekstu kilka dni, bo tak wiele chciałabym Wam powiedzieć o tej historii, a jednocześnie mam taki mętlik w głowie, że obawiam się chaosu, który może się tutaj wedrzeć. Ale po kolei…

Jak widzicie po zdjęciu i tytule, przychodzę do Was z książką, która w tym momencie jest wszędzie. I bardzo dobrze, bo jak najwięcej osób powinno się o niej dowiedzieć. „Krew i popiół” to książka fantasy, a jak wiecie – lub nie – ja tego gatunku unikam (nie licząc oczywiście Harrego Pottera czy sagi Zmierzch). Dlaczego unikam? Bo zawsze odstraszały mnie elfy, wróżki i inne nadprzyrodzone postacie. Ponadto, kiedy czytam tego typu książki potrzebuję maksymalnego skupienia, aby zrozumieć i zapamiętać te wszystkie, na ogół bardzo skomplikowane nazwy różnych rodów, księstw, przyrządów itd. Po prostu mnie to męczy. Dlaczego więc zdecydowałam się na przeczytanie „Krwi i popiołu”? Z dwóch powodów. Po pierwsze moim postanowieniem noworocznym jest wychodzenie z własnej strefy komfortu i sięganie po książki, których w normalnych okolicznościach bym nie przeczytała. A po drugie znam autorkę, choć nie z tej strony fantasy i cenię sobie opinie i recenzje Agnieszki z instagramowego konta @magical_daily i to właśnie za jej sprawą zdecydowałam się zapoznać z powyższą historią.

Nawet nie macie pojęcia jak bardzo nie żałuję! 

„Krew i popiół” to historia Poppy, która żyje w królestwie Ascendentów. Dziewczyna jest Panną, została wybrana przez bogów i właśnie im ma być oddana podczas uroczystej ceremonii. Z związku z tym musi przestrzegać różnych zasad, które sukcesywnie łamie, ponieważ Poppy jest krnąbrna, odważna i buntownicza. Po niepokojących wydarzeniach, które mają miejsce w pałacu, do ochrony Poppy zostaje przydzielony Hawke – przystojny, intrygujący i przebiegły rycerz Gwardii Królewskiej, którego zadaniem jest bronienie Panny. Między Poppy i Hawke'm rodzi się relacja, której żadne z nich nie może się oprzeć. Obydwie wiedzą, że to złe i nieodpowiednie, że mogą zostać ukarani za swoje zachowanie, jednak nie potrafią powstrzymać swoich uczuć. Ponadto Hawke pragnie uświadomić Poppy jak bardzo jej wolność jest ograniczana, jak bardzo jest tłamszona, kontrolowana i unieszczęśliwiana w królestwie, które ma dać jej życie wieczne.

Wszystko w tej książce mi się podobało. Zacznę chyba od najważniejszego, czyli od świata wykreowanego przez Armentrout. Nie było tak skomplikowanie jak myślałam, choć nie zabrakło trudnych słów. Autorka bardzo obrazowo przedstawiła księstwo, w którym żyją główni bohaterowie. Ze szczegółami opisywała wszystko co ich otacza, wszystkie wioski, krajobrazy, ludzi i fikcyjne istoty. Jest to niezwykle ważne, ponieważ moim zdaniem przy książkach fantasy wyobraźnia czytelnika działa na zwiększonych obrotach, więc niezwykle ważne jest, aby autor dokładnie przekazał co miał na myśli tworząc świat w powieści. Czytając nie mogłam oderwać od siebie myśli, że jest to świetny materiał na film. I jestem pewna, że okazałby się on rewelacyjny! Armentrout w swojej książce podparła się nieco „istniejącymi” już istotami, takimi jak wilkołaki czy wampiry. Być może mogła się pokusić o coś bardziej oryginalnego, ale szczerze przyznam, że dla mnie, jako laika fantasy, jest to do zniesienia, bo dzięki temu odbiór książki był dla mnie prostszy.

Podobają mi się również bohaterowie, których stworzyła Jennifer L. Armentrout. Poppy to bardzo nietuzinkowa postać. Z jednej strony pragnie rzetelnie wywiązywać się ze swoich obowiązków Panny, aby móc dostąpić zaszczytu Ascendencji, z drugiej zaś strony nie potrafi usiedzieć w miejscu, pragnie pomagać ludziom, z którymi tak naprawdę nie może się komunikować i pokazywać im swojej twarzy. Poppy pragnie nowych doznań, chce choć odrobinę poczuć się jak zwykły śmiertelnik, który może zawierać przyjaźnie, chodzić tam gdzie chce, doświadczać różnych przeżyć, uczuć, emocji. Jej życie, mimo iż z pozoru wydaje się być dobre i szczęśliwe, w rzeczywistości jest jałowe, monotonne i nudne. Dlatego cieszę się, że w jej życiu pojawił się ktoś taki jak Hawke, który nieco otworzył jej oczy i pomógł jej doświadczyć tego o czym dziewczyna zawsze marzyła. Nie będę ściemniać, że Hawke nie podbił i mojego serca. Poza walorami wizualnymi, chłopak pokazał, że jest bardzo odważny i nie straszne mu są żadne potwory. Jest jednocześnie szarmancki i zadziorny, nonszalancki i konkretny, uwielbiałam fragmenty, w których droczył się z Poppy, w których popisywał się swoją inteligencją i umiejętnością czytania ludzkiego zachowania. Hawke to kolejna fikcyjna postać, w której jestem absolutnie zakochana!

Bohaterowie tej powieści muszą mierzyć się z wieloma niebezpieczeństwami, na ich drodze stają czarne charaktery, próbujące pozbawić ich życia. Akcja tej książki toczy się nieprzerwanie od pierwszej do ostatniej strony. I myślę, że to właśnie to sprawia, że ta książka jest po prostu nieodkładalna. Czytając niejednokrotnie będzie przecierać oczy ze zdziwienia, plot twist goni plot twist, a to co autka zafundowała swoim czytelnikom w końcowej części tej historii to już prawdziwy szok, z którego długo się nie otrząśniecie. Z każdym kolejnym rozdziałem klocki tej układanki wskakiwały na miejsce, aby na końcu ukazać spójny obraz najlepszego romansu fantasty, jaki kiedykolwiek mieliście w dłoniach.

Na końcu jeszcze dodam ogromną prośbę od siebie. Nie zamykajcie się na żadne gatunki literackie. Ja tak zrobiłam i ogromnie tego żałuję. Tylko po przeczytaniu tej jednej książki jestem tak bardzo zaciekawiona innych powieści fantasy, że powoli zaczynam przeglądać księgarnie i sprawdzam co mają w swoim asortymencie. Warto jest wychodzić ze swojej strefy komfortu i sięgać po coś nowego, nieznanego. Ja bardzo żałuję, że dopiero teraz odkryłam fantasy, ale w najbliższym czasie planuję wszystko nadrobić.

środa, kwietnia 15, 2020

#149 "Devlin" by Jennifer L. Armentrout

#149 "Devlin" by Jennifer L. Armentrout

Cześć.
Pamiętacie trylogię o pięknych i bogatych braciach de Vincent?
Do niedawna miałam do nadrobienia ostatnią część, ale było minęło, bo skończyłam czytać trzeci tom i tym samym mogę uznać całą serię za skończoną.

Trzeci tom jest o najstarszym z braci - Devlinie. Devlin już od początku wzbudzał moją ciekawość, bo autorka zawsze przedstawiała go z dystansu. Nie mogłam się doczekać, kiedy przeczytam jego tom, ponieważ byłam bardzo ciekawa co wydarzyło się w jego życiu, że był tak zimnym i surowym mężczyzną. Devlin już w pierwszym tomie został przedstawiony jako diabeł. Zbudzał respekt przed każdą osobą, która znalazła się w jego otoczeniu, zawsze był najważniejszy, jego zdanie liczyło się najbardziej, był srogi i zdystansowany. Wszystko to potwierdziło się w tej książce, ale tym razem poznajemy genezę jego zachowań.
W tej książce poza trzecim bratem poznajemy nową bohaterkę - Rosie. Dziewczyna zajmuje się polowaniem na duchy, interesuje się tym co niematerialne i duchowe. Wierzy w siły nadprzyrodzone, dlatego od początku marzy jej się wejście do posiadłości de Vincentów, która przez wszystkich mieszkańców Nowego Orleanu uważana jest za nawiedzoną. Pomimo tego, że przyjaźni się z Nikkie, która związana jest z środkowym bratam Gabrielem, to obawia się wejścia do tego domu ze względu na Devlina.
Jednak nie taki diabeł straszny jak go malują...

Ta książka to oczywiście romans z lekką dozą erotyki (jak dla mnie nic gorszącego). Mówiłam to już niejednokrotnie, ale w tych książkach podoba mi się przede wszystkim to, że lekka literatura miłosna połączona jest trochę z kryminałem, trochę z fantasy... Jest to dla mnie zupełnie coś nowego, więc z wielką przyjemnością czytało mi się każdy z tomów.

Na ten tom czytałam od początku, bowiem to właśnie Devlin intrygował mnie najbardziej. To że zawsze stał z boku i był taki zimny sprawiało, że stawał się dla mnie coraz bardziej fascynujący. Jednak jest coś w tym, że kobiety wolą złych chłopców ;)
I powiem Wam, że jak poznałam całą prawdę o najstarszym z braci to polubiłam go jeszcze bardziej. Nie miał łatwego dzieciństwa, bowiem wychowywał go człowieka, który za nic miał sobie moralność. Devlin musiał wiele wycierpieć, także dla braci. Zawsze robił to świadomie, jednak nie na popis. Cierpiał w samotności. Robił wszystko, aby uchronić rodzinę przez konsekwencjami zachowania ojca. To go ukształtowało i przygotowało do brania na siebie wszystkiego co złe i niebezpieczne. I dopiero Rosie uświadomiła mu, że nie musi dźwigać tego ciężaru sam.

Nie jest to łatwa historia. Ma ona w sobie wiele bólu, ale kiedy przeczytacie i utożsamicie się z głównym bohaterem, zrozumiecie, że nie jest to zwykła książka o miłości. Super się to czyta i bardzo żałuje, że bracia są trzej. Z chęcią raczyłabym się tą serią jeszcze przez kilka tomów.
Może Wy mi coś polecicie w podobnym stylu? Czasami nachodzi mnie ochota na romans, ale nie taki słodko-pierdzący". Szukam czegoś w stylu braci de Vincent. Dajcie znać jeśli spotkaliście się już z podobnymi książkami.

piątek, maja 17, 2019

#120 "Gabriel" by Jennifer L. Armentrout

#120 "Gabriel" by Jennifer L. Armentrout

Cześć Moliki!
Dawno nie było u mnie na blogu żadnych romansów, ciągle tylko kryminały i thrillery, więc powiedziałam sobie basta! Czas przeczytać coś ku pokrzepieniu serca :)
Mój wybór padł na "Gabriela", bo totalnie przepadałam po przeczytaniu pierwszej części o przystojnym i pewnym siebie Lucianie z rodziny de Vincent. "Gabriela" łyknęłam w dwa dni podczas świąt Wielkanocnych (dopiero teraz widzicie jakie zaległości mam w publikacji postów) ;)

Tytułowy "Gabriel" to Gabe. Środkowy z braci zamożnej, tajemniczej i skandalicznej rodziny de Vincentów. Cały ród jest bajecznie bogaty, mieszka w ogromnej rezydencji, a trójka dziedziców majątku rodziny wzbudza niemałe kontrowersje w plotkarskim świecie przez swoje przygody miłosne i hulanki.
Po pierwszej części wiemy już, że Lucian znalazł miłość swojego życia, ustatkował się i wycofał z medialnego życia. Tym razem mamy możliwość bliższego poznania Gabe'a. Gabe, podobnie jak młodszy brat, ma za sobą wiele trudnych przeżyć i skrywa wiele tajemnic. Dziewczyną, która niespodziewanie zawraca mu w głowie jest Nikkie.
Nicolette to córka służących, którzy pracują w domu de Vicetów od lat. Dziewczyna wychowywała się z braćmi, więc wszyscy traktowali ją jak młodszą kuzynkę. Nikkie po czterech latach wraca do rodzinnego domu i zastępuje w pracy matkę, która zmaga się z chorobą nowotworową. Pech chciał, że ona i Gabe nie rozstali się w zgodzie. Dziewczyna ma wiele żalu do starszego o dekadę chłopaka o to co jej zrobił. Jednak muszą oni zażegnać niesnaski z przeszłości, bowiem ktoś czyha na życie Nikkie...

Powiem Wam, że bardzo podoba mi się połączenie romansu z thrillerem/kryminałem. Nie jest to główny wątek, bo mimo wszystko na pierwszym planie są relacje Nikkie i Gabe'a, ale w poprzedniej części zastosowany był podobny zabieg i również bardzo przypadł mi on do gustu.
Najbardziej oczywiście w książce podobała mi się relacja głównych bohaterów. Polubiłam Gabe'a, ponieważ był odpowiedzialny i czuły, popełnił kilka błędów przez swoją głupotę i brak odwagi, ale kto ich nie popełnia... Fajnie było to, że potrafił się do tego przyznać, wyciągnąć wnioski i naprawić to co zepsuł. Gabe, w przeciwieństwie do Luciana, to idealny kandydat na męża.
Sympatią zapałałam także do Nikkie, bo to silna dziewczyna, która jest zdolna do walki o bliskich i sporych poświęceń. Kiedy kocha to robi to całym sercem i nie ma w tej kwestii kompromisów. Nie pozwoliła się krzywdzić przez Gabe'a, mimo iż ten nie był wobec niej do końca uczciwy. Kiedy została zraniona przez chłopaka do końca zachowała zimną krew i dopiero po długich i szczerych przeprosinach zdecydowała mu się wybaczyć.
Myślę, że L. Armentrout ma talent do kreowania sympatycznych bohaterów!

Jedyna rzecz, która bardzo mi przeszkadzała w książce nie ma nic wspólnego z fabułą. Gabe zdrabniał imię dziewczyny do Nic, co w języku polskim wiemy jak wygląda i co oznacza. Notorycznie łapałam się na tym, że zamiast kojarzyć ten skrót z imieniem, czytałam po prostu słowo nic, co kompletnie zaburzało mi sens zdania.
Ale to tylko taki jeden minus, którego wina leży też po mojej stronie, bo nie mogłam się przyzwyczaić, że Nic to postać z książki.

Nie jestem zawiedziona tą książką. Czytało się przyjemnie i szybko. Ponownie jestem mile zaskoczona tym, że autorka nie uczyniła z tego erotyku, tylko skupiła się na trudnych relacjach międzyludzkich. Jeśli miałabym wybrać między "Lucyferem" a "Gabrielem" i zdecydować, która książka podobała mi się bardziej, to zdecydowałabym się na część pierwszą, bo mimo wszystko była ona dla mnie takim świeżym powiewem czegoś innego, była zaskakująca, głównie właśnie przez wplątanie w fabułę kryminalnych wątków. "Gabriel" był trochę powtórzeniem schematów, mimo iż historia była zupełnie o czymś innym.
Mimo wszystko z niecierpliwością czekam na kolejną część o trzecim bracie Devinie, bo i w jego życiu sporo się nadziało.
Czekam z niecierpliwością!

środa, kwietnia 24, 2019

Nowe na półce - kwiecień 2019

Nowe na półce - kwiecień 2019

Cześć Moliki!
Jak widzicie po tytule dzisiejszy post kręcić się będzie wokół książek, które postanowiłam zamówić w tym miesiącu. Ostatnia paczka była w lutym (wciąż nie przeczytałam tych wszystkich książek), ale kto powiedział, że nie można zakupić kolejnych? :)

Szczerze przyznam, że niektóre z tych książek kupiłam "w ciemno". To znaczy, że zasugerowałam się Waszymi rekomendacjami na instagramie, więc dopiero teraz, przy okazji tego posta, zapoznam się z opisami fabuły. Śmieszne? Żałosne? Nie, po prostu ufam osobom, które obserwuje w wspieram na portalu. Na niektórych nigdy się nie zawiodłam!

1. Jennifer L. Armentrout - "Gabriel"
"Gabriel" to druga cześć serii o braciach De Vincent. Pierwsza spodobała mi się tak bardzo, że przeczytałam ją w dwa dni i od razu zapragnęłam więcej. "Lucyfer" skradł mi serce, mam nadzieję, że z Gabrielem będzie podobnie, bo już w pierwszym tomie wzbudził moje zainteresowanie.
Nicolette Besson nie sądziła, że kiedykolwiek wróci do posiadłości de Vincentów w Luizjanie, gdzie serce niegdyś złamał jej sam Gabriel de Vincent. Ucieczka przed wspomnieniami, a tym bardziej przed przystojnym Gabem jest znacznie trudniejsza, niż Nikki zakładała. Zwłaszcza, że wydaje się on zdeterminowany, aby przebywać w jej towarzystwie tak często, jak tylko to możliwe. Gabriela przez lata dręczyły wyrzuty sumienia z powodu tego, jak potraktował Nikkie. Pragnął jej, ale nie było to właściwe. Nagle wszystko się zmieniło. Gabe nie ma już przed sobą dobrze znanej mu dziewczyny - widzi teraz bystrą, utalentowaną i nieziemsko piękną kobietę... którą w dodatku ktoś prześladuje. Młody de Vincent zrobi wszystko, żeby ją chronić i powstrzymać wiszącą nad rodem klątwę.  
2. Daniel Tudor, James Pearson - "Tajemnice Korei Północnej"
Nad tą książką nie będę się rozwodzić, bo jest  to prezent dla kogoś. Ja się kompletnie Koreą nie interesuje, więc przytoczę Wam tylko krótki opis, bo może ktoś z Was będzie się zastanawiał nad zakupem.
Korea Północna to kraj, w którym wszyscy czczą ogarniętego żądzą władzy dyktatora, spory z Koreą Południową często prowadzą do wybuchów przemocy, bomby jądrowe są detonowane z alarmującą regularnością, a większość ludzi jest na skraju śmierci głodowej. Czy rzeczywiście jest to wierny obraz codziennego życia w dzisiejszej Korei Północnej?
3. Robert Bryndza - "Z zimną krwią"
Bryndza to jeden z moich ulubionych autorów, jeśli chodzi o thrillery. Seria o Erice Foster skradła moje serce od pierwszego tomu i aż trudno uwierzyć, że "Z zimną krwią" to już piąta część!  Jak zwykle nie mogę doczekać się lektury, bo ta książka okrzyknięta została najlepszą z serii i żałuję, że mam jeszcze poprzednią do nadrobienia!
Kiedy Erika Poster otwiera zardzewiałą walizkę, znajduje w niej rozczłonkowane ciało młodego mężczyzny i choć wiele już widziała w swojej karierze, to z podobnym widokiem ma do czynienia po raz pierwszy. Dwa tygodnie wcześniej znalezioną identyczna walizkę z ciałem młodej kobiety. Co łączy te morderstwa? Kiedy Foster wraz z zespołem zaczynają śledztwo, szybko orientują się, że to przypadek seryjnego mordercy, który już zaplanował kolejny ruch i zawsze jest o krok przed nimi. Walizek przybywa, a na dodatek w śmiertelnym niebezpieczeństwie znalazły się bliźniaczki jednego z kolegów detektyw. Czy uda jej się je uratować zanim będzie za późno? Czas mija nieubłaganie szybko, a kiedy główny podejrzany zostaje namierzony, Foster odkrywa że morderca nie działa w pojedynkę. 
4. Mario Escobar - "Kołysanka z Auschwitz"
Myślę, że tytuł daje do myślenia i będzie to jedna z książek, które po prostu trzeba przeczytać. Bardzo wiele osób ją poleca, chwali, wielu z Was nie kryje wzruszenia i przyznaje się do łez podczas lektury. Ja się trochę obawiam tej historii, ale wierzę, że będzie ona wspaniała na swój sposób, bo historie z obozów koncentracyjnych zawsze dają wiele do myślenia.
W maju 1943 roku do domu Helene Hannemann brutalnie wkracza policja, która z rozkazu Henricha Himmlera zabiera do obozów Romów i Sinti. Mąż i dzieci Helene mają trafić do Auschtiz-Birkenau, ale ona, jako przedstawicielka czystej arabskiej krwi, może wybrać wolność. Decyduje się jednak na dobrowolne zesłanie do piekła. Kiedy do obozu przyjeżdża doktor Mengele i powierza Helene prowadzenie przedszkola, kobieta rozpoczyna heroiczną walkę o życie dzieci. I choć wie, że los jej podopiecznych jest z góry przesądzony, robi wszystko, by złagodzić się cierpienia. 
5. Diana Quan - "W domu jak w raju"
Ta książka na dzień dobry mnie zawiodła. Dlaczego? Spodziewałam się poradnika, który będzie bardziej w formie katalogu, ze zdjęciami, krótki opisami i pomysłami na aranżację wnętrz. Potrzepuję inspiracji, bo planuję remont pokoju i liczyłam, że ta książka pomoże mi znaleźć jakieś ciekawe rozwiązania. Być może tak jest, ale wynika to z treści książki, a nie zdjęć. No zobaczymy...
Praktyczny poradnik dostarczający pomysłów na przemianę domu w oazę optymizmu, spokoju, miłości i kreatywności. Zawiera wskazówki, jak odpowiednio zorganizować poszczególne pomieszczenia, aby móc odpocząć, skoncentrować się i czerpać inspirację z przebywania w domu, nie tracić, lecz zyskiwać życiodajną energię. Znajdziemy w nim równie podpowiedzi, jak polepszyć stan ducha za pomocą, odpowiedniego wykorzystywania światła, wody, roślin i kolorów, oraz praktyczne porady na temat zastosowania naturalnych materiałów, które łączą nas ze środowiskiem, dodają pomieszczeniom przytulności, poprawiają odpoczynek i sprawią, że dom będzie sprzyjał naszym: harmonii, równowadze i zdrowiu.  
6. Eva Garcia Seanz de Urturi - "Cisza białego miasta"
Tę książkę kupiłam przez wzgląd na Wasze pozytywne opnie. Wydaje mi się, że nie trafiłam na żadne negatywne słowo, dlatego zainteresowałam się tym tytułem. Po opisie spodziewam się bardzo dobrej książki, a dodatkowym plusem jest to, że akcja toczy się w hiszpańskim Kraju Basków, który odwiedziłam już dwa razy.
Mieszkańcami hiszpańskiej Vitorii wstrząsa wiadomość o podwójnym morderstwie, łudząco podobnym do brutalnych zabójstw sprzed dwudziestu lat. Skazany za tamte zbrodnie Tasio Ortiz de Zarate ma wkrótce wyjść na pierwszą przepustkę z więzienia. Wracają obawy o bliskich i o własne życie, ludzi zaczyna ogarniać paraliżujący strach. Śledczy specjalizujący się w profilowaniu kryminalnym, Unai Lopez de Ayala, za wszelką cenę stara się nie dopuścić do tego, by pojawiły się kolejne ofiary. Tragedia, którą sam przeżył, sprawia, że traktuję sprawę podwójnych zabójstw wyjątkowo. Jego metody śledcze nie podobają się Albie, nowej w mieście pani podkomisarz. Rozpoczyna się wyścig z czasem. Seryjny morderca planujący każdy szczegół swoich zbrodni kontra profiler znający najmroczniejsze zakamarki ludzkiego umysłu. Który z nich wyjdzie z tego pojedynku zwycięsko? 
7. Remigiusz Mróz - "Umorzenie"
Tego zakupu nie będę tłumaczyć, bo nie muszę. Kocham Chyłkę!
Idealna rodzina. Szczęśliwe małżeństwo, kochająca żona, oddany mąż, dla którego dwoje dzieci jest całym światem. Wydawało się, że nic nie zakłóci idylli, którą cieszyli się Skalscy. Do czasu. Pewnej nocy sąsiedzi słyszą krzyki dochodzące z domu, a kiedy policjanci zjawiają się na miejscu, odnajdują bestialsko zamordowaną matkę i jej dzieci. Jedyny trop wiedzie do głowy rodziny, mimo iż mężczyzna nigdy nie podniósł ręki na rodzinę. Dlaczego zabił? Co takiego sprawiło, że z idealnego męża zmienił się w potwora? Joanna Chyłka ma świadomość, że ze względu na stan zdrowia każda sprawa może okazać się tą ostatnią. Decyduje się bronić oskarżonego, mimo iż ten od razu przyznaje się do popełnienia okrutnej zbrodni. Sprawa wydaje się z góry przegrana, gdyby nie jeden istotny fakt - sprawca ma żelazne alibi, które przeczy jego winie. Sam jednak twierdzi, że zostało ono sfabrykowane.  
8. Hans Joachim Land - "Kobiety z bloku 10. Eksperymenty medyczne z Auschwitz" 
Podejrzewam, że będzie to jedna z trudniejszych książek do przeczytania. Ja już jej kiedyś szukałam, jakieś 2-3 lata temu, jednak pierwotne wydanie nie było już nigdzie dostępne, dlatego cieszę się na tę wznowioną edycję. Podobnie jak w przypadku "Kołysanki..." bardzo boję się tej lektury, ale jednocześnie jestem jej bardzo ciekawa.
Kim był profesor Clauberg, "specjalista" od stertylizacji? Jak działało jego laboratorium? Jakie metody stosowali i co badali inni pseudolekarze? To historia ofiar, katów, sadystycznych "operacji" i codzienności obozu opisana na podstawie badań archiwalnych i rozmów z ofiarami. Lang opowiada, kim były te kobiety, co się z nimi stało, jak radziły sobie w codziennym życiu i z czym musiały się mierzyć po wojnie. 
I tak to się prezentuje. Czy któraś książka wpadła Wam w oko? A może już czytaliście i chcecie podzielić się swoją opinią? Dajcie znać w komentarzach!

wtorek, marca 12, 2019

#113 "Lucyfer" by Jennifer L. Armentrout

#113 "Lucyfer" by Jennifer L. Armentrout

Cześć Moliki!
Dziś mam prawdziwą gratkę dla fanek przystojnych, niepokornych i obrzydliwie bogatych mężczyzn. Książka o jakże znaczącym tytule "Lucyfer" to romans z prawdziwego zdarzenia połączony nieco z kryminałem i fantastyką. Taki miks chyba nie może być nieudany, prawda?

Cóż... chyba nie muszę mówić, że do przeczytania zachęcił mnie przede wszystkim pan z okładki ;) A na serio, to będąc w walentynkowym nastoju, zatapiając smutki zrobiłam zamówienie na książki, głównie te romantyczne, i między innymi właśnie "Lucyfer" wpadł do mojego koszyka.
Nie powinno oceniać się książek po okładce, ale ja to właśnie zrobiłam. Wywnioskowałam, że trafię na coś podobnego do "Pięćdziesięciu twarzy Greya" i o to właśnie mi chodziło. Pomijając całą erotykę, to chyba jestem trochę próżna, bo lubię historie o bogaczach, przystojniakach i kobietach, których nie udaje im się zdobyć :) Jest to dla mnie naprawdę relaksująca lektura, bo jest tak banalna, że aż śmieszna.

"Lucyfer" jest autorstwa Jennifer L. Armentrout. Czytałam jedną książkę tej autorki - "Co przyniesie wieczność" i szczerze przyznam, że jestem w szoku, że ta autorka ma taki wachlarz możliwości. A jak zaczęłam przeglądać jej dorobek, to zbaraniałam! Super, że jest taka wszechstronna!
Ale wracając do powyżej książki. "Lucyfer" to historia o mężczyznach ze znanego i bogatego rodu de Vincentów. Trzej bracia mieszkają w ogromnej rezydencji, w której przez lata wydarzyły się bardzo złe rzeczy, dlatego istnieją podejrzenia, że dom jest nawiedziony. W wyniku niespodziewanych sytuacji bracia muszą zatrudnić opiekunkę. I tutaj pojawia Julia. Młoda dziewczyna zjawia się w rezydencji i zupełnie nieświadomie rozkochuje w sobie Luciana.

Zanim przejdę do moich odczuć... Nie wiem czy też tak macie, ale... Jak można nazwać Lucianem nieziemsko przystojnego i bogatego faceta? No jak?! Przecież jedno wyklucza drugie. Tak samo miałam z Edwardem ze "Zmierzchu". Być może po angielsku brzmi to lepiej, aczkolwiek wciąż mnie to nie przekonuje. Dramat!

Przyznaję, że książka mi się podobała. Przeczytałam ją bardzo szybko i byłam zaskoczona niektórymi sytuacjami. Nie jest to taki typowy romans, bo mamy tutaj wiele pobocznych wątków - ten kryminalny podobał mi się najbardziej i jest on stale obecny w fabule. Dzięki temu nie mamy tutaj tylko i wyłącznie faceta uganiającego się za laską i dziewczyny wdychającej po kątach za facetem, który jest dla niej nieosiągalny.
Podobało mi się jak autorka wykreowała bohaterów. Zapewne nie będę pierwszą i ostatnią, która powie, że Lucian to niezłe ziółko, ale ziółko, które przyciąga. Jest zabawny, bardzo pewny siebie, momentami aż niemożliwy. Sama uśmiechałam się pod nosem na niektóre jego zagrania. Ma facet gadane! Julia podobała mi się mniej, co zrozumiałe, ale nie irytowała mnie tak jak niektóre bohaterki tego typu powieści.
Jeśli chodzi zaś o sceny erotyczne... Przyznaje, że po okładce spodziewałam się typowego erotyku. Pomyliłam się jednak. Sceny występują, owszem, ale nie są one głównym elementem tej historii i jak mam być szczera, to na całą książkę są może cztery szerzej opisane sceny. Według mnie to taki złoty środek, bo jednak nie seks jest najważniejszy w tej książce.

Ta książka pokazuje, że czasami warto jest wyjść ze swojej strefy komfortu, że warto zaryzykować, bo może wyjść z tego coś dobrego (nie wierzę, że to piszę, bo właśnie sama próbuję siebie przekonać do pewnych kroków przed którymi zawsze się wzbraniałam). Julia zaryzykowała. Porzuciła wszystko i wyjechała do pracy do obcego miasta, obcych ludzi i znalazła Luciana. Czy dobrze im było razem? Czy ten diabelski facet nie złamał jej serca? Czy to poświęcenie było opłacalne?
Odpowiedzi na te pytania znajdziecie w książce. Wiem, że niezależnie od tego co zrobicie, to warto zaryzykować. Lepiej żałować, że się coś zrobiło, niż nie. Zmiany nie zawsze wychodzą na dobre, ale przynajmniej ma się świadomość, że podjęło się próbę. Nie stało się w miejscu.

Taki morał wyciągnęłam z tej jakby się wydawało banalnej książki.

Polecam!

niedziela, lutego 24, 2019

Nowe na półce - luty 2019

Nowe na półce - luty 2019

Cześć Moliki!
W końcu nastał ten dzień, w którym pozwoliłam sobie na kolejne zamówienie. Tak się cieszę!
Ostatnie książki kupiłam w listopadzie, więc stwierdziłam, że najwyższy czas powiększyć biblioteczkę. Zwłaszcza, że złapałam kod rabatowy do księgarni ZNAK na książki wydawnictwa Filia.
Także zamówiłam sześć książek, głównie romantycznych, bo były walentynki. A że ja nie obchodzę tego święta, bo nie mam z kim, to kupiłam sobie kilka miłosnych historii na pocieszenie.
Będą w księgarni Autorskiej po odbiór zamówienia dokupiłam "Bezbronne" Taylor Adams, bo bardzo chciałam przeczytać tę książkę, a ekspedient przy kasie namówił mnie do zakupu "Wszystkich moich kobiet" Janusza Leona Wiśniewskiego. Książka była akurat w promocji, zapłaciłam niecałe 14 zł, także wzięłam, bo książek nigdy za wiele ;) Ostatnia książka, która znajduje się na zdjęciu to "Na skraju załamania" i dostałam ją wczoraj od koleżanki.
Pokrótce opowiem Wam teraz o każdej książce i przedstawię opis, bo może ktoś z Was skusi się na zakupy.

1. Jennifer L. Armentrout - "Lucyfer" 
Jak mam być szczera, to książkę kupiłam przez okładkę ;) Ten przystojny pan bardzo do mnie przemawia. Lubię tematykę romansów, kiedy jedno z potencjalnych kochanków jest niebotycznie bogate i skrywa w sobie jakieś tajemnice. Liczę na bardzo ciekawą lekturę.
Julia Hughes przez całe życie postępowała ostrożnie, jednak wszystko się zmienia, gdy pewnego dnia otrzymuje bolesną lekcję. Stara się zacząć wszystko od początku, znajdując nową pracę na luizjańskich bagnach. Poznaje tam przystojnego Luciana de Vincenta. Bracia de Vincent znani są ze swojego bogactwa i mrocznej reputacji. Gdy ich zaginiona przed laty siostra wraca do domu, zatrudniają Julię jako opiekunkę. Ale nie będzie to tak proste zadanie, jak wydawało się na początku. W rezydencji czekają na Julię mroczne niebezpieczeństwa oraz aż nazbyt seksowny szef. Prababka de Vincentów twierdziła niegdyś, iż mężczyźni z ich rogu mogą zakochać się tylko raz w życiu. Najwyraźniej nadeszła właśnie kolej Luciana. Nowo poznana kobieta nie powinna jednak dowiedzieć się o niektórych sekretach rodziny. Tymczasem w posiadłości dochodzi do tajemniczej śmierci ojca braci. Czy ktoś chce wyeliminować rodzinę de Vincentów? Czy Julii i Lucianowi uda się rozwiązać zagadkę?
2. Tillie Cole - "Tysiąc pocałunków" 
Planowałam kupić tę książkę zaraz po tym jak ukazała się na naszym rynku, ale zawsze pojawiało się coś innego i odkładałam zakup przez długie miesiące. Ale jak widać co się odwlecze to nie uciecze, a po tym jak przeczytałam inną książkę tej autorki nabrałam przekonania, że ta historia może być cudowna.
Chłopak i dziewczyna. Wielka miłość, której nie mógł zniszczyć ani czas, ani odległość. Miała przetrwać już do końca. A przynajmniej tak zakładali. Kiedy Rune wraca z rodzinnej Norwegii do sennego miasteczka Blossom Grove w stanie Georgia, gdzie jako dziecko zaprzyjaźnił się z Poppy, myśli tylko o jednym. Dlaczego dziewczyna, która była drugą połówką jego duszy i przyrzekła czekać na jego powrót, odcięła się od niego bez słowa wyjaśnienia? Serce Rune'a zostało złamane, gdy dwa lata temu Poppy przestała się do niego odzywać. Gdy po latach chłopak odkryje prawdę, jego serce rozpadnie się na nowo. 
3. M. Leighton - "Jesteś moim zawsze"
Kompletnie nic nie wiem o tej autorce, o jej twórczości, ani o książkach, które kupiłam. Ich zakup był totalnie spontaniczny, tak jak wspomniałam we wstępie szukałam czegoś romantycznego i akurat "Jesteś moim zawsze" i 'Jesteś moim teraz" wpadło mi w ręce.
Ta książka nie jest baśniowym romansem. To podróż pełna cierpienia i straty, nadziei i szczęścia. Jest zarówno boleśnie tragiczna jak i niesłychanie piękna. To historia miłosna. Opowiada o prawdziwym uczuciu - takim, które dostrzega cię w nocy i tuli, gdy płaczesz. O miłości, z której nie chcesz zrezygnować i odpuścić - takiej, o której wszyscy marzą, ale tylko nieliczni ją znajdują. Oto nasza historia. Prawdziwa opowieść o łączącej nas miłości. 
4. M. Leighton - "Jesteś moim teraz" 
Dane James był moim sąsiadem. Silny i sumienny, stanowił dla mnie zakazany owoc. Zakochaliśmy się w sobie od pierwszego wejrzenia. Choć pragnęliśmy być razem, nigdy temu uczuciu nie ulegliśmy. Kochaliśmy się w sobie przez większość życia, ale nos miał dla nas inne plany. Wiedział, że się zakochamy, wiedział, że się rozstaniemy. To było przekleństwo powracającego koszmaru lub nadzieja na znajomy, dobry sen. Nasza przeszłość była burzliwa, przyszłość rysowała się w ciemnych barwach, ale zawsze mieliśmy nasze piękne teraz. W końcu jednak i to zostało nam odebrane. 
5.  Jan - Philipp Sendker - "Sztuka słyszenia bicia serca"
Tej książki jestem niesamowicie ciekawa! Opis brzmi pięknie i mam nadzieję, że treść spełni wszystkie moje oczekiwania, aczkolwiek boję się zacząć. Boję się o swoje emocje i uczucia, które może wywołać ta książka, bo kiedy zaznaję za dużo takich bodźców, to trochę się gubię i zamykam w sobie. Mimo wszystko nie mogę doczekać się tej lektury.
Najważniejsza książka o bezwarunkowej miłości ostatnich dziesięcioleci. Ta powieść to najlepszy dowód na istnienie prawdziwej miłości. 
6. Sarah A. Denzil - "Morderczyni" 
Tę książkę zamówiłam z myślą o mamie, która lubi różnego rodzaju thrillery i kryminały. Zawsze kiedy robię większe zamówienie, to kręci nosem na wszystkie romanse i obyczajówki, które kupuję i szuka czegoś dla siebie. Tym razem postawiłam na Sarah Denzil, bo to kolejna książka tej autorki, która pojawia się w naszym domu.
Siedem lat temu sześcioletnia Maisie zostaje zamordowana. Odpowiedzialność za jej śmierć spada na czternastoletnią Isabel. Dziewczynka nic nie pamięta, ale na ubraniu i słoniach ma krew Maisie. Sąd skazuje ją za morderstwo. Leah zaczyna pracę w szpitalu psychiatrycznym dla szczególnie niebezpiecznych przestępców. Poznaje Isabel i spędza z nią dużo czasu. Wkrótce zaczyna podejrzewać, że ktoś inny jest winien śmierci dziewczynki sprzed siedmiu lat. Jeśli tak, to kto to zrobił? I czy da się zwrócić młodej dziewczynie skradzione dzieciństwo i zdjąć z niej piętno morderczyni? 
7. Janusz Leon Wiśniewski - "Wszystkie moje kobiety" 
Tak jak wspominałam we wstępie, na zakup tej książki namówił mnie ekspedient z księgarni. Obiecał bardzo dobrą lekturę, z którą spędzę przyjemnie czas. Słyszałam o tej książce, ale nigdy nie zastanawiałam się nad jej zakupem. Spróbuję! Może okaże się, że to świetna książka. Czytaliście?
Były przy nim w chwili największej tragedii, mimo że je zawiódł, skrzywdził, zdradził, upokorzył. Dlaczego? Wszystkie jego kobiety. Kim był dla nich? Kim one były dla niego? Której był coś winien, której kiedyś podarował za mało, a która była mu wdzięczna? 
8.  Taylor Adams - "Bezbronne" 
Bardzo głośno jest o tej książce, a że też lubię thrillery to oczywiście musiałam mieć ją u siebie. I w tym momencie, już jestem po lekturze, w tygodniu pojawi się recenzja, ale już teraz mogę Wam powiedzieć, że to bardzo dobra książka.
Darby jechała z uniwersytetu do domu, gdy rozszalała się burza śnieżna i uwięziła ją na odludziu. Najbliższą noc dziewczyna będzie musiała spędzić na postoju przy autostradzie z czterema obcymi osobami i bez zasięgu. Gdy rozgląda się po parkingu, przypadkowo odkrywa, że w jednym z aut uwięzione jest dziecko. 
9. B.A. Paris - "Na skraju załamania" 
Książkę dostałam wczoraj od koleżanki i jest to thriller psychologiczny, tematyka którą bardzo lubię - mama też się ucieszy :) Z opisu zapowiada się super akcja!
Wszystko zaczęło się tamtej nocy w lesie. Cass Anderson nie sprawdziła, czy samotna kobieta siedząca w samochodzie, zaparkowanym na odludziu nie potrzebuje pomocy. A teraz okazało się, że kobieta została zamordowana. Od tamtej pory Cass nie może się pozbierać. Nękana wyrzutami sumienia i głuchymi telefonami, zaczyna popadać w obłęd. Coraz częściej nie może sobie przypomnieć, czy zażyła lekarstwa, jaki jest kod do alarmu i czy leżący na blacie nóż na pewno nie był pokryty krwią. A skoro nie może zaufać sobie, to czy może ufać komukolwiek? 
I to by było na tyle... Powiedźcie, czy któraś z książek Was interesuje? A może którąś już macie i szczególnie polecacie? Dajcie znać!

niedziela, czerwca 11, 2017

#54 "Co przyniesie wieczność" by Jennifer L. Armentrout

#54 "Co przyniesie wieczność" by Jennifer L. Armentrout

Tytuł: Co przyniesie wieczność
Autor: Jennifer L. Armentrout
Wydawnictwo: Filia 
Data wydania: 11 kwietnia 2017
Liczba stron: 500

"Kształtuje nas ciąg wydarzeń, na które składają się zachowania różnych ludzi. Nauczyłam się, że nawet potwory mogą mieć na nas pozytywny wpływ"


Nie miałam żadnych oczekiwań względem tej książki przed czytaniem. Spotkałam się z wieloma pozytywnymi ocenami, wiele osób zachwalało tę historię i w sumie właśnie dlatego postanowiłam sięgnąć po tę pozycję. Nie zawiodłam się, aczkolwiek początek szedł mi mozolnie - podejrzewam, że to przez czytelniczy zastój, który mnie złapał. Końcowa opinia jest pozytywna, poza małym wyjątkiem, ale o tym za chwilę. 

Dla niektórych cisza jest bronią, ale Mallory "Myszce" Dodge służy ona jako pancerz obronny. W dzieciństwie nauczyła się, że lepiej jest zachować milczenie. I choć minęły już cztery lata od kiedy jej koszmar się skończył, dziewczyna zaczyna się martwić, że strach będzie ją paraliżował do końca życia. 
Teraz, po latach indywidualnego nauczania pod troskliwym okiem przebranych rodziców, Mallory musi się zmierzyć z nowym wyzwaniem - ostatnią klasą w publicznej szkole średniej. Żaden ze scenariuszy, które sobie stworzyła, nie zakładał, że pierwszego dnia nauki wpadnie na Ridera Starka, niewidzianego od lat przyjaciela i opiekuna. Dziewczyna uświadamia sobie, że ich więź przetrwała.
Okazuje się jednak, że nie tylko Mallory zmaga się z demonami przeszłości. Widząc, że życie wymyka się Riderowi spod kontroli, staje ona w obliczu wyboru pomiędzy dalszym milczeniem, a walką o kogoś, kogo kocha, o życia, jakiego pragnie, i prawdę, która musi zostać ujawniona. 

Historia jest o wspominanej wyżej dwójce - Mallory i Riderze, którzy wspólnie wychowywali się w rodzinie zastępczej. W wyniku nieszczęśliwych zbiegów okoliczności zostają rozdzieleni. Dziewczyna zostaje adoptowana przez bardzo dobrą rodzinę, chłopak zaś trafia do domu dziecka, a później do domu starszej kobiety, która wspólnie ze swoimi dwoma wnukami daje mu dach nad głową jako prawny opiekun. Przez przypadek przyjaciele spotykają się w szkole, do której poszła Mallory, aby ukończyć ostatni rok szkoły średniej. Dawne uczucia odżyły, Rider ze wszystkich sił próbuje odkupić swoje winy, bo czuje się odpowiedzialny za ich rozdzielenie. Dziewczyna z kolei walczy sama ze sobą, bo w wyniku traumy, którą wyniosła z dawnego domu jest bardzo nieśmiała i boi się mówić, nawiązywać nowe znajomości oraz występować publicznie. Cała historia jest o przyjaźni, miłości i o pokonywaniu własnych słabości oraz barier. 

"Co przyniesie wieczność" to powieść dla młodzieży, ale napisana w bardzo fajny i realistyczny sposób. Sama fabuła jest bardzo interesująca i najbardziej podobało mi się to, jak stopniowo i małymi kroczkami bohaterowie odkrywają się przed sobą i czytelnikiem. Spodobał mi się wątek Mallory, bo sama w przeszłości byłam trochę do niej podobna. Również miałam problem z nawiązywaniem kontaktu z rówieśnikami, byłam małomówna i nieśmiała, bałam się dużych skupisk ludzi, bo czułam się przytłoczona i osaczona. Nie powinno więc dziwić, że jej walka z własnymi demonami mi się spodobała. Co prawda u mnie wyglądało to trochę inaczej, ale na mnie również wpływ mieli ludzie, których poznałam i którzy pomogli mi - świadomie lub nie - wyjść z własnego zamknięcia. Co prawda muszę tutaj również zauważyć jeden minus o którym wspominałam w pierwszy akapicie - Mallory w niektórych fragmentach bardzo mnie irytowała, bo robiła z siebie straszną sierotę i nawet wspólne doświadczenia nie pomogły mi jej zrozumieć, ale na szczęście były to nieliczne sytuacje, które w żaden sposób nie wpływają na moją ostateczną pozytywną ocenę. 

W przeciwieństwie do Mallory, nic nie mogę zarzucić Riderowi, bo od początku zapałałam do niego sympatią. Wzruszał mnie sposób w jaki traktował i kochał swoją przyjaciółkę i bolało mnie to, co sam o sobie myśli i jakie ma podejście do własnej osoby. Widać było, że ma od duże problemy z samooceną. Ogólne książka ma pełno pozytywnych i sympatycznych postaci, bo również dwaj bracia Hector i Jayden (a szczególnie ten drugi) to bardzo zabawne i urocze elementy tej powieści. 

Tak jak wspomniałam, po chwilowych problemach z czytaniem na początku książki, potem poszło mi to bardzo szybko. Nie dziwię się, że powieść ta wielu osobom przypadła do gustu, bo i ja dołączam do tego grona, więc z czystym sumieniem mogę Wam ją polecić. Osoby, które lubią młodzieżówki będą zachwycone, ale myślę, że i nieco starsze osoby (jak ja) również nie pogardzą taką lekturą. 

Copyright © 2016 NA REGALE , Blogger